Komentarz do listu dyrektora Biblioteki Narodowej, dr. Tomasza Makowskiego

List dr. Tomasza Makowskiego, w którym Dyrektor Biblioteki Narodowej, twierdzi, że powołanie Pracowni Historii Bibliotek i Czytelnictwa w miejsce dotychczasowej Pracowni Badania Historii Czytelnictwa przyczyni się nie do ograniczenia, a do rozwinięcia badań historycznych nad bibliotekami i czytelnictwem, wymaga komentarza.

Sprawa pierwsza. Nie wszyscy zapewne pamiętają, że od 1990 r. istniała w BN kilkuosobowa Pracownia Dokumentacji Księgozbiorów Historycznych, powstała z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Bibliologicznego, którą kierowała Hanna Łaskarzewska, i która mogła się pochwalić cennym dorobkiem publikacyjnym. W 2009 r. dyr. Makowski Pracownię zlikwidował, a w zasadzie wprowadził ją w stanie uśpienia – istniała na papierze, ale bez pracowników. Projektowana Pracownia Historii Bibliotek i Czytelnictwa liczyć ma tylko o jeden etat więcej niż zlikwidowana PBHCz, a więc połączenie w jednej komórce dotychczasowych zdań dwóch zespołów badawczych w żaden sposób nie przywraca nawet stanu sprzed 2009 r. Jak więc można mówić o rozwinięciu badań? Może należałoby po prostu reaktywować Pracownię Dokumentacji Księgozbiorów Historycznych?

Sprawa druga. Dla każdego, kto kierował kiedykolwiek jakimś zespołem naukowym (a dyrektor Makowski takowym nigdy nie kierował), jasnym jest, że wyznaczenie ośmioosobowej Pracowni pola obserwacji obejmującego blisko 1000 lat, całe ziemie polskie, a także biblioteki polskie poza granicami kraju, z nadzieją na „spójne badania”, jest całkowicie nierealistyczne. Nie znam żadnej podobnej inicjatywy. Proszę zresztą przyjrzeć się strukturom organizacyjnym instytutów naukowych, zarówno uniwersyteckich, jak i działających w obrębie Polskiej Akademii Nauk. Jakimi doświadczeniami mieliby się dzielić pracownik zajmujący się np. pierwszymi bibliotekami klasztornymi oraz ten, którego interesowałyby wzory lektury chłopów w II Rzeczpospolitej? Czy zresztą dotychczasowe badanie złożonych zjawisk na przestrzeni 150 lat można określić słowem „jedynie”?

Sprawa trzecia. Nie jest prawdą, że pewien etap prac badawczych w likwidowanej Pracowni został zakończony. Przeciwnie – Pracownia jest w trakcie realizacji długofalowych projektów badawczych. Zebraliśmy mnóstwo informacji, które dopiero czekają na opisanie. Wiemy do czego jeszcze musimy dotrzeć, a jest tego dużo – pracujemy wszak na materiałach masowych. Zebraliśmy cenne doświadczenia metodologiczne. Jesteśmy na etapie, kiedy długoletni wysiłek dopiero zacznie przynosić prawdziwe efekty. Kiedy jednak pomysł dr. Makowskiego zostanie wprowadzony w życie, z pewnością ich nie przyniesie. Pisze Pan Dyrektor, że aż cztery etaty przewidziane są na XIX wiek, zapomniał niestety dodać, że dwa z nich na pozostałe zabory. W żaden sposób nie uda się więc zapobiec zniszczeniu warsztatów badawczych i dotychczasowej, spójnej koncepcji badań.

Sprawa czwarta. Pisze Pan Dyrektor, że przyszedł „moment weryfikacji dotychczasowej działalności” Pracowni i „jej efektów”. Całkowicie się z tym zgadzam, co więcej sam upominałem się o prowadzenie okresowej oceny działalności wszystkich pracowników naukowych w BN. Wobec braku odzewu przyjąłem z konieczności, że dokonują tego m.in. rady naukowe wydziałów uniwersyteckich, przyznając członkom pracowni stopnie naukowe, recenzenci naszych książek, osoby omawiający nasze dokonania, cytujący nasze prace. Weryfikacja dokonuje się więc na bieżąco i nie mam wątpliwości, że przechodzimy ją pomyślnie. Jej szczególną formę stanowią też listy z poparciem dla Pracowni w dotychczasowym kształcie, kierowane do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Sprawa piąta. Jak czytamy, nową Pracownię powołano na wniosek kierownika Instytutu Książki i Czytelnictwa, dr. Romana Chymkowskiego. Otóż dr Chymkowski nigdy nie zajmował się problematyką, która ma być przedmiotem badań Pracowni, nigdy nic na ten temat nie opublikował. Naturalne byłoby chyba, żeby przystępując do opracowania koncepcji nowej komórki, przynajmniej skonsultował się z jedynym samodzielnym pracownikiem naukowym w BN, który uzyskał habilitację z zakresu historii książki oraz czytelnictwa i który dotychczasowy zespół stworzył. Być może mógłbym jakoś pomóc. Nie uczynił tego jednak, co więcej sprawę do ostatniej chwili trzymano w tajemnicy. Z relacji niektórych członków Rady Naukowej wiem zresztą, że żadna koncepcja z prawdziwego zdarzenia nie istnieje.

Dlaczego więc zlikwidowano dotychczasowy Zespół?

Janusz Kostecki

Dodaj komentarz