Nr 5/2006 (75), Śladami wrocławskiego bibliotekoznawstwa. ArtykuĹ | |
Monika JaremkĂłw
| |||
Jak wiadomo, od bardzo dawnych czasĂłw, od wiekĂłw, pracowaĹa Francja nad tem, âObyĹ ĹźyĹ w ciekawych czasach!â Ĺźyczono dawniej osobie, ktĂłrej, delikatnie mĂłwiÄ c, nie darzono wielkÄ sympatiÄ . Takim okreĹleniem w historii Francji moĹźna z pewnoĹciÄ nazwaÄ schyĹek Ĺredniowiecza oraz poczÄ tek nowej epoki, renesansu. Wiek XV byĹ dla Francji niespokojnym czasem. Odziedziczona po okrutnym XIV stuleciu wojna przeciwko odwiecznemu wrogowi â Anglii, spory z sÄ siadami, niepokoje wewnÄtrzne, walki o tron, liczne, nawiedzajÄ ce kraj zarazy, gĹĂłd i nÄdza, a co za tym idzie spadek liczby ludnoĹci, byĹy dla paĹstwa francuskiego i jego obywateli bardzo wyniszczajÄ ce. Z kolei szesnaste stulecie, poczÄ tkowo spokojne, przyniosĹo z czasem bratobĂłjcze walki oraz przeĹladowania na tle religijnym. OkropnoĹci wojen na pewien czas zahamowaĹy rozwĂłj kultury, jednak juĹź w drugiej poĹowie XV wieku zaczÄĹa siÄ ona ponownie odradzaÄ. SzczegĂłlne miejsce w Ĺźyciu kulturalnym zajmowaĹa ksiÄ Ĺźka. ByĹa ona zarĂłwno przedmiotem zbytku, oznakÄ luksusu i wysokiego statusu spoĹecznego, jak i niezastÄ pionym narzÄdziem w rÄkach studenta i uczonego. Podobnie jak w wielu innych dziedzinach, dumna stolica â ParyĹź przodowaĹa teĹź w produkcji ksiÄ g; to wĹaĹnie tam, po raz pierwszy na ziemi francuskiej, stanÄli naprzeciw siebie do symbolicznej walki o klienta twĂłrcy rÄkopisĂłw i drukarze. Od poczÄ tku XV wieku ParyĹź byĹ âbardziej niĹź kiedykolwiek stolicÄ krĂłlestwaâ[2]. W mieĹcie miaĹ swojÄ siedzibÄ dwĂłr panujÄ cego, co wymuszaĹo obecnoĹÄ rĂłwnieĹź sporej liczby urzÄdnikĂłw; tam rezydowali biskupi i inni przedstawiciele administracji koĹcielnej. NapĹywali wiÄc do ParyĹźa liczni reprezentanci zawodĂłw artystycznych, ktĂłrzy doskonale zdawali sobie sprawÄ z tego, Ĺźe tam, gdzie przebywa krĂłl i majÄtni moĹźni o wysublimowanym guĹcie, miĹujÄ cy luksus i wystawne Ĺźycie, na pewno znajdzie siÄ dobrze pĹatna praca nie tylko dla wszelkiego rodzaju kuglarzy i artystĂłw, ale rĂłwnieĹź dla twĂłrcĂłw ksiÄ Ĺźek, ktĂłre byĹy wĂłwczas towarem poszukiwanym i cenionym. W tamtym czasie ksiÄ Ĺźka staĹa siÄ symbolem pozycji spoĹecznej, przynaleĹźnoĹci do powszechnie szanowanego stanu. Dopiero wiek XIV i XV umoĹźliwiĹy bowiem mieszczaĹstwu, dziÄki wzrostowi statusu spoĹecznego i ekonomicznego, tworzenie wĹasnych, niewielkich ksiÄgozbiorĂłw. O tym, jak duĹźe znaczenie miaĹo posiadanie ksiÄ g, moĹźe ĹwiadczyÄ fakt, Ĺźe paryĹźankom oskarĹźanym o uprawianie prostytucji, a przez to o Ĺamanie prawa, nakazywano nosiÄ ze sobÄ duĹźÄ ksiÄ ĹźkÄ oraz ubieraÄ siÄ tak, aby ich strĂłj podobny byĹ do ubioru cnotliwych dam i przez to nie odróşniaĹ ich w niczym od zacnych i prawych mieszkanek ParyĹźa[3]. Popyt na ksiÄ Ĺźki byĹ wiÄc duĹźy, a iluminatorzy i skrybowie mieli peĹne rÄce roboty. CzÄsto mieszkali oni w sÄ siedztwie, zawierane byĹy maĹĹźeĹstwa ĹÄ czÄ ce rodziny twĂłrcĂłw ksiÄ Ĺźek. W ten sposĂłb powstawaĹy wielkie klany, ktĂłre ĹciĹle z sobÄ wspĂłĹpracowaĹy przy produkcji manuskryptĂłw. MiÄdzy XIII a XV wiekiem centrum produkcji Ĺwieckiej ksiÄ Ĺźki paryskiej znajdowaĹo siÄ na ulicy Neuve Notre-Dame oraz uliczkach przylegajÄ cych do koĹcioĹa St. - SĂŠverin. Skrybowie i producenci pergaminu mieli swoje siedziby na rue des Ecrivains, a iluminatorzy rue Erambourg de Brie. W pobliĹźu ulicy Neuve mieszkali librariusze (libraire)[4]. Byli oni odpowiednikami trochÄ dzisiejszego wydawcy, trochÄ redaktora prowadzÄ cego w wydawnictwie, poĹÄ czeniem ksiÄgarza i przedsiÄbiorcy. Librariusze rozdzielali pracÄ poĹrĂłd pracownikĂłw, ktĂłrych zatrudniali do tworzenia manuskryptĂłw, a po jej wykonaniu sprawdzali, czy wszystko zostaĹo zrobione z naleĹźytÄ pieczoĹowitoĹciÄ . CzÄsto, ze wzglÄdĂłw ekonomicznych, sami zastÄpowali skrybÄ lub iluminatora. W wieku XIV i XV oczy bibliofilĂłw z caĹej Europy zwrĂłcone byĹy na stolicÄ Francji, gdzie sztuka iluminowania ksiÄ g osiÄ gnÄĹa swĂłj szczyt i mistrzostwo. Francuskie iluminatorstwo doszĹo do takiej perfekcji, Ĺźe promieniowaĹo na caĹy kontynent, a wielu zagranicznych twĂłrcĂłw czerpaĹo z niego wzorce. Bardzo bogato zdobiono modlitewniki, a w szczegĂłlnoĹci ich marginesy. Rysunki przedstawiaĹy kwiaty, drobne przedmioty codziennego uĹźytku, figury zwierzÄce, a takĹźe postaci ludzkie, czÄsto w modnych fryzurach i strojach jak na przykĹad w Godzinkach francuskich[5]. Iluminacje tworzono zgodnie z Ĺźyczeniami wĹaĹcicieli. Za przykĹad mogÄ posĹuĹźyÄ MaĹe godzinki ksiÄcia de Berry. Ich wĹaĹcicielem i fundatorem byĹ brat Karola V, znany bibliofil o wyrafinowanym guĹcie, wydajÄ cy ogromne sumy pieniÄdzy na nowe, piÄkne ksiÄgi. Jan de Berry zatrudniaĹ w swoim prywatnym skryptorium licznych mistrzĂłw sztuki ksiÄ Ĺźkowej, powoĹaĹ nawet szkoĹÄ iluminatorskÄ , zwanÄ francusko-flamandzkÄ . Jan de Berry szczegĂłlnie umiĹowaĹ ksiÄgi piÄknie i starannie iluminowane. W MaĹych godzinkach ten posiadacz najwspanialszej ksiÄ Ĺźnicy krĂłlestwa[6] zostaĹ sportretowany zgodnie z ĂłwczesnÄ modÄ : podczas modlitwy oraz mistycznych spotkaĹ z Jezusem i MaryjÄ . MiaĹo to na celu pokazanie wielkoĹci ksiÄcia, nie tylko tej doczesnej, materialnej, ale takĹźe tej w wymiarze duchowym, ponadludzkim. Wielu wybitnych iluminatorĂłw pracowaĹo w prywatnych skryptoriach moĹźnych bibliofilĂłw oraz na dworze krĂłlewskim, tym bardziej, Ĺźe wĹadcy Francji, z pokolenia na pokolenie, byli wielkimi miĹoĹnikami i orÄdownikami piÄknej ksiÄ Ĺźki. Karol V zatrudniaĹ na swoim dworze licznych artystĂłw ksiÄ Ĺźkowych. WĹadca ten uwaĹźany jest za zaĹoĹźyciela biblioteki krĂłlewskiej, ktĂłrÄ nakazaĹ umieĹciÄ w Luwrze - poprzedniczki dzisiejszej, wspĂłĹczesnej Biblioteki Narodowej. Do 1411 r. funkcjÄ bibliotekarza krĂłlewskiego sprawowaĹ Gilles Malet, ktĂłry skatalogowaĹ zbiory i dokonaĹ licznych ulepszeĹ. Kolejny krĂłl, Karol VI, nie interesowaĹ siÄ zbytnio ksiÄ Ĺźkami. Nie przeszkodziĹo mu to jednak w konfiskacie zbiorĂłw Jeana de Montaigu i wĹÄ czeniu ich do biblioteki w Luwrze. Zbiory krĂłlewskie powiÄkszyĹy siÄ takĹźe, chociaĹź doĹÄ nieznacznie, dziÄki krĂłlowej Izabeli, ktĂłra kupowaĹa religijne ksiÄgi u paryskich twĂłrcĂłw. Natomiast Karol VII zatrudniaĹ tĹumaczy, historykĂłw i kronikarzy, a iluminacje ksiÄ Ĺźkowe zamawiaĹ aĹź w Tours u wybitnego mistrza Jana Fouqueta. Po Ĺmierci wĹadcĂłw ksiÄgozbiory ulegaĹy najczÄĹciej rozproszeniu. Podczas wojny stuletniej czÄĹÄ Ăłwczesnych zbiorĂłw zostaĹa zrabowana przez AnglikĂłw i wywieziona na Wyspy. Dopiero Ludwik XI, wĹadca, ktĂłry jaki by nie byĹ jako polityk wydawaĹ siÄ wielkim przyjacielem i protektorem nauczania i nauki[7], a wiÄc rĂłwnieĹź ksiÄ Ĺźek, zorganizowaĹ krĂłlewskÄ bibliotekÄ na nowo i powierzyĹ pieczÄ nad niÄ Robertowi Gaguin. Zwykli mieszkaĹcy stolicy Francji musieli zadowoliÄ siÄ ksiÄ Ĺźkami przeciÄtnymi pod wzglÄdem artystycznym. Natomiast nie byĹo róşnic w zainteresowaniach literackich ludzi bogatych, jak i tych mniej majÄtnych. InteresowaĹy ich dzieĹa z zakresu prawa, medycyny, zielarstwa, zaczÄĹa pojawiaÄ siÄ poezja w jÄzykach narodowych. DuĹźÄ popularnoĹciÄ cieszyĹy siÄ takĹźe wszelkiego rodzaju modlitewniki, a wĹrĂłd nich tzw. âgodzinkiâ (livres dâheures). JuĹź w XV w. wytwarzano je w ParyĹźu w wielkich iloĹciach, ale ich popularnoĹÄ i artyzm dopiero razem z wprowadzeniem druku miaĹy osiÄ gnÄ Ä szczyt swojej ĹwietnoĹci. Handel âgodzinkamiâ kwitĹ na straganach, targach i rynkach, ale takĹźe przed ĹwiÄ tyniami, a czasem nawet w ich wnÄtrzu. ParyĹź byĹ teĹź siedzibÄ jednego z najbardziej znanych i najstarszych europejskich uniwersytetĂłw, wspĂłlnego dla róşnych specjalnoĹci i narodĂłw[8]. SĹawa profesorĂłw wykĹadajÄ cych na tej uczelni przyciÄ gaĹa do ParyĹźa studentĂłw z caĹej Europy. To tutaj, w sorboĹskiej bibliotece, czÄĹÄ swojej mĹodoĹci spÄdziĹ sĹynny prekursor odrodzenia wĹoskiego, Petrarka. Studenci po ukoĹczonych studiach wracali do swoich ojczyzn, dziÄki czemu paryska sztuka naĹladowana i podziwiana byĹa takĹźe za granicÄ . Jednym z kryteriĂłw przyjÄcia na takie kierunki, jak prawo, teologia i medycyna, byĹa umiejÄtnoĹÄ czytania oraz znajomoĹÄ Ĺaciny, jednak na wydziaĹ sztuk wyzwolonych przyjmowano czÄsto bardzo mĹodych chĹopcĂłw, ktĂłrzy nie mieli nigdy wczeĹniej do czynienia ze sĹowem pisanym, tak wiÄc na poczÄ tek najwaĹźniejszÄ funkcjÄ uczelni byĹo wyksztaĹcenie trudnej umiejÄtnoĹci pisania i czytania. PodstawÄ nauki byĹo omawianie na zajÄciach tekstĂłw róşnych uczonych, filozofĂłw. Podobnie jak jest to dzisiaj, podczas gdy wykĹadowca omawiaĹ dane dzieĹo, studenci robili notatki; jednak czÄsto bez posiadania tekstu omawianego dzieĹa nie byli w stanie poradziÄ sobie z trudnym wykĹadem i wywodami profesorskimi. PodstawÄ edukacji uniwersyteckiej staĹa siÄ wiÄc ksiÄ Ĺźka, odmienna niĹź ksiÄ Ĺźka klasztorna, ktĂłra wraz ze swojÄ funkcjÄ duchowÄ i intelektualnÄ , jest przede wszystkim skarbem. KsiÄ Ĺźka uniwersytecka jest przede wszystkim narzÄdziem[9]. KsiÄ Ĺźki te nie byĹy tak piÄkne jak ksiÄgi tworzone w klasztornych skryptoriach; liczyĹo siÄ przede wszystkim ich dostosowanie do potrzeb intelektualnych i poznawczych odbiorcĂłw. Podczas zajÄÄ lub w domu student uzupeĹniaĹ podstawowy tekst o uwagi profesora zwane glosami, co w efekcie koĹcowym zwano aparatem. KsiÄgi moĹźna byĹo kupowaÄ, a studenci paryscy mieli dodatkowy przywilej w postaci pierwszeĹstwa zakupu. IstniaĹy specjalne ksiÄgarnie, ktĂłre poczÄ tkowo peĹniĹy funkcje na poĹy biblioteczne dla uczonych i studentĂłw, bowiem moĹźna byĹo tam nie tylko kupiÄ ksiÄgÄ, ale takĹźe poĹźyczyÄ w celu przepisania. Ceny rÄkopisĂłw zaleĹźaĹy od materiaĹĂłw, na ktĂłrych zapisywano tekst, rodzaju i liczby ewentualnych iluminacji oraz rodzaju pisma i jego czytelnoĹci. KsiÄgarnie przygotowywaĹy specjalne katalogi, w ktĂłrych zapoznawaĹy potencjalnych nabywcĂłw ze swojÄ ofertÄ sprzedaĹźy. KsiÄgarze, zwani stacjonariuszami, byli najczÄĹciej