Nr 4/2006 (74), Digitalizacja - kierunki działań Europy i Polski. Badania, teorie, wizje | |
Aleksandra MikoĹajska
| |||
W ostatnim okresie duĹźo mĂłwi siÄ o zmianach, jakie nastÄpujÄ w bibliotekach. Biblioteki funkcjonujÄ na innych zasadach niĹź piÄÄ czy dziesiÄÄ lat temu. WpĹyw na zmiany ma komputeryzacja, uczenie siÄ nowych technik pracy, wzrost wymagaĹ uĹźytkownikĂłw czy koniecznoĹÄ szkoleĹ. NiektĂłre z nich sÄ bardziej dostrzegalne, inne nie do zauwaĹźenia dla uĹźytkownikĂłw, jakby odpowiadaĹy jedynie na znak czasu. Takim elementem powolnej ewolucji jest zasĂłb biblioteczny. SĹowo to w terminologii bibliotekarskiej pojawiĹo siÄ wraz z komputerowym opracowaniem zbiorĂłw. Jeszcze kilka lat temu dla wielu z nas takie pojÄcie nie istniaĹo. Gdyby pojawiĹo siÄ przy tradycyjnym opracowaniu zbiorĂłw, prawdopodobnie byĹoby rĂłwnieĹź niezrozumiaĹe. SprĂłbujmy przyjrzeÄ siÄ sĹownikowej definicji zasobu. Nowy SĹownik jÄzyka polskiego rozwija to hasĹo w nastÄpujÄ cy sposĂłb: zasĂłb to: znaczna iloĹÄ, znaczne nagromadzenie czegoĹ; w liczbie mnogiej to: rzeczy zgromadzone na zapas, uskĹadane; pieniÄ dze, bogactwo...[1]. Natomiast w Nowej Encyklopedii Powszechnej znajdujemy rozwiniÄcie tego hasĹa tylko w liczbie mnogiej: zasoby ekonomiczne â sÄ to skĹadniki wzrostu gospodarczego... i zasoby naturalne stanowiÄ ... roĹliny, zwierzÄta, ekosystemy[2]. SzukajÄ c odpowiednikĂłw zasobu w innych jÄzykach, znajdujemy: Bestand w jÄzyku niemieckim, resource w angielskim i ressources we francuskim. ZnajomoĹÄ znaczenia tego terminu jest istotna, mylony jest bowiem czÄsto wĹrĂłd bibliotekarzy z angielskim sĹowem holding. Tymczasem to hold oznacza posiadaÄ, trzymaÄ, a sĹowo to dotyczy zbiorĂłw w ogĂłlnym znaczeniu. ByÄ moĹźe pomyĹka ta bierze siÄ stÄ d, Ĺźe czasopiĹmiennicy podwieszajÄ kolejne roczniki do poszczegĂłlnych egzemplarzy i potocznie na zasoby mĂłwiÄ âholdingiâ. Jest to przykĹad artefaktĂłw jÄzykowych, o ktĂłrych wspomina E. Zybert w swojej ksiÄ Ĺźce Kultura organizacyjna w bibliotekach. Bibliotekarze czÄsto uĹźywajÄ specyficznej terminologii na okreĹlenie wykonywanej czynnoĹci wynikajÄ cej z podstawowych procedur bibliotecznych[3]. WracajÄ c do definicji zasobu, moĹźna stwierdziÄ jednoznacznie, Ĺźe biblioteczne ĹşrĂłdĹa encyklopedyczne nie przekĹadajÄ pojÄcia zasĂłb na grunt biblioteczny. Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak sprĂłbowaÄ je zdefiniowaÄ. W dzisiejszym rozumieniu bibliotekarzy elementem zasadniczym zasobu bÄdÄ po prostu tomy, roczniki, woluminy. To one stanowiÄ zbiory bibliotek i ĹwiadczÄ o ich wielkoĹci. PrzyjÄte jest, Ĺźe gdy mĂłwimy o zasobie, to myĹlimy o trzech typach dokumentĂłw:
