Nr 3/2006 (73), Open Access i inicjatywy pokrewne. Badania, teorie wizje | |
Sebastian Dawid KotuĹa
| |||
Ostatnio wiele mĂłwi siÄ o tym, iĹź aby wytworzyÄ sobie sprawnoĹÄ intelektualnÄ (by byÄ osobÄ inteligentnÄ ), naleĹźy czytaÄ jak najwiÄcej, aby natomiast tÄ uzyskanÄ juĹź sprawnoĹÄ zachowaÄ, naleĹźy czytaÄ jak najdĹuĹźej (do późnej staroĹci). Badania prowadzone na osobach czytajÄ cych wiele i do wieku późnego potwierdzajÄ , Ĺźe osoby te sÄ sprawniejsze intelektualnie (umysĹowo), Ĺźe lepiej rozwiÄ zujÄ róşnego typu zadania itp. ZachÄty pĹynÄ ce z wszystkich stron nakazujÄ po prostu czytaÄ zarĂłwno ksiÄ Ĺźki popularne, jak i filozoficzne, prasÄ brukowÄ , wysokonakĹadowÄ , jak i specjalistycznÄ . Recepta jest wiÄc zawsze jedna: czytaÄ, co siÄ da, ile siÄ da i jak najdĹuĹźej, wtedy bowiem bÄdziemy mogli poszczyciÄ siÄ bystrym umysĹem. Jako Ĺźe nie spotkaĹem siÄ do tej pory z wyjaĹnieniem, jaka jest zaleĹźnoĹÄ czytania i intelektu, poza oczywistymi funkcjami poznawczymi tekstu, to niniejszym artykuĹem postaram siÄ na to wĹaĹnie pytanie odpowiedzieÄ. Pytanie (teza) jest wiÄc nastÄpujÄ ce: dlaczego czytanie poprawia sprawnoĹÄ umysĹowÄ ? Zagadnienie to jakĹźe istotne dla bibliotekarza i przedstawione w tej pracy przez bibliotekoznawcÄ opiera siÄ w gĹĂłwnej mierze na dorobku jÄzykoznawstwa. CzytajÄ c ksiÄ ĹźkÄ (tekst z ksiÄ Ĺźki), a wiÄc powieĹÄ, opowiadanie, nowelÄ czy prasÄ (tekst z prasy), np. felieton, artykuĹ, reportaĹź, za kaĹźdym razem czytamy tekst. W tym miejscu rozwaĹźaĹ jest zupeĹnie nieistotne to, jaki tekst bÄdziemy czytaÄ, waĹźne jest, aby czytaÄ róşne ich kroje. Nasze dociekania bÄdÄ siÄ wiÄc rozgrywaÄ na pĹaszczyĹşnie tekstu[1]. KaĹźdy tekst zbudowany jest ze zbioru znakĂłw i jako spĂłjna, logiczna i uporzÄ dkowana caĹoĹÄ niesie w sobie pewien sens[2]. Interpretacja tego sensu wydaje siÄ byÄ banalna, tekst bowiem, bÄdÄ cy zbiorem znakĂłw, zbudowany jest w oparciu o pewien kod (np. jÄzyk polski). Aby zatem mĂłc odczytaÄ tekst i jego sens, trzeba znaÄ kod. KaĹźdy zatem uĹźytkownik tego jÄzyka, zdawaĹoby siÄ bezbĹÄdnie, odczyta dany tekst i jego sens. W tym najprostszym ujÄciu tekst jest odbiciem rzeczywistoĹci. PeĹni wiÄc funkcjÄ komunikatywnÄ wzglÄdem odbiorcy, przekazuje informacje o Ĺwiecie. Innymi sĹowy symbolizuje poprzez wyrazy obiekty z rzeczywistoĹci pozajÄzykowej. JednostkÄ obcowania jÄzykowego jest wypowiedĹş[3], czyli tekst, ktĂłry w mowie przybiera postaÄ tekstu ustnego, a w piĹmie - tekstu pisanego. Tylko pod postaciÄ wszelkich tekstĂłw stykamy siÄ z jÄzykiem. GdybyĹmy chcieli w tym miejscu siÄ zatrzymaÄ, to nic wiÄcej byĹmy nie mogli powiedzieÄ. KaĹźdy tekst interpretowany byĹby w jeden moĹźliwy sposĂłb. JednakĹźe z samego juĹź faktu, Ĺźe nie same wyrazy niosÄ sens, lecz zdania, musimy posunÄ Ä siÄ o krok dalej. Czy byĹoby bowiem moĹźliwe swobodnie porozumiewaÄ siÄ, nauczywszy siÄ caĹego sĹownika? Nie! Potrzeba poznaÄ gramatykÄ, ktĂłra akwizowana jest z jÄzykiem w toku transmisji kulturowej[4] w zasadzie bez wiedzy uczÄ cego siÄ. Dobrze, powie wiÄc ktoĹ, iĹź sĹownik danego jÄzyka (wyrazy) plus gramatyka tego samego jÄzyka wystarczy, by nadaÄ sens tekstom i by mĂłc je jednoznacznie interpretowaÄ. Sens, ktĂłry nazwalibyĹmy lokucyjnym[5], owszem. Lecz pamiÄtaÄ naleĹźy jeszcze o twĂłrcy tekstu, czyli nadawcy. PosiĹkujÄ c siÄ tzw. schematem BĂźhlera[6], zwrĂłcÄ uwagÄ na pewne funkcje, jakie odgrywajÄ w nim jego elementy. Na schemat skĹadajÄ siÄ: nadawca, znak, rzeczywistoĹÄ, odbiorca. Znak peĹni wobec nadawcy funkcjÄ symptomu (wyraĹźajÄ c jego stan psychiczny i fizyczny), wobec odbiorcy funkcjÄ sygnaĹu (apelu), a wobec rzeczywistoĹci funkcjÄ symbolu (przedstawienia)[7]. A zatem znak nie tylko odbija nam rzeczywistoĹÄ, lecz odbija tÄ rzeczywistoĹÄ z punktu widzenia nadawcy. Ten sam zaistniaĹy fakt czy obiekt rzeczywistoĹci pozajÄzykowej róşni nadawcy w róşny sposĂłb przedstawiÄ . CzÄsto nawet ten sam nadawca bÄdÄ cy pod wpĹywem róşnych emocji o tym samym wypowie siÄ w róşny sposĂłb[8]. Do tego rĂłwnieĹź ten sam tekst w róşny sposĂłb zadziaĹa na odbiorcÄ. Inaczej nawet: na jednego zadziaĹa, a na drugiego nie. Dla jednego bÄdzie tylko informacjÄ , a w drugim wzburzy emocje, spowoduje dziaĹanie (reakcje zarĂłwno mentalne, jak i rzeczywiste). Nadawca przekazuje pewne informacje o pewnym fragmencie rzeczywistoĹci w okreĹlonym celu, formuĹuje tekst ze swojego punktu widzenia, uĹźywajÄ c jego zdaniem wĹaĹciwych do tego celu sĹĂłw[9]. KaĹźdy tekst, pokuszÄ siÄ o hipotezÄ, konstruowany jest w konkretnym celu. Tekst to nie tylko zlepek sĹĂłw, uĹoĹźony w ciÄ g zdaniowy, w oparciu o zasady gramatyki, tekst jest rĂłwnieĹź uzasadniony teleologicznie. Odczytanie sĹĂłw nadawcy bÄdzie wiÄ zaĹo siÄ z pewnym sprzÄĹźeniem zwrotnym. Oto teraz odbiorca, odwoĹujÄ c siÄ do wĹasnego doĹwiadczenia, musi zinterpretowaÄ sĹowa nadawcy. Teraz to emocje i wiedza odbiorcy bÄdÄ odgrywaĹy rolÄ arbitra, ktĂłry rozstrzygnie, jak rozumieÄ ten tekst[10], czy tekst jest racjonalny[11], a wiÄc