przedstawicielami bogatego mieszczaĹstwa, poniewaĹź sprzedaĹź ksiÄ g wymagaĹa dodatkowego wkĹadu kapitaĹu. PoĹredniczyli oni miÄdzy wĹaĹcicielem manuskryptu, jego twĂłrcÄ a osobÄ kupujÄ cÄ i dostawali za to wynagrodzenie w wysokoĹci 20% wartoĹci sprzedanej ksiÄgi. Zawodowi kopiĹci (scriptores) i ksiÄgarze nie mieli jednak monopolu na swojÄ pracÄ. Bardzo czÄsto studenci zarabiali na swoje utrzymanie poprzez kopiowanie ksiÄ g dla zamoĹźniejszych kolegĂłw. Tak pracowaĹ późniejszy drukarz, Peter Schaeffer, ktĂłry swojÄ mĹodoĹÄ spÄdziĹ, studiujÄ c i przepisujÄ c ksiÄgi na paryskim uniwersytecie. Biedniejsi studenci potrzebne dzieĹa mogli wypoĹźyczyÄ u stacjonariuszy, a nastÄpnie skopiowaÄ na wĹasny uĹźytek. Za przetrzymanie lub zniszczenie dzieĹa groziĹy wysokie kary. Jednak ksiÄ Ĺźka byĹa dla studenta nie tylko przedmiotem waĹźnym ze wzglÄdu na wiedzÄ, jakÄ mĂłgĹ dziÄki niej zdobyÄ. CzÄsto bowiem, aby uzyskaÄ âkredytâ, zadĹuĹźony Ĺźak oddawaĹ w zastaw swĂłj skromny ksiÄgozbiĂłr naukowy. Za zgodÄ wierzyciela mĂłgĹ potem z niego korzystaÄ, uzyskiwaÄ ksiÄ Ĺźki w uĹźytkowanie modo precario[10], aby nadal mĂłc pogĹÄbiÄ swojÄ wiedzÄ. CaĹy rynek ksiÄ Ĺźkowy, bo moĹźna juĹź mĂłwiÄ o jego istnieniu, caĹy Ĺwiat ksiÄ Ĺźki tworzonej na potrzeby studenckie byĹ kontrolowany przez wĹadze uniwersyteckie. Sprawdzano, czy wytwĂłrcy wykonywali swojÄ pracÄ poprawnie, poniewaĹź wraz ze wzrostem popytu na ksiÄgi wzrastaĹa rĂłwnieĹź liczba zawodowych kopistĂłw, ktĂłrzy bardzo czÄsto przepisywali dzieĹa niestarannie i z bĹÄdami. Dodatkowo we Francji ksiÄ Ĺźki uznane za skaĹźone, niepoprawne konfiskowano na rzecz uniwersytetu i potem albo poprawiano, albo â jeĹli bĹÄdĂłw byĹo za wiele â przeznaczano na spalenie[11]. PrzejÄte w ten sposĂłb ksiÄgozbiory, dary od moĹźnych ofiarodawcĂłw i byĹych studentĂłw, ktĂłrzy niejednokrotnie spĹacali w ten sposĂłb dĹug zaciÄ gniÄty wobec uczelni, dawaĹy poczÄ tek licznym bibliotekom kolegialnym. Pierwsze ksiÄgozbiory byĹy wynikiem ĹÄ czenia siÄ w grupy tzw. nacje studentĂłw z jednego kraju: mieszkali oni razem, mieli teĹź wspĂłlne ksiÄgozbiory. W XIV wieku róşne wydziaĹy zaczÄĹy zakĹadaÄ wĹasne biblioteki. I tak jednym z najwiÄkszych, najlepiej zorganizowanych i opisanych zbiorĂłw ksiÄ Ĺźek w XV wieku, byĹ ksiÄgozbiĂłr College d'Autun, prym natomiast wiodĹa najstarsza i najbogatsza biblioteka Sorbony. TworzyĹa jÄ libraria magna â âduĹźa ksiÄ Ĺźnicaâ prezencyjna, gdzie ksiÄ Ĺźki ĹaĹcuchami przymocowywano do pulpitĂłw i korzystaÄ moĹźna z nich byĹo tylko na miejscu oraz âmaĹa ksiÄ Ĺźnicaâ, gdzie przechowywano dublety i rzadziej uĹźywane ksiÄgi, ktĂłre moĹźna byĹo wypoĹźyczyÄ za kaucjÄ stanowiÄ cÄ rĂłwnowartoĹÄ dzieĹa. W sorboĹskiej czytelni znajdowaĹy siÄ spisy ksiÄ g z bibliotek zakonnych udostÄpniajÄ cych swoje zbiory studentom, na przykĹad z klasztoru St. Victor, ktĂłry to katalog zostaĹ sparodiowany przez Rabelaisâgo w sĹynnym utworze Gargantua i Pantagruel[12]. Obok ludzi uniwersytetu, innÄ grupÄ spoĹecznÄ , ktĂłra bardzo czÄsto musiaĹa stykaÄ siÄ z ksiÄ ĹźkÄ , byĹ kler. Lektura byĹa niezbÄdna zarĂłwno dla rozwoju duchowego samych zakonnikĂłw i ksiÄĹźy, jak i dla posĹugi pasterskiej i nauczycielskiej, ktĂłrÄ sprawowali oni wobec nieoĹwieconych, grzesznych Ĺwieckich. PowstawaĹy wiÄc biblioteki licznych zgromadzeĹ zakonnych, jak choÄby wymieniony wczeĹniej ksiÄgozbiĂłr klasztoru St. Victor, czy dominikanĂłw, franciszkanĂłw, a takĹźe Saint-Martin-des-Champs, czyli biblioteka zakonu kluniackiego. Do najwaĹźniejszych bibliotek przykoĹcielnych naleĹźaĹ ksiÄgozbiĂłr koĹcioĹa Notre Dame de Paris, ktĂłremu swoje ksiÄ Ĺźki przekazali biskup ParyĹźa Pierre dâOrgemont, wielki i znany bibliofil, Pierre Cardonnel, archidiakon w Lisieux i kanonik w Notre Dame, biskupi â GĂŠrard de Montaignu i Ludwik de Beaumont. Osoby ofiarodawcĂłw ĹwiadczÄ o wielkim znaczeniu, jakie miaĹa biblioteka Notre Dame w porĂłwnaniu z innymi paryskimi ĹwiÄ tyniami. Niestety, w wyniku dziaĹaĹ wojennych wiele bibliotek klasztornych i koĹcielnych ulegĹo zniszczeniu lub rozproszeniu. W czasie dĹugiego panowania Karola VI, sĹabego wĹadcy, krajem oprĂłcz wojny stuletniej wstrzÄ saĹy rĂłwnieĹź konflikty wewnÄtrzne, co byĹo zaczÄ tkiem bardzo krwawej wojny domowej. ParyĹź staĹ siÄ arenÄ bratobĂłjczych walk. SzalaĹy epidemie, ceny byĹy wysokie, poĹźywienia maĹo. Liczba twĂłrcĂłw manuskryptĂłw spadĹa. ZajÄcie to najzwyczajniej w Ĺwiecie przestaĹo byÄ opĹacalne. Ci, ktĂłrzy pozostali przy swoim zawodzie, prĂłbowali zarabiaÄ gdzie tylko mogli: sprzedawali ksiÄ Ĺźki angielskim posĹom przybywajÄ cym do stolicy, aby ukĹadaÄ siÄ z krĂłlem; niektĂłrym udawaĹo siÄ nawet przedostaÄ na Wyspy, dostaÄ siÄ aĹź do samego wĹadcy i tam oferowaÄ swoje usĹugi. ParyĹź zostaĹ na dĹugie lata miastem oblÄĹźonym, odciÄtym od Ĺwiata, opuszczonym przez dwĂłr krĂłlewski i dwory ksiÄ ĹźÄ t â jaĹowym[13]. Nowy wĹadca, Karol VII, po wojnie swojÄ administracjÄ umieĹciĹ w Poitiers. Znaczenie ParyĹźa