Warto tu przypomnieÄ, Ĺźe zarĂłwno dla rekordu bibliograficznego, jak rĂłwnieĹź dla rekordu zasobu stosujemy ten sam format MARC 21. NaleĹźy rĂłwnieĹź pamiÄtaÄ, Ĺźe rekord zasobu wedĹug E. Chrzan i A. PadziĹskiego powinien zawieraÄ nastÄpujÄ ce elementy:
W zaleĹźnoĹci od systemu informacja o zasobie jest wpisywana do rekordu bibliograficznego (np. w systemie Horizon) lub do odrÄbnego rekordu zasobu (np. w systemie Virtua). Tak siÄ przyjÄĹo, Ĺźe wĹrĂłd katalogerĂłw sĹowo zasĂłb najczÄĹciej przypisywane jest czasopismom. Najbardziej widoczny jest on bowiem w wydawnictwie ciÄ gĹym, z uwagi na liczbÄ egzemplarzy w obrÄbie tytuĹu i podwieszanych do egzemplarzy poszczegĂłlnych lat. Tak wiÄc pozostaĹmy przy zasobach czasopism. Zanim przejdziemy do nowoczesnych form informowania o zasobach, proponujemy maĹÄ wÄdrĂłwkÄ po tradycyjnym katalogu kartkowym Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. PrzeglÄ dajÄ c katalog kartkowy, widzimy, jakÄ metamorfozÄ przeszedĹ Ăłw zasĂłb. Na stare, pisane gotykiem karty katalogowe patrzymy z rozrzewnieniem. ![]() Fot. 1. Stara karta katalogowa W późniejszym okresie karty katalogowe byĹy wypisywane maszynowo, a dopiski robiono rÄcznie: piĂłrem, dĹugopisem, oĹĂłwkiem. Trudno byĹoby nam, bibliotekarzom, nazwaÄ dopisywane w taki sposĂłb roczniki, zasobem. SĹowo to po prostu nie istniaĹo. Roczniki dopisywane róşnym charakterem pisma liczyĹy czasami od kilku do kilkunastu kart katalogowych. Po zapisaniu takiej karty czÄsto wyjmowano jÄ z kapsuĹki i przepisywano na maszynie, by czytelnik mĂłgĹ jÄ odczytaÄ. Z tak zapisanych zasobĂłw czytelnik korzysta do dzisiaj, jeĹli tytuĹu czasopisma nie ma w bazie komputerowej. ![]() Fot. 2. Karta katalogowa przepisana na maszynie W 1999 roku zamkniÄto tradycyjny katalog kartkowy i rozpoczÄto komputerowe opracowywanie czasopism. Od tego momentu pojawiĹ siÄ nowy termin w odniesieniu do tychĹźe rocznikĂłw czy woluminĂłw â zasĂłb. WĹrĂłd bibliotekarzy przyjÄ Ĺ siÄ tak szybko, jak szybko komputer zastÄ piĹ tradycyjnÄ maszynÄ do pisania. SĹowo zasĂłb, jako desygnat wyraĹźajÄ cy okreĹlonÄ treĹÄ, tj. zbiory, staĹo siÄ w pewnym momencie tak waĹźne, Ĺźe w 2002 roku w miejsce OddziaĹu KatalogĂłw i Melioracji powstaĹ w BU OddziaĹ Kontroli Zasobu, ktĂłrego celem staĹa siÄ systematyczna kontrola zasobu wydawnictw zwartych. Kontrola zasobu retrospektywnego czasopism pozostaĹa w rÄkach osĂłb katalogujÄ cych czasopisma, z uwagi na liczne zmiany bibliograficzne wystÄpujÄ ce w czasopismach â zmiany, ktĂłre katalogujÄ cy od rÄki nanoszÄ w rekordzie bibliograficznym. Jednak zanim czytelnik mĂłgĹ otrzymaÄ internetowÄ informacjÄ o tytule czasopisma i jego zasobie w Oddziale Opracowania Czasopism w BU w Poznaniu, musiaĹo dojĹÄ do uporzÄ dkowania egzemplarzy czasopism. Ten etap byĹ niezwykle