m.in. zgodny z jego wiedzÄ o Ĺwiecie. Zdarzenie Ĺźycia tekstu, czyli jego prawdziwa istota, zawsze rozgrywa siÄ na pograniczu dwĂłch ĹwiadomoĹci, dwĂłch podmiotĂłw[12]. Tekst przedstawiony z pewnego punktu widzenia trafi na inny punkt widzenia (inny podmiot), a pomiÄdzy jednym podmiotem a drugim rozbieĹźnoĹÄ jest zawsze ogromna. Wniosek w tym miejscu rysuje siÄ taki: odczytujÄ c czyjĹ tekst, odczytujemy i czyjĹ sposĂłb rozumienia danego problemu, a wiÄc to, jak siÄ on o pewnych stanach rzeczy czy faktach wyraĹźa. My w wielu przypadkach czynimy to inaczej, o tym samym wyrazimy siÄ inaczej niĹź podmiot, ktĂłry byĹ sprawcÄ danego tekstu[13]. Dalej pewne poĹÄ czenia wyrazowe akwizujemy, inne utrwalamy, rozszyfrowujemy znaczenia wyrazĂłw homonimicznych, polisemicznych czy poznajemy synonimiczne oznaczenia tych samych obiektĂłw przez innych nadawcĂłw. Percypujemy nowe wyrazy, zapoĹźyczenia z jÄzykĂłw obcych itp. W koĹcu siÄgajÄ c po cudzy tekst, zakĹadamy, Ĺźe przeczytamy w nim coĹ, czego jeszcze nigdy nie czytaliĹmy, a moĹźe i coĹ, co zostaĹo po raz pierwszy napisane (powiedziane)[14], a juĹź na pewno po raz pierwszy powiedziane w tej formie. Z powodzeniem moĹźemy bowiem zaĹoĹźyÄ, Ĺźe kaĹźdy kolejny tekst jest zjawiskiem niepowtarzalnym, zakĹadajÄ c oczywiĹcie, Ĺźe nie jest kalkÄ innego tekstu lub jakimĹ dubletem. KolejnÄ kwestiÄ tu poruszonÄ bÄdzie aspekt znaczenia jako zbioru konsekwencji[15]. Ze zdaĹ uĹźytych w tekĹcie, poza funkcjami do tej pory wskazanymi, wynikajÄ jeszcze pewne konsekwencje. To, Ĺźe ktoĹ napisze: Mount Everest zostaĹ zdobyty po raz pierwszy w roku 1953 przez Nowozelandczyka, pociÄ ga za sobÄ konsekwencje w stylu:
OdczytujÄ c wiÄc tekst, praca umysĹowa wykonywana przez odbiorcÄ siÄga dalej niĹź tylko do powierzchniowego odbioru informacji w nim przekazanych. Odbiorca na podstawie tekstu wnioskuje o innych jeszcze stanach rzeczy. Dopowiada sobie treĹÄ w zaleĹźnoĹci od wĹasnej wiedzy i predyspozycji. Wnioskowanie przeprowadza w oparciu o znajomoĹÄ systemu jÄzykowego oraz na podstawie wiedzy o rzeczywistoĹci[16]. Czym wiÄcej zatem czytamy, tym wiÄcej siÄ dowiadujemy, pogĹÄbiamy nie tylko naszÄ ĹwiadomoĹÄ i wiedzÄ, lecz rĂłwnieĹź Äwiczymy metody wnioskowania. Na przykĹad ze zdania: Starszy brat Adama kupiĹ nowy samochĂłd, odbiorca wysnuwa pewne konkluzje, np.:
Zapewne wiele jeszcze innych wnioskĂłw moĹźna wyciÄ gnÄ Ä, co zaleĹźy w duĹźej mierze od predyspozycji indywidualnych odbiorcy (jego wiedzy o Ĺwiecie), jak i od nakĹadu pracy umysĹowej, jakÄ we wnioskowanie wĹoĹźy. Do tej pory mĂłwiliĹmy o sĹowach, zdaniach i tekstach zbudowanych przy udziale jÄzyka, bowiem [...] gĹĂłwnÄ funkcjÄ jÄzyka jest przekazywanie informacji o Ĺwiecie, w ktĂłrym Ĺźyjemy, i od poznania ktĂłrego zaleĹźy zaspokojenie niemal kaĹźdej z naszych podstawowych potrzeb, zarĂłwno cielesnych, jak duchowych. Znaczenie jÄzyka trudno pod tym wzglÄdem przeceniÄ. DziÄki niemu mamy dostÄp do wiedzy gromadzonej przez wiele pokoleĹ; moĹźemy poznaÄ przedmioty i zjawiska przez nas samych nie obserwowane, a takĹźe zrozumieÄ je â mimo iĹź nie badaliĹmy ich sami â dostatecznie dobrze, by trafnie przewidywaÄ fakty, ktĂłre dopiero nastÄ piÄ [17]. KolejnÄ waĹźkÄ , z punktu widzenia naszych rozwaĹźaĹ, kwestiÄ jest ta zwiÄ zana z indywidualnym stylem danego autora. Oto bowiem czytajÄ c tekst nowego twĂłrcy (tekst autorstwa osoby, ktĂłrej do tej pory nie czytaliĹmy), doĹwiadczamy niejako nowych wraĹźeĹ[18]. SposĂłb ujmowania rzeczywistoĹci, np. Ĺźartobliwy, przeĹmiewczy, drwiÄ cy, pompatyczny, ironiczny itp., uĹźywane sĹownictwo, np. staropolskie, peĹne archaizmĂłw czy wulgaryzmĂłw, nacechowane emocjonalnie itp., uĹźywane konstrukcje zdaniowe, porĂłwnania, puenty, treĹÄ, jaka jest tematem tekstĂłw itd., wszystko to ĹÄ cznie skĹada siÄ na indywidualny styl danego pisarza zwany idiostylem[19][20]. Czytelnik ma juĹź do czynienia nie tylko z przejĹciowym stanem emocjonalnym nadawcy, lecz z pewnÄ staĹÄ formÄ wypowiadania siÄ na pewne tematy. Odczyt tekstu kolejnego pisarza to kolejne doĹwiadczenie, doĹwiadczenie okupione wysiĹkiem myĹlowym. Czytanie to przyjÄcie bÄ dĹş odrzucenie, porĂłwnanie czy rewizja danej koncepcji ĹwiatopoglÄ dowej. Gdyby chcieÄ w tym miejscu postawiÄ kropkÄ naszym rozwaĹźaniom, to ominÄlibyĹmy kwestie jeszcze bardziej kluczowe, albowiem tekst, czyli materialnie utrwalony zapis jÄzyka, wbudowany jest w formÄ nazywanÄ gatunkiem[21]. Nie istnieje tekst, ktĂłry nie reprezentowaĹby jakiegoĹ gatunku. Czy to bÄdzie gatunek literacki, prasowy (dziennikarski), czy gatunek mowy. MajÄ c na uwadze, iĹź mowa jest pierwotna w stosunku do pisma, moĹźna przyjÄ Ä, iĹź wiele form dziĹ bÄdÄ cych gatunkami pisanymi rodowĂłd swĂłj wywodzi z mowy. Nawet jeĹźeli gatunek jest tylko gatunkiem czysto mĂłwionym, to w publicystyce czy drukowany w Internecie przenika do form pisanych. JeĹli nawet nie w caĹoĹci, to w poszczegĂłlnych fragmentach, stajÄ c siÄ elementem skĹadowym danego gatunku juĹź stricte pisanego. Internet dajÄ c moĹźliwoĹci zapisu mowy, sprawia, Ĺźe kaĹźda, najbardziej nawet, chciaĹoby siÄ powiedzieÄ, mĂłwiona jednostka leksykalna, moĹźe staÄ siÄ elementem skĹadowym tekstu pisanego. PrĂłbujÄ c wyjaĹniÄ rolÄ, jakÄ odgrywajÄ gatunki mowy w naszym intelektualnym rozwoju, posĹuĹźÄ siÄ obszernym cytatem: mĂłwimy wyĹÄ cznie przy uĹźyciu okreĹlonych gatunkĂłw mowy, tzn. wszelkie nasze wypowiedzi posĹugujÄ siÄ konkretnymi, wzglÄdnie trwaĹymi, typowymi formami konstrukcji caĹoĹci. Repertuar ustnych (i piĹmiennych) gatunkĂłw mowy, ktĂłrymi dysponujemy jest bogaty. ChoÄ teoretycznie moĹźemy nawet nie wiedzieÄ o ich funkcjonowaniu, w praktyce stosujemy je zrÄcznie i pewnie. Nadajemy naszym myĹlom róşnorodne formy, nie podejrzewajÄ c nawet ich istnienia [...]. JÄzyk rodzimy â zasĂłb sĹĂłw i reguĹ gramatycznych â poznajemy nie z leksykonĂłw i podrÄcznikĂłw, lecz dziÄki konkretnym wypowiedziom, ktĂłre sĹyszymy i ktĂłre sami tworzymy w Ĺźywym obcowaniu jÄzykowym z otaczajÄ cymi ludĹşmi. Przyswajamy sobie formy jÄzykowe wyĹÄ cznie poprzez formy wypowiedzi, jednoczeĹnie z tymi formami [...]. NauczyÄ siÄ mĂłwiÄ â to tyle, co posiÄ ĹÄ umiejÄtnoĹÄ tworzenia wypowiedzi (gdyĹź mĂłwiÄ c, uĹźywamy wypowiedzi, nie zaĹ oddzielnych zdaĹ, a juĹź na pewno nie pojedynczych wyrazĂłw). Uczymy siÄ nadawaÄ wypowiedziom formÄ gatunkowÄ , a sĹyszÄ c cudzÄ wypowiedĹş, juĹź od pierwszych sĹĂłw identyfikujemy jej gatunek, odgadujemy wĹaĹciwy jej rozmiar (tzn. przybliĹźonÄ rozpiÄtoĹÄ caĹoĹci), okreĹlonÄ budowÄ kompozycyjnÄ , przewidujemy koniec[22]. Pisarz (literat) tworzy swe dzieĹa nie z martwych elementĂłw, nie z cegieĹ, lecz z form juĹź obarczonych znaczeniem, napeĹnionych nim [...] szczegĂłlnie doniosĹe znacznie posiadajÄ gatunki. W gatunkach (literackich i jÄzykowych) w ciÄ gu wiekĂłw gromadzÄ siÄ formy widzenia i uĹwiadamiania okreĹlonych aspektĂłw Ĺwiata[23]. W miarÄ rozwoju intelektualnego â uczÄ c siÄ myĹlenia â a wiÄc czytajÄ c coraz to nowe teksty, czyli znĂłw nowe âzaĹwiadczeniaâ gatunkĂłw, poznajemy wĹaĹnie te gatunki. Uczymy siÄ wypowiadaÄ i postrzegaÄ Ĺwiat w kategoriach róşnorodnych gatunkĂłw. OdczytujÄ c natomiast wzglÄdnie te same genry, zachowujemy siÄ jak sportowcy na treningu â Äwiczymy, czyli utrwalamy sobie obraz konkretnych genrĂłw. Same gatunki wreszcie ulegajÄ modyfikacjom, pojawiajÄ siÄ nowe, ktĂłre tworzÄ róşnego typu amalgamaty. Czas wielkich powieĹci XIX i poczÄ tku XX wieku skoĹczyĹ siÄ tak samo, jak czas dĹugich prasowych artykuĹĂłw. Tekst informacyjny