znacznie siÄ wiÄc zmniejszyĹo, stolica zaczÄĹa odczuwaÄ konkurencjÄ ze strony innych miast, ktĂłre przeĹźywaĹy rozkwit kulturowy i gospodarczy. Na domiar zĹego w poĹowie XV wieku nastÄ piĹ rĂłwnieĹź upadek uniwersytetu. W caĹej Francji tworzone byĹy oĹrodki uniwersyteckie, uczelnia paryska straciĹa przywileje i monopol na nauczanie. PrzeminÄĹy takĹźe tĹuste lata paryskiego handlu ksiÄ Ĺźkowego i sĹawa najlepszych iluminatorĂłw, ktĂłrÄ od tego czasu ParyĹź musiaĹ dzieliÄ siÄ z innymi francuskimi miastami[14]. Mimo tych nie najlepszych warunkĂłw i maĹo sprzyjajÄ cej sytuacji nastÄ piĹ powolny rozwĂłj kultury, zza Alp stopniowo zaczynaĹy napĹywaÄ nowe nurty ideowe, natomiast âpierwszy ferment humanizmuâ[15], paradoksalnie, wyszedĹ z bastionu konserwatyzmu myĹlowego â uniwersytetu. Oto bowiem w poĹowie XV wieku w sÄ siednich Niemczech, za sprawÄ wynalazku druku, rozpoczÄĹa siÄ rewolucja, ktĂłra stopniowo przenikaĹa do innych paĹstw. Franciszek Bacon doszedĹ nawet do wniosku, Ĺźe odkrycie prochu strzelniczego i kompasu, a takĹźe owego rewolucyjnego wynalazku, druku, zmieniĹo oblicze Ĺwiata[16]. I rzeczywiĹcie, nic juĹź po Gutenbergu nie mogĹo byÄ takie samo. Proces wytwarzania ksiÄ Ĺźek znacznie siÄ skrĂłciĹ i uproĹciĹ, dziÄki prasie drukarskiej moĹźna byĹo drukowaÄ o wiele wiÄcej egzemplarzy danego dzieĹa, w krĂłtszym czasie i przy mniejszym nakĹadzie pracy ludzkiej niĹź to byĹo w przypadku ksiÄ Ĺźki rÄkopiĹmiennej. Czarna sztuka systematycznie zaczÄĹa rozprzestrzeniaÄ siÄ po caĹym kontynencie. We Francji, mimo sÄ siedztwa z krajem Gutenberga, pierwsza drukarnia pojawiĹa siÄ stosunkowo późno. Spowodowane byĹo to dominacjÄ i poczÄ tkowÄ monopolizacjÄ Niemiec na rynku drukarskim. Drukarze niemieccy czÄsto wybierali siÄ w podróşe handlowe, aby sprzedaÄ wytworzone przez siebie ksiÄgi, otwierali swoje przedstawicielstwa w wiÄkszych miastach, na przykĹad w ParyĹźu. WspĂłlnik Gutenberga, Johann Fust, utrzymywaĹ bliskie stosunki handlowe z paryskÄ SorbonÄ i doĹÄ czÄsto jeĹşdziĹ do stolicy Francji, aby dobijaÄ transakcji, tam teĹź podczas jednej ze swoich podróşy, zmarĹ. Nie bÄdzie juĹź wiÄcej manuskryptĂłw, nie bÄdzie ksiÄ Ĺźek! Drukarstwo zabija handel ksiÄ Ĺźkowy! Koniec Ĺwiata nadchodziâŚ[17]. Kwestia ta, wypowiedziana przez jednego z bohaterĂłw Katedry Panny Marii w ParyĹźu Wiktora Hugo, doskonale pokazuje, jakie uczucia w stosunku do nowej techniki Ĺźywili twĂłrcy ksiÄ Ĺźki rÄkopiĹmiennej. NiechÄtnym okiem patrzyli oni na owe podróşe handlowe, wyczuwali bowiem w drukarzach powaĹźnych konkurentĂłw. Panika wĹrĂłd przedstawicieli cechu twĂłrcĂłw ksiÄ g byĹa tak wielka, Ĺźe jak podajÄ pewne ĹşrĂłdĹa, Fust przybywszy do ParyĹźa w obawie przed rozwĹcieczonym motĹochem musiaĹ salwowaÄ siÄ ucieczkÄ , nie tylko, aby ratowaÄ ksiÄgi przywiezione na sprzedaĹź, ale takĹźe swojÄ skĂłrÄ[18]. Handlem niemieckÄ ksiÄ ĹźkÄ drukowanÄ trudnili siÄ takĹźe libraires, ktĂłrzy powoli odchodzili od produkcji manuskryptĂłw. Jednak dopiero otwarcie pierwszej francuskiej oficyny drukarskiej rozpoczÄĹo nowÄ epokÄ w dziejach Francji. Wszystko zaczÄĹo siÄ od dwĂłch paryskich uczonych, humanisty Wilhelma Ficheta i rektora Sorbony Jana Heynlina, ktĂłrzy zaprosili do wspĂłĹpracy trzech niemieckich drukarzy: Ulrycha Geringa z Konstancji, MichaĹa Friburgera z Kolmaru oraz Marcina Krantza z Bazylei. W pierwszych latach dziaĹalnoĹci sorboĹska oficyna wydaĹa dwadzieĹcia jeden dzieĹ po Ĺacinie, w szczegĂłlnoĹci autorĂłw staroĹźytnych (Salustiusz, Waleriusz Maksymus, Florus, Cyceron), a takĹźe bardziej wspĂłĹczesnych twĂłrcĂłw (Gasparino z Bergamo, ktĂłrego listy byĹy pierwszym drukiem wydanym w ParyĹźu; Lorenzo Valla, Bessarion)[19]. Pierwszy druk w jÄzyku francuskim wyszedĹ dopiero w 1476 r. w drukarni Pasquiera Bonhomeâa. PoczÄ tkowo prace NiemcĂłw wzorowane byĹy na wĹoskim stylu druku â nie uĹźyto pisma gotyckiego, zastÄpujÄ c je okrÄ gĹymi literami romaĹskimi. W 1473 r. Gering wraz ze swoimi wspĂłĹpracownikami odciÄli siÄ od uczelni i otworzyli wĹasnÄ , niezaleĹźnÄ oficynÄ. MoĹźna to uznaÄ za poczÄ tek procesu zmian na rynku ksiÄ Ĺźki: przez dĹugie wieki na polu tym panowaĹ niepodzielnie uniwersytet, twĂłrcy i handlarze ksiÄ g byli od niego uzaleĹźnieni; z kolei drukarze zwrĂłcili siÄ raczej w stronÄ dworu i moĹźnych. Razem z miejscem pracy niedawni drukarze sorboĹscy zmienili teĹź styl swoich drukĂłw. Zastosowali czcionkÄ gotyckÄ , korzystali rĂłwnieĹź z usĹug rubrykatorĂłw i iluminatorĂłw. Pierwsze druki zwane inkunabuĹami, byĹy bowiem wrÄcz bliĹşniaczo podobne do manuskryptĂłw, posiadaĹy podobne zdobienia, inicjaĹy, iluminacje, wyróşnienia pewnych liter. UwaĹźano bowiem ksiÄ ĹźkÄ rÄkopiĹmiennÄ za coĹ doskonalszego, jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego. InkunabuĹy staraĹy siÄ jak najwierniej oddawaÄ artyzm manuskryptĂłw, czÄsto w sposĂłb tak idealny, Ĺźe przeciÄtny czĹowiek, ksiÄgoznawczy laik, nie byĹ w stanie odróşniÄ druku od dzieĹa wykonanego