waĹźny, trudny, czasochĹonny, ale pozwoliĹ na przejĹcie do nowych form informowania o zasobach, np. mikrofilmowania i digitalizacji zbiorĂłw. Wiadomo, Ĺźe niektĂłre tytuĹy czasopism â w zaleĹźnoĹci od polityki gromadzenia w danej bibliotece â posiadajÄ kilka egzemplarzy. ZdarzaĹo siÄ tak, Ĺźe gromadzono wiele egzemplarzy tego samego tytuĹu z róşnych ĹşrĂłdeĹ (z egzemplarza obowiÄ zkowego, prenumeraty, darĂłw czy z wymiany). ZakĹadano sygnaturÄ dla kolejnego egzemplarza, dla zaledwie kilku woluminĂłw. Komputerowe opracowanie pozwoliĹo scaliÄ takie egzemplarze. Poza ĹwiadomoĹciÄ uĹźytkownika pozostaje praca bibliotekarzy, jakÄ wĹoĹźyli, i caĹy czas wkĹadajÄ , w retrokonwersjÄ zbiorĂłw. Mimo oczywistej przydatnoĹci takich dziaĹaĹ, nie byĹo proste zorganizowanie pĹynnoĹci retrokonwersji przy jednoczesnym wykonywaniu czynnoĹci bieĹźÄ cych i wspĂłĹpracy z NUKAT-em (od 2004), gdzie widoczne sÄ uporzÄ dkowane zasoby czasopism z BU. RetrokonwersjÄ rozpoczÄto, wykonujÄ c nastÄpujÄ ce czynnoĹci:
Nie sposĂłb wymieniÄ wszystkich czynnoĹci. Te wymienione wydajÄ siÄ byÄ najwaĹźniejsze przy komputerowym opracowaniu czasopism i ze wzglÄdu na uĹźytkownika nie powinny byÄ pomijane. Do tak uporzÄ dkowanych zasobĂłw uĹźytkownik z pewnoĹciÄ dotrze szybciej. Warto wiÄc ponieĹÄ ten trud, bowiem z rezultatĂłw dziaĹaĹ skorzysta nie tylko czytelnik, ale i caĹa biblioteka, dziÄki odzyskaniu czÄĹci powierzchni magazynowej. Zasoby w PAC-u okazaĹy siÄ bardziej czytelne, spĂłjne. Mimo to opracowanie czasopism nadal stanowi ĹaĹcuch wielu czynnoĹci, w ktĂłrym uczestniczÄ pracownicy z róşnych oddziaĹĂłw: OddziaĹu Magazynu, OddziaĹu Opracowania Wydawnictw Zwartych, OddziaĹu UdostÄpniania, Sekcji Mikrofilmowania, Opraw itd. OglÄ d zasobĂłw tradycyjnych w bazach komputerowych jest niezwykle waĹźny. Stanowi etap prowadzÄ cy do mikrofilmowania zbiorĂłw i digitalizacji. Zasoby czasopism powinny podlegaÄ uporzÄ dkowaniu zarĂłwno pod wzglÄdem iloĹciowym, jak i merytorycznym. Wiadomo, Ĺźe rola czasopisma w rozwoju nauki wydaje siÄ byÄ bezdyskusyjna. Dla potrzeb dyskursu naukowego, toczonego przede wszystkim pomiÄdzy oĹrodkami akademickimi, gĹĂłwnym medium jest czasopismo jako najszybszy noĹnik informacji. Fakt ten wynika m.in. z o wiele krĂłtszego procesu wydawniczego czasopisma, w porĂłwnaniu z ksiÄ ĹźkÄ , co z kolei wiÄ Ĺźe siÄ z niĹźszymi kosztami. W dobie bĹyskawicznego postÄpu nauki, zwĹaszcza w dziedzinie nauk przyrodniczych i technicznych, czynnik czasu ma czÄsto znaczenie decydujÄ ce. Informacje opublikowane dziĹ mogÄ okazaÄ siÄ bowiem za kilka miesiÄcy zupeĹnie nieaktualne, i co za tym idzie, nieprzydatne. Atutem czasopisma specjalistycznego jest takĹźe stosunkowo stabilny krÄ g czytelnikĂłw. To z kolei daje