Stefan Kubów pisze: (…) Wydaje się, że era panowania języków haseł przedmiotowych w katalogach bibliotecznych dobiega końca. Google i inne wyszukiwarki zrobiły swoje. Oswoiły ludzi ze słowami kluczowymi oraz tagami, które można podawać pojedynczo lub w różnych kombinacjach, które zapewniają większą relewantność wyszukiwania. I to tworzonymi dość spontanicznie i w ten sposób przez zapamiętanie w pamięci komputerowej układające się w słowniki. (…)
Cały tekst można przeczytać na blogu autora