rÄcznie. Mimo wielu obaw, dawni twĂłrcy manuskryptĂłw nadal wiÄc mieli pracÄ, upiÄkszajÄ c dzieĹa drukarzy, a takĹźe wykonujÄ c rÄkopisy, ktĂłre jeszcze dĹugo Ĺwietnie egzystowaĹy w Ĺwiecie raczkujÄ cej sztuki druku. Jedynie producenci pergaminu znajdowali siÄ w bardzo ciÄĹźkiej sytuacji, poniewaĹź powoli byĹ on wypierany przez papier, ktĂłrego uĹźywano w oficynach drukarskich. PostÄpujÄ cej rewolucji nie moĹźna juĹź byĹo zawrĂłciÄ, wiÄc po pewnym czasie liczni twĂłrcy manuskryptĂłw przekwalifikowali siÄ na drukarzy lub wydawcĂłw. ParyĹź, ktĂłry przez dĹugi czas przodowaĹ w produkcji manuskryptĂłw, utrzymaĹ swojÄ pozycjÄ w produkcji ksiÄ g drukowanych, ustÄpujÄ c chyba tylko Wenecji[20]. Od 1470 r. drukarnie zaczÄĹy mnoĹźyÄ siÄ jak przysĹowiowe grzyby po deszczu: w 1500 r. na terenie miasta funkcjonowaĹo juĹź 70 oficyn. Bardzo czÄsto ĹÄ czono w jednej osobie zawody drukarza i wydawcy. Tworzono maĹe firmy wydawnicze, w ktĂłrych zatrudniano, oprĂłcz drukarzy, rĂłwnieĹź introligatorĂłw i poczÄ tkowo miniatorĂłw (do czasu uĹźycia drzeworytĂłw i miedziorytĂłw, ktĂłre bardzo szybko wyparĹy iluminacje malowane rÄcznie). DzieĹa moĹźna byĹo przedrukowywaÄ bez ograniczeĹ, dlatego teĹź wyksztaĹciĹy siÄ sygnety drukarskie jako swoiste znaki firmowe, symbol przynaleĹźnoĹci danego druku do konkretnej oficyny. Pierwszym tego typu znakiem wĹasnoĹciowym mĂłgĹ poszczyciÄ siÄ Antoni Caillant. Jednym z najwaĹźniejszych drukarzy, pierwszym Francuzem pracujÄ cym w tym zawodzie, byĹ Jan DuprĂŠ, ktĂłry zapisaĹ siÄ w historii jako wybitny typograf i Ĺwietny artysta. To on jako pierwszy zastosowaĹ w swoich drukach drzeworytowe inicjaĹy, a takĹźe wydaĹ w 1481 r. pierwszÄ francuskÄ ilustrowanÄ ksiÄ ĹźkÄ drukowanÄ MszaĹ Paryski. KsiÄ Ĺźka ta zawieraĹa liczne caĹostronicowe drzeworyty przedstawiajÄ ce UkrzyĹźowanie lub Boga Ojca krĂłlujÄ cego[21]. KolejnÄ ksiÄgÄ byĹ nawet Ĺwietniejszy od poprzednika MszaĹ dla Verdun, ktĂłrego piÄkne ilustracje sÄ kwintesencjÄ francuskiego stylu zdobienia ksiÄ Ĺźek. Jan DuprĂŠ wspĂłĹpracowaĹ w zakresie sprzedaĹźy swych dzieĹ z kilkoma drukarzami z poza stolicy. MoĹźna powiedzieÄ, Ĺźe byĹ wĹaĹciwie wspĂłĹtwĂłrcÄ jednej z najpiÄkniejszych ksiÄ Ĺźek francuskich tamtego czasu, CitĂŠ de Dieu, wysĹaĹ bowiem autorowi Pierrowi GĂŠrard klocki drzeworytowe, sprzÄt oraz swoich wspĂłĹpracownikĂłw[22]. DuprĂŠ, podobnie jak wiÄkszoĹÄ Ăłwczesnych drukarzy, kontynuowaĹ tradycjÄ ksiÄ Ĺźki rÄkopiĹmiennej, wydajÄ c nadal bardzo popularne âgodzinkiâ. Jego ksiÄ Ĺźeczki do naboĹźeĹstwa wyróşniaĹy siÄ przede wszystkim dziÄki miedziorytowym ilustracjom. Drukowanie âgodzinekâ w ParyĹźu rozpoczÄĹo siÄ w latach 80. XV wieku. ByĹy to luksusowe ksiÄ Ĺźeczki, drukowane na pergaminie i bogato zdobione, dziÄki swojemu niepowtarzalnemu stylowi, niezwykĹej dekoracyjnoĹci i starannoĹci znane na caĹÄ FrancjÄ, a nawet EuropÄ. PoczÄ tkowo druk miaĹ byÄ pomocÄ , uĹatwieniem w pracy skrybĂłw i iluminatorĂłw. StaĹo siÄ jednak na odwrĂłt: to rÄcznie wykonane ozdoby staĹy siÄ dodatkiem do drukowanego tekstu. Rynek tych maĹych ksiÄ Ĺźeczek zostaĹ zmonopolizowany przez drukarzy-wydawcĂłw, takich jak: DuprĂŠ, VĂŠrard, Vostre, Hardonin i Helman Kerver. SpecjalistÄ w zakresie wydawania tych maĹych ksiÄ Ĺźeczek do naboĹźeĹstwa byĹ byĹy iluminator Antoni VĂŠrard. ByĹ on potÄĹźnym wydawcÄ o licznych koneksjach na dworze, mĂłgĹ pozwoliÄ sobie na zatrudnianie kilku drukarzy, a takĹźe na otworzenie w ParyĹźu filii swojego wydawnictwa. Produkcja âgodzinekâ ruszyĹa w roku 1485, a juĹź w 1486 oficyna dostaĹa od krĂłla Karola VIII specjalny przywilej na druk tak zwanych Wielkich godzinek krĂłlewskich. Marginesy i stronice zdobione byĹy bogatymi drzeworytami, wykonanymi w popularnym wĂłwczas stylu niemieckim. VĂŠrard produkowaĹ ksiÄ Ĺźki dla najĹwietniejszych, elitarnych odbiorcĂłw: krĂłla Francji, wĹadcy Anglii, ksiÄcia Angouleme. Ĺwietnie prosperujÄ ca firma wydawnicza[23] VĂŠrarda publikowaĹa takĹźe inne druki religijne, dwie serie Godzinek; oprĂłcz KrĂłlewskich jeszcze MaĹe godzinki. OgĂłĹem wydaĹa wielkÄ , jak na tamte czasy, liczbÄ tytuĹĂłw, bo aĹź 300. Swojego rodzaju rewolucjÄ , zmianÄ byĹy ksiÄgi bÄdÄ ce wynikiem wspĂłĹpracy dwĂłch wybitnych postaci: drukarza Simona Vostreâa oraz grafika Filipa Pigoucheta. W Godzinkach z 1493 r., wystÄpuje nowy sposĂłb ilustrowania â ozdoby znajdowaĹy siÄ na wszystkich czterech marginesach strony. Ilustracje przedstawiaĹy sceny z Pisma ĹwiÄtego, podstawy wiary chrzeĹcijaĹskiej (rzeczy ostateczne, sakramenty); moĹźna powiedzieÄ, Ĺźe stanowiĹy swoistÄ BibliÄ pauperum tyle, Ĺźe tym razem przeznaczonÄ dla oczu bogatych. SposĂłb zdobienia ksiÄ Ĺźek wykorzystany przez Vostreâa byĹ potem wielokrotnie naĹladowany przez innych wydawcĂłw. Godzinki przeĹźywaĹy okres swej najwiÄkszej ĹwietnoĹci w latach 1490â1540[24]. Na poczÄ tku XVI wieku ilustracje w nich zawarte pokazywaĹy przede wszystkim prawdy religijne, eschatologiczne, egzystencjalne, z czasem ulegĹy