moĹźliwoĹÄ uporzÄ dkowanego dyskursu naukowego na jego Ĺamach. W tym miejscu naleĹźy zaznaczyÄ wartoĹÄ nie tylko duĹźego zasobu czasopism, rozumianego jako liczba tytuĹĂłw, lecz takĹźe wagÄ jego kompletnoĹci. ZasĂłb periodyku ilustruje, w dĹuĹźszym czasie, pewien postÄp nauki wynikajÄ cy z publikacji efektĂłw badaĹ oraz polemik z nimi zwiÄ zanych. JeĹźeli zasĂłb ten jest niekompletny, wiedza wynikajÄ ca z jego lektury moĹźe byÄ nie tylko niepeĹna, ale takĹźe w pewnych przypadkach prowadzÄ ca do niewĹaĹciwych wnioskĂłw. Obok atutĂłw zaĹoĹźonej regularnoĹci i ciÄ gĹoĹci periodykĂłw, ich istotnÄ zaletÄ jest rĂłwnieĹź duĹźa liczba tytuĹĂłw obejmujÄ cych czÄsto nawet bardzo wÄ skie dziedziny nauki. Dla biblioteki naukowej stanowi to problem speĹnienia kryterium peĹnoĹci zasobu czasopism. W obliczu wysokich kosztĂłw prenumeraty w politykach gromadzenia czasopism zaobserwowaÄ moĹźna postÄpujÄ cÄ specjalizacjÄ zasobĂłw. PoĹÄ czenie tych dwĂłch czynnikĂłw stwarza model optymalny â zasĂłb czasopism grupujÄ cy moĹźliwie jak najwiÄkszÄ liczbÄ tytuĹĂłw, polskich i zagranicznych, ale reprezentujÄ cy moĹźliwie maksymalnÄ celowoĹÄ w oparciu o potrzeby swoich czytelnikĂłw. W praktyce zasĂłb czasopism jest ustalany wedĹug potrzeb pracownikĂłw naukowych lokalnego Ĺrodowiska akademickiego. CzÄsto wiÄ Ĺźe siÄ to takĹźe z czÄĹciowÄ partycypacjÄ w kosztach prenumeraty przez poszczegĂłlne zakĹady i wydziaĹy uczelni macierzystych. Wspomniany wyĹźej model budowania zasobu czasopism naukowych ulegĹ zmianie w momencie pojawienia siÄ na rynku czasopism elektronicznych (e-czasopism). Ich powstanie, a nastÄpnie dystrybucja, sÄ zwiÄ zane z powstaniem i upowszechnieniem siÄ globalnej sieci Internet. I wĹaĹnie globalny zasiÄg zasobu czasopism elektronicznych jest ich gĹĂłwnÄ cechÄ . KolejnÄ jest szybkoĹÄ dostÄpu. O ile wiÄc globalny przekaz wiedzy za poĹrednictwem ksiÄ Ĺźki trwa wiele miesiÄcy, a nawet lat, za poĹrednictwem tradycyjnego czasopisma naukowego â kilka tygodni, o tyle za poĹrednictwem e-czasopisma moĹźliwe jest to w ciÄ gu kilku sekund. Polityka wydawcĂłw, zainteresowanych sprzedaĹźÄ zarĂłwno wersji papierowej, jak i później elektronicznej, powoduje, Ĺźe mechanizm ten nie zawsze dziaĹa w taki sposĂłb. Niemniej istniejÄ takie moĹźliwoĹci i takÄ teĹź moĹźna zaobserwowaÄ tendencjÄ. Wraz ze stworzeniem e-czasopism pojawiĹy siÄ powiÄ zane z nimi bazy danych. GrupujÄ one zasoby nie tyle samych e-czasopism (co jest oczywiĹcie prawdÄ ), ale przede wszystkim publikowanych w nich artykuĹĂłw. Powoduje to pewnÄ zmianÄ, ktĂłrÄ najogĂłlniej moĹźna opisaÄ jako zmierzch zasobu czasopism i pojawienie siÄ nowego pojÄcia, a mianowicie zasobu artykuĹĂłw (czy e-artykuĹĂłw) naukowych. Bazy danych zawierajÄ czÄsto prĂłcz