staje siÄ coraz prostszy i krĂłtszy (okoĹo 1-2 tys. znakĂłw na informacjÄ), formy dziennikarskie takie jak felieton czy reportaĹź schodzÄ na drugi plan[24]. Wszelkie zmiany w obrÄbie genrĂłw nasza ĹwiadomoĹÄ wychwytuje i utrwala powtĂłrnie w umyĹle te jakĹźe juĹź róşne (zmienione) akty mowy. Zasadne zdaje siÄ byÄ wskazanie wszelkich mniejszych form, takich jak: pytanie, proĹba, rozkaz, groĹşba, ostrzeĹźenie, pozwolenie, podziÄkowanie, gratulacje, wykĹad, referat, rozmowa, dyskusja, spĂłr, pamiÄtniki, autobiografia, protokĂłĹ, wyjaĹnienie, zawiadomienie, ogĹoszenie, dowcip, Ĺźart, ktĂłre przecieĹź rĂłwnieĹź zaliczymy do gatunkĂłw[25]. Form tych jest nieskoĹczenie wiele i jednoznacznej klasyfikacji ich nie podano. W tym ujÄciu i reklama, propaganda polityczna, pojedynczy slogan, znak informacyjny bÄdÄ stanowiĹy odrÄbne genry nastawione na sobie jedynie wĹaĹciwe cele illokucyjne. Inny bowiem cel przyĹwiecaĹ np. twĂłrcy sloganu Teraz Polska, a inny twĂłrcy tablicy informacyjnej o treĹci np.: PrzejĹcia nie ma. OkaĹźe siÄ wiÄc, iĹź nawet w z pozoru jednolitym tekĹcie stworzonym w ramach jednego gatunku literackiego czy publicystycznego pojawiÄ siÄ, nazwijmy to, mniejsze gatunki[26]. CzyĹź bowiem w powieĹci nie odnajdziemy opisu, opowiadania, wspomnienia, pytania, rozkazu, listu itd. lub w prasowym artykule podpisu pod zdjÄciem, ĹrĂłdtytuĹu, oĹwiadczenia, zeznania, biografii, definicji itd.? Gatunek, jako sposĂłb wypowiedzi na dany temat, jest wiÄc tym, co rĂłwnieĹź recypujemy podczas czytania. Dlatego wĹaĹnie kaĹźdy czĹowiek zdobywa i poszerza swoje doĹwiadczenie jÄzykowe w ciÄ gĹym, nieprzerwanym kontakcie z cudzymi, indywidualnymi wypowiedziami. DoĹwiadczenie to moĹźna w zasadzie okreĹliÄ jako proces przyswajania â mniej lub bardziej twĂłrczego â cudzych sĹĂłw (a nie: wyrazĂłw jÄzyka)[27]. W ostatniej czÄĹci tych rozwaĹźaĹ powrĂłcÄ zagadnienia zarysowane w pierwszych akapitach, mianowicie kwestia znaczeĹ wyrazĂłw. Inne bowiem spojrzenie na jÄzyk, zaproponowane przez L. Wittgensteina, a zwane grami jÄzykowymi[28], reprezentuje ciekawÄ , acz kluczowÄ dla tychĹźe analiz perspektywÄ oglÄ du. Z szerokiej teorii na temat gier jÄzykowych zwrĂłcÄ uwagÄ jedynie na kilka jej aspektĂłw. Czy wszystkie wyrazy faktycznie nazywajÄ obiekty rzeczywistoĹci? Nie! Wystarczy spojrzeÄ na nastÄpujÄ ce wykrzykniki: Wody! Precz! Au! Pomocy! PiÄknie! Nie![29]. Albo sprĂłbujmy odgadnÄ Ä znacznie wyrazu np. ksztaĹt. KtoĹ odpowie albo raczej pokaĹźe, Ĺźe to ma taki, a to taki