zlaicyzowaniu. Tendencje pĹynÄ ce z WĹoch zakoĹczyĹy niebawem modÄ na wielkie bogactwo ilustracyjne. UkazaĹy siÄ rĂłwnieĹź inne waĹźne dzieĹa: w 1485 r. pierwszÄ edycjÄ z bardzo popularnej wĹrĂłd ludu ksiÄ Ĺźki Danse macabre des hommes oraz w 1486 Danse macabre des femmes inspirowane malowidĹami Ĺciennymi kolumnowej hali cmentarza Innocentes w ParyĹźu, wydrukowanych przez Guyota Marchanda; w latach 1488â89 bogatego w drzeworyty Mer des Hystoires wyprodukowaĹ Pierre le Rouge, zdolny artysta, rytownik, ktĂłry wspĂłĹpracowaĹ rĂłwnieĹź z Marchantem, VĂŠrardem i DuprĂŠ. Wielkim orÄdownikiem drukarstwa i kultury ksiÄ Ĺźki byĹ krĂłl Ludwik XI, o ktĂłrym mĂłwiono, Ĺźe kiedy ze swojÄ straĹźÄ i ĹwitÄ wyruszaĹ w drogÄ, towarzyszyĹ mu nie tylko dĹugi szereg jeĹşdĹşcĂłw i tabor wozĂłw Ĺadownych; braĹ ze sobÄ takĹźe meble, obicia Ĺcienne, beczki z winami, kufry peĹne ksiÄ Ĺźek[25]. To on, jak juĹź wspomniano wczeĹniej, odrestaurowaĹ bibliotekÄ krĂłlewskÄ , przewoĹźÄ c z Fontainebleau do ParyĹźa ksiÄgi pozostaĹe po bibliotekach KarolĂłw V i VI. PrzejÄ Ĺ rĂłwnieĹź czÄĹÄ ksiÄgozbioru swojego zmarĹego brata oraz uwiÄzionego kardynaĹa Balue. Ludwik, podobnie jak poprzednicy, zatrudniaĹ najlepszych twĂłrcĂłw ksiÄ Ĺźkowych, miÄdzy innymi, mistrza z Tours â Jeana Fouqueta. RĂłwnieĹź krĂłlewskie maĹĹźonki odnajdowaĹy wielkÄ przyjemnoĹÄ w powiÄkszaniu wĹasnych, prywatnych bibliotek, ktĂłre potem przekazywane byĹy dzieciom wĹadcy. I tak pokaĹşne biblioteki posiadali rĂłwnieĹź Karol VIII i Ludwik XII. PowiÄkszali oni ciÄ gle zbiory biblioteki krĂłlĂłw znajdujÄ cej siÄ w Blois. Tam znalazĹy siÄ biblioteki SforzĂłw i Viscontich zrabowane podczas wojen wĹoskich. Przyjmuje siÄ, Ĺźe poczÄ wszy od 1499 r. zbiory w Blois przeistoczyĹy siÄ z prywatnej wĹasnoĹci monarchy w bibliotekÄ narodowÄ , udostÄpnianÄ nawet uczonym. Renesans wkraczaĹ do Francji doĹÄ opornie mimo tego, Ĺźe kultura Ĺredniowiecza juĹź dawno przeĹźyĹa czasy swej ĹwietnoĹci. W pierwszych latach XVI wieku, za panowania Franciszka I i Henryka II, rozkwitĹo Ĺźycie dworskie. Wtedy to renesans francuski nabiera zabarwienia erudycyjnego[26], a Luwr wrÄcz kipi Ĺźyciem. Franciszek I byĹ wielkim bibliofilem, miĹoĹnikiem ksiÄ Ĺźek. Podczas jego dĹugiego panowania dziaĹaĹo wielu mistrzĂłw piÄknych ksiÄ Ĺźek. KrĂłl ten wydaĹ nawet pierwszy ordonans, przywilej dla handlujÄ cych ksiÄ ĹźkÄ . Od tej pory immunitety wydane przez wĹadcĂłw staĹy siÄ waĹźnym skĹadnikiem Ĺźycia ksiÄ Ĺźki w ParyĹźu. CzÄĹÄ firm wydawniczych, na przykĹad rodziny KobergerĂłw lub VĂŠrardĂłw, nie drukowaĹy same ksiÄ Ĺźek, tylko zatrudniaĹy drukarzy; z kolei drukarze uniwersyteccy (Badius, Vascosan, Roigny) sami zajmowali siÄ rĂłwnieĹź sprzedaĹźÄ . Szacuje siÄ, Ĺźe w XVI wieku w ParyĹźu ukazaĹo siÄ 25 000 wydaĹ[27]. W duĹźych iloĹciach wydawane byĹy nadal ksiÄ Ĺźki religijne, zwiÄkszyĹa siÄ rĂłwnieĹź liczba dzieĹ twĂłrcĂłw klasycznych i renesansowych. Wydawano dzieĹa literackie, historyczne, czasem teksty Ĺredniowieczne. Pod koniec XV wieku zaczÄĹy pojawiaÄ siÄ teksty w jÄzyku francuskim (pierwszy byĹ Les grandes chroniques de la France zwany takĹźe KronikÄ klasztoru Ĺw. Dionizego, wydany w 1476 r.) i w miarÄ upĹywu czasu zyskaĹy one na popularnoĹci; dokonaĹa siÄ istna ewolucja w zakresie jÄzykowym â zdarzaĹy siÄ juĹź nawet tĹumaczenia z wĹoskiego i hiszpaĹskiego. Drukarze-wydawcy bardzo czÄsto, podobnie jak wczeĹniej twĂłrcy ksiÄ Ĺźki rÄkopiĹmiennej, ĹÄ czyli siÄ w rody, ĹźeniÄ c siÄ z cĂłrkami innych typografĂłw. Tak byĹo w przypadku wybitnego humanisty i twĂłrcy ksiÄ Ĺźkowego, Jodocusa Badiusa Ascensiusa i jego ziÄcia Roberta I Estienneâa. Badius, wĹaĹciciel zaĹoĹźonej w 1505 r. znakomicie prosperujÄ cej oficyny Praelum Ascensianum, byĹ czĹowiekiem Ĺwietnie wyksztaĹconym. Dlatego teĹź zapewne spod jego prasy wyszĹo okoĹo 800 dzieĹ wyĹmienitych autorĂłw antycznych i humanistycznych drukowanych antykwÄ , co byĹo w ParyĹźu prawdziwym novum. ZiÄÄ Badiusa, Robert Estienne, byĹ czĹonkiem wielkiej dynastii drukarzy, prawdziwej typograficznej arystokracji[28]. ZaĹoĹźycielem rodu byĹ Henryk Estienne, ktĂłry poczÄ tkowo wspĂłĹpracowaĹ z dwoma zagranicznymi drukarzami: Johnem Highmanem, uczniem Ulricha Geringa, i Wolfgangiem Hopylem. Highman zbudowaĹ dobrze prosperujÄ cÄ firmÄ drukarsko-handlowÄ . SprzedawaĹ ksiÄ Ĺźki uĹźytkowe z dziedzin teologii, filozofii, matematyki, potrzebne studentom, a takĹźe teksty ĹaciĹskie i koĹcielne, religijne. Hopyl, ktĂłrego uczniem byĹ Henryk Estienne, specjalizowaĹ siÄ z kolei w tekstach liturgicznych sprzedawanych potem za granicÄ. Drogi wspĂłlnikĂłw rozeszĹy siÄ, kiedy Estienne zaczÄ Ĺ wspĂłĹpracowaÄ z Simonem Vostrem; kiedy Highman umarĹ, Estienne oĹźeniĹ siÄ z wdowÄ po nim i przejÄ Ĺ jego drukarniÄ. ByĹa to znana w tamtych czasach praktyka; wiÄksze zyski przynosiĹa bowiem dziaĹajÄ ca oficyna niĹź jej sprzedaĹź. Na przeĹomie 1504 i 1505 r. Estienne zostaĹ oficjalnie drukarzem uniwersyteckim, co w tamtym czasie byĹo juĹź