tekstu artykuĹu (w formie plikĂłw PDF, jak i HTML czy DOC), takĹźe indeksy cytowaĹ oraz hiperĹÄ cza do innych tego typu dokumentĂłw. Daje to czytelnikowi ogromne moĹźliwoĹci, juĹź nie tylko zapoznania siÄ z treĹciÄ pojedynczego tekstu, ale uĹatwia dalsze studia. Zmiana formy czasopisma z papierowej na elektronicznÄ doprowadziĹa takĹźe do ewolucji w gromadzeniu zasobĂłw. Miejsce fizycznego posiadania czasopism zajÄ Ĺ elektroniczny dostÄp do nich. Powstanie konsorcjĂłw czasopism elektronicznych umoĹźliwiĹo wspĂłlny dostÄp do wszystkich tytuĹĂłw prenumerowanych do tej pory przez poszczegĂłlne biblioteki. Mechanizm ten spowodowaĹ zsumowanie siÄ zasobĂłw tych bibliotek w jeden e-zasĂłb. DaĹo to czytelnikom szansÄ zapoznania siÄ z treĹciÄ nieporĂłwnanie wiÄkszej liczby artykuĹĂłw. WadÄ dostÄpĂłw konsorcyjnych do e-zasobĂłw czasopism elektronicznych jest ich problematyczna celowoĹÄ. Wynika to z dwĂłch czynnikĂłw. Po pierwsze dostawcami tego typu produktĂłw sÄ przede wszystkim firmy zachodnie oferujÄ ce ogromny zasĂłb tytuĹĂłw, ale â niestety â z ogromnÄ przewagÄ czasopism amerykaĹskich czy kanadyjskich. Po drugie, czĹonkami konsorcjĂłw sÄ zarĂłwno biblioteki medyczne, jak i uniwersyteckie czy politechniczne. PowstaĹy w ten sposĂłb zasĂłb, mimo Ĺźe pomnoĹźony statystycznie w sposĂłb imponujÄ cy, jest wzglÄdnie atrakcyjny dla czytelnika. Dla przykĹadu dostÄp do wersji elektronicznej takich tytuĹĂłw, jak American Indian Quarterly czy Woodworker nie jest najniezbÄdniejszy polskim naukowcom. ByÄ moĹźe w kontaktach z zachodnimi dostawcami polskie biblioteki nie nauczyĹy siÄ jeszcze odpowiednio negocjowaÄ. W przyszĹoĹci warto byĹoby przed zakupem pewnego pakietu e-czasopism okreĹliÄ, jako warunek, doĹÄ czenie do niego wiÄkszego zasobu czasopism polskich czy w ogĂłle europejskich. MoĹźna by rĂłwnieĹź postawiÄ pytanie, czy iloĹÄ nie powinna przechodziÄ w jakoĹÄ. NiezaleĹźnie od zasobu czasopism tradycyjnych oraz elektronicznych, gromadzonego metodÄ : zakupu, prenumeraty i dostÄpĂłw w sieci, istnieje takĹźe bogaty zasĂłb e-czasopism w systemie open access. SÄ to czasopisma, ktĂłrych bieĹźÄ ce numery bÄ dĹş peĹne czy czÄĹciowe archiwa sÄ dostÄpne w Internecie bez ograniczeĹ dla wszystkich czytelnikĂłw. OkreĹlenie choÄby w przybliĹźeniu wielkoĹci tego typu zasobu wydaje siÄ byÄ niemoĹźliwe z powodu dynamiki zachodzÄ cych w nim zmian. RolÄ biblioteki jest w tym przypadku zapewnienie odpowiednich narzÄdzi, takich jak portale czy wyszukiwarki, ktĂłre umoĹźliwiÄ czytelnikom skuteczne przeszukiwanie tego typu zasobĂłw. Ostatnim elementem zasobu czasopism, ktĂłry wyksztaĹciĹ siÄ w minionych latach, jest zasĂłb zdigitalizowanych czasopism wĹasnych. Problem archiwizacji czasopism, a w szczegĂłlnoĹci gazet, znany jest bibliotekom od wielu lat. Wprowadzano wiele lepszych i gorszych rozwiÄ zaĹ. Mikrofilmy okazaĹy siÄ noĹnikiem trwaĹym, lecz niewygodnym w przeglÄ daniu. Nie dajÄ one komfortu pracy czytelnikowi â przeglÄ darki sÄ trudne w obsĹudze, natomiast â koszty kserokopii â wysokie. Kolejnym noĹnikiem byĹy dyskietki, a nastÄpnie pĹyty CD. ZaletÄ CD-ROM-u jest duĹźa pojemnoĹÄ i moĹźliwoĹÄ Ĺatwego przeglÄ dania oraz ewentualnego wydruku za pomocÄ ogĂłlnie dostÄpnego komputera i drukarki. WadÄ stanowi wraĹźliwoĹÄ na uszkodzenia mechaniczne oraz postÄp technologiczny, ktĂłry prawdopodobnie spowoduje, Ĺźe za 10 czy 20 lat trudno bÄdzie znaleĹşÄ komputer zdolny odczytaÄ obecnie powszechny CD-ROM. MoĹźna wiÄc przyjÄ Ä, Ĺźe przenoszenie tradycyjnego zasobu czasopism na te noĹniki jest bibliotecznÄ âĹlepÄ uliczkÄ â. WyjÄ tkiem jest zaĹoĹźenie, Ĺźe formy takie sÄ drogÄ do umieszczenia tego zasobu w formie plikĂłw dostÄpnych w Internecie. Kwestia szerokiego dostÄpu do zasobu polskich czasopism naukowych w sieci wymaga opracowania kompleksowej polityki. PalÄ cymi problemami sÄ zarĂłwno prawa autorskie, jak i czÄĹciowo zwiÄ zana z nimi niechÄÄ wielu autorĂłw i wydawcĂłw do takiej formy udostÄpniania publikacji. ByÄ moĹźe dlatego Ĺatwiej znaleĹşÄ w naszych zbiorach e-czasopism tytuĹy amerykaĹskie czy australijskie zamiast tych wydawanych przez wĹasne uczelnie. KwestiÄ , ktĂłra nierozerwalnie wiÄ Ĺźe siÄ z wszelkiego rodzaju zasobami czasopism, jest sposĂłb ich przeszukiwania. W wielu bibliotekach nadal duĹźym problemem jest wspĂłĹobecnoĹÄ e-czasopism i czasopism tradycyjnych nawet w katalogach elektronicznych. Nadal nie upowszechniĹa siÄ technologia alternatywnego przeglÄ dania e-zasobĂłw, dostÄpnych na platformach róşnych wydawcĂłw. Bibliotekarze, ktĂłrzy narzekajÄ na czytelnikĂłw zadowalajÄ cych siÄ przeszukiwarkÄ Google, nie potrafiÄ jeszcze braÄ przykĹadu z jej prostoty. NaleĹźy zatem stworzyÄ i upowszechniÄ metawyszukiwarki, ktĂłre udostÄpniÄ czytelnikowi moĹźliwoĹÄ przeglÄ dania maksymalnie peĹnego zasobu zawierajÄ cego wszystkie formy czasopism. Jest to wyzwanie, ktĂłre umoĹźliwi bibliotekom odegranie znaczÄ cej roli w budowaniu spoĹeczeĹstwa informacyjnego w Polsce. Przypisy:[1] SOBOL, E. (red.) Nowy SĹownik JÄzyka Polskiego. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2002, s. 1245. [2] KALISIEWICZ, D. (red.) Nowa Encyklopedia Powszechna PWN. T. 6: S-Z. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1995, s. 99. [3] ZYBERT, E. Kultura organizacyjna w bibliotekach: nowe i stare idee w zarzÄ dzaniu bibliotekÄ . Warszawa: Wydawnictwo SBP, 2004, s. 84. [4] CHRZAN, E., PADZIĹSKI, A. Format MARC 21 rekordu zasobu. Warszawa: Wydawnictwo SBP, 2001, s. 9. |
| |||