wĹaĹciwie tylko tytuĹem honorowym, jednak niosĹo za sobÄ wielki prestiĹź dla oficyny i liczne przywileje oraz zwolnienie z podatkĂłw. Firma wydawnicza EstiennĂłw (po pewnym czasie do ojca doĹÄ czyĹ syn, Robert) staĹa siÄ jednÄ z pierwszych, ktĂłra zerwaĹa ze stylem gotyckim i byĹa zwiastunem nowej epoki w dziedzinie typografii. Po Ĺmierci Henryka, oficynÄ przejÄ Ĺ, dziÄki maĹĹźeĹstwu z wdowÄ po wydawcy, Simon de Colines, ktĂłry prowadziĹ jÄ aĹź do czasu, gdy Robert Estienne usamodzielniĹ siÄ jako drukarz. Colines wyprowadziĹ siÄ i nadal prowadziĹ dziaĹalnoĹÄ wydawniczÄ . Obaj drukarze przyczynili siÄ do przemiany francuskiego drukarstwa i sprawili, Ĺźe staĹo siÄ ono wyznacznikiem piÄkna typograficznego w Europie przez nastÄpne dwa wieki[29]. Robert Estienne otrzymaĹ od Franciszka I bardzo zaszczytny tytuĹ krĂłlewskiego drukarza. SpecjalizowaĹ siÄ przede wszystkim w wydawaniu dzieĹ w jÄzyku ĹaciĹskim, greckim i hebrajskim, a takĹźe w tworzeniu sĹownikĂłw (miÄdzy innymi Thesaurus linguae latine). Do druku uĹźywaĹ czcionek greckich stworzonych przez Klaudiusza Garamonda, prawdopodobnie ucznia Geoffreya Tory[30]. WyprodukowaĹ rĂłwnieĹź kilka edycji i tĹumaczeĹ Biblii, w ktĂłrych widaÄ byĹo jego sympatiÄ do idei reformacyjnych, lub, jak chcÄ inne ĹşrĂłdĹa, podzieliĹ Nowy Testament na Ĺatwiejsze w czytaniu wersy, przez co popadĹ w konflikt z teologami uniwersyteckimi oraz wĹadzami koĹcielnymi[31]; po Ĺmierci swojego protektora, otwartego i tolerancyjnego Franciszka I, musiaĹ uciekaÄ do Genewy. OficynÄ zostawiĹ swojemu bratu, Karolowi, ktĂłry byĹ doktorem medycyny na Sorbonie. Wydawnictwo funkcjonowaĹo jeszcze dĹugo po Ĺmierci tego ostatniego, przekazywane z pokolenia na pokolenie kolejnym czĹonkom rodu Estienne. Kultywowano tradycjÄ wydawania tekstĂłw w jÄzykach antycznych oraz sĹownikĂłw (Thesaurus Greacae lingua wydany przez Henryka II Estienne); przyczynili siÄ rĂłwnieĹź do odrodzenia prawa rzymskiego poprzez druk tekstĂłw prawodawstwa antycznego. WĹaĹnie estiennowskiej oficynie zawdziÄczamy pierwszy tekst w jÄzyku polskim wydany na zachodzie Europy. W 1560 r. wydano epitafium po Ĺmierci krĂłla Henryka II napisane przez flamandzkiego poetÄ Karola Utenhove. Tekst ukazaĹ siÄ w 12 jÄzykach, wĹrĂłd ktĂłrych byĹ i polski. Andrzej KĹossowski upatruje przyczyny tego faktu w bliskich kontaktach autora z Polakami, miÄdzy innymi Janem BaptystÄ TÄczyĹskim i Janem Kochanowskim[32]. MĂłwiÄ c o paryskiej drukowanej ksiÄ Ĺźce szesnastowiecznej, nie moĹźna nie wspomnieÄ o Geoffroyâu Tory, wybitnym artyĹcie, ilustratorze, ksiÄgarzu i teoretyku typografii. MiaĹ on wĹasny warsztat, w ktĂłrym, oprĂłcz ilustrowania ksiÄ g, przez jakiĹ czas drukowaĹ opracowane przez siebie graficznie ksiÄ Ĺźki, choÄ czÄĹciej zlecaĹ tÄ czynnoĹÄ wspĂłĹpracujÄ cym z nim drukarzom (naleĹźeli do nich miÄdzy innymi Colines i Robert Estienne). Sam odlewaĹ czcionki, doĹÄ specyficzne, przyjmujÄ ce bowiem proporcje ciaĹa ludzkiego; widaÄ to juĹź w Godzinkach, jego pierwszej pracy, oraz w Champfleury, dziele dotyczÄ cym liternictwa i ortografii â oryginalnej i epokowej w historii francuskiej sztuki ksiÄ Ĺźkowej[33]. Tory uwolniĹ swoich rodakĂłw z niewolniczej zaleĹźnoĹci od wzorĂłw wĹoskich[34]. W zakresie ilustracji ksiÄ Ĺźki panowaĹ bowiem pewnego rodzaju konserwatyzm; bardzo silne byĹo nadal przywiÄ zanie do wzorĂłw wĹoskich i niemieckich. Dopiero Tory wprowadziĹ charakterystyczne czarno-biaĹe inicjaĹy zĹoĹźone z elementĂłw florystycznych poĹÄ czonych czasem z przedstawieniami figuralnymi. WzorowaĹ siÄ on na ilustracjach weneckich, zauroczony sztukÄ wĹoskÄ po podróşy do Italii; jednak stworzone przez niego dzieĹa majÄ niepowtarzalny elegancki wdziÄk, ktĂłry jest typowo francuski. W uznaniu jego talentu i zasĹug Tory uhonorowany zostaĹ tytuĹem krĂłlewskiego drukarza. Niestety, podobnie jak w innych krajach, wraz z nastaniem doby reformacji nastÄ piĹ upadek sztuki drukarskiej. Franciszek I dbaĹ teĹź bardzo o bibliotekÄ krĂłlewskÄ . Pomimo prowadzenia licznych wojen pamiÄtaĹ, aby jego ambasador w Wenecji nie zaprzestawaĹ zakupywania manuskryptĂłw[35]. W 1534 r. ksiÄgozbiĂłr krĂłlewski zostaĹ przeniesiony z Blois do Fontainebleau. WĹadca wprowadziĹ rĂłwnieĹź pewne innowacje poprzez ustanowienie krĂłlewskiego straĹźnika bibliotecznego[36], ktĂłrego zadaniem byĹo gromadzenie wszystkich ksiÄ Ĺźek wydanych we Francji i przywiezionych do kraju, a nastÄpnie powielenie ich i wĹÄ czenie do biblioteki krĂłlewskiej. Franciszek I daĹ wiÄc podwaliny dzisiejszym przepisom o egzemplarzu obowiÄ zkowym. KrĂłl lubowaĹ siÄ w piÄknej ksiÄ Ĺźce. OprĂłcz typografii zwracaĹ rĂłwnieĹź uwagÄ na piÄkno oprawy. Pracowali dla niego wybitni introligatorzy: Guillane Eustace, Ludwik Blok z Brugii, Piotr i Stefan Roffet. Za czasĂłw Henryka II ilustracja francuska zaczÄĹa skĹaniaÄ siÄ ku przesadzie, zbytniemu przepychowi; szczytowy okres rozwoju przeĹźywaĹy natomiast oprawy artystyczne. Jego nastÄpca, Henryk III, zatrudniaĹ kolejnego wybitnego introligatora, MikoĹaja EvĂŠ, ktĂłry tworzyĹ oprawy w stylu a la fanfare. Biblioteka krĂłlewska powrĂłciĹa do stolicy dopiero w 1595 r., sprowadzona tam przez Henryka IV i z czasem przeksztaĹcona w obecnÄ BibliotekÄ NarodowÄ Francji. JednÄ z najwspanialszych bibliotek prywatnych mĂłgĹ poszczyciÄ siÄ Jean Grolier, najsĹawniejszy z miĹoĹnikĂłw ksiÄ g tego okresu[37]. ByĹ on skarbnikiem wojennym i skarbnikiem KsiÄstwa Mediolanu, dziÄki czemu nawiÄ zaĹ kontakt ze sĹynnym drukarzem wĹoskim Aldusem Manucjuszem. Zachwycony italskÄ sztukÄ ksiÄ ĹźkowÄ , przywiĂłzĹ ze sobÄ do ParyĹźa, gdzie mieszkaĹ aĹź do Ĺmierci, wĹoskich mistrzĂłw, ktĂłrzy produkowali dla niego ksiÄ Ĺźki. Specjalnie wykonywane byĹy piÄkne oprawy, zwane grolierowskimi, ze skĂłrki cielÄcej oraz maroquin, z charakterystycznym zdobnictwem i napisami. Biblioteka Groliera liczyĹa okoĹo 3 tysiÄcy tomĂłw. XV i XVI wiek byĹy, pomimo licznych zawirowaĹ historii, wspaniaĹym czasem dla paryskiej ksiÄ Ĺźki. Oczy Europy zwrĂłcone byĹy na stolicÄ Francji, caĹy kontynent patrzyĹ zazdroĹnie, jak wspaniale rozwijaĹa siÄ ksiÄ Ĺźka oraz wszystkie zjawiska z niÄ zwiÄ zane; prĂłbowaĹ czerpaÄ z niej wzorce. NastÄpne lata miaĹy przynieĹÄ utrzymanie Ĺwietnej sytuacji. Sztuka ksiÄ Ĺźkowa nadal utrzymywaĹa siÄ na dobrym poziomie. Drukarstwo dalej prÄĹźnie siÄ rozwijaĹo dziÄki protekcji i opiece krĂłlewskiej. Prawdziwy rozkwit przeĹźywaĹa sztuka introligatorska, ktĂłra w tym czasie osiÄ gnÄĹa perfekcjÄ. Bibliofilstwo nadal byĹo gĹĂłwnie domenÄ dworu krĂłlewskiego. Wybitnymi miĹoĹnikami ksiÄ Ĺźek stali siÄ rĂłwnieĹź potÄĹźni kardynaĹowie. âObyĹ ĹźyĹ w ciekawych czasach!â brzmi prawie jak przekleĹstwo rzucone w przypĹywie gniewu. Owszem, pod wzglÄdem historycznym wiek XV i XVI byĹy spektakularne i obfitujÄ ce w wydarzenia, niekoniecznie pozytywne dla ludzkoĹci. Jednak dziÄki paryskim twĂłrcom ksiÄ Ĺźki okres ten staĹ siÄ niewymownie piÄkny i interesujÄ cy. MoĹźe wiÄc wĹaĹciwie powinniĹmy sobie ĹźyczyÄ Ĺźycia w takich czasach? Przypisy:[1] FOLKIERSKI, W. Z Ĺźycia ksiÄ Ĺźki w ParyĹźu. KrakĂłw, 1930, s. 6. [2] DUBY, G., MANDROU R. Historia kultury francuskiej. Wiek XâXX. Warszawa: PaĹst. Wydaw. Naukowe, 1967, s. 192. [3] ROUSE, R. H., ROUSE, M. A. Manuscripts and their makers. Commercial Book producers in Medieval Paris 1200â1500. London: Harvey Miller Publ, 2000, s. 304. [4] TamĹźe, s. 14. [5] KARĹOWSKA-KAMZOWA, A. KsiÄ Ĺźka takĹźe do oglÄ dania. Ze studiĂłw nad drukowanymi modlitewnikami paryskimi przeĹomu XV/XVI. Res Historica 1998, z. 3, s. 114â122. [6] DAHL, S. Dzieje ksiÄ Ĺźki. WrocĹaw: ZakĹad Narodowy im. OssoliĹskich, 1965, s. 98. [7] GRESWELL, W. P. Annals of parisian typography containing an account of the earliest typographical establishments of Paris. London: Cadell and Davies, etc., 1818, s. 7. [8] BASZKIEWICZ, J. MĹodoĹÄ uniwersytetu. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1963, s. 32. [9] LE GOFF, J. Kultura Ĺredniowiecznej Europy. Warszawa: Volumen; Klon, 1967, s. 340. [10] BASZKIEWICZ, J. MĹodoĹÄ uniwersytetu, s. 166. [11] TamĹźe, s. 167. [12] THOMPSON, J. W. The Medieval Library. Wyd. 3. New York: Dover, 1967, s. 438. [13] DUBY, G., MANDROU, R. Historia kultury francuskiej..., s. 195. [14] ROUSE, R. H., ROUSE, M. A. Manuscripts and their makers..., s. 304. [15] DUBY, G., MANDROU, R. Historia kultury francuskiej..., s. 210. [16] PIROĹťYĹSKI, J. Johannes Gutenberg i poczÄ tki ery druku. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2002, s. 7. [17] ROUSE, R. H., ROUSE, M. A. Manuscripts and their makersâŚ, s. 303. [18] TamĹźe, s. 321. [19] MOLLAT, M. Ĺredniowieczny rodowĂłd Francji nowoĹźytnej. XIVâXV. Warszawa: PaĹst. Instytut Wydawniczy, 1982, s. 241. [20] ROUSE, R. H., ROUSE, M. A. Manuscripts and their makers..., s. 331. [21] LEVARIE, N. The Art & History of Books. New Castle: Oak Knoll Press 1995, s. 135. [22] TamĹźe, s. 135, 138. [23] DAHL, S. Dzieje ksiÄ Ĺźki..., s. 136. [24] KARĹOWSKA-KAMZOWA, A. KsiÄ Ĺźka takĹźe do oglÄ dania..., s. 114â122. [25] KENDALL, P. Ludwik XI. Europa w sieci pajÄ ka. Warszawa: PaĹst. Instytut Wydawniczy, 1996, s. 17. [26] TamĹźe, s. 20. [27] TamĹźe, s. 22. [28] ARMSTRONG, E. Robert Estienne royal printer. An historical study of the elder Stephanus. Cambridge: Univ. Press, 1954. [29] LEVARIE, N. The Art & History of Books, s. 189. [30] TamĹźe, s. 190. [31] ALLEN, A. The story of Book. London: Faber and Faber, 1952, s. 140. [32] KĹOSSOWSKI, A. Prehistoria ksiÄ Ĺźki polskiej we Francji (od XIV w. do powstania listopadowego). Z badaĹ nad polskimi ksiÄgozbiorami 1993, t. spec, s. 47â54. [33] DAHL, S. Dzieje ksiÄ Ĺźki..., s. 203. [34] DOLMETSCH, H. Skarbnica ornamentĂłw. Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe: Wydaw. Nauk. PWN, 1999, s. 59. [35] JACKSON, S. L. Libraries and librarianship in the West. A brief history. New York: McGraw-Hill, 1974, s. 137. [36] TamĹźe, s. 137. [37] TamĹźe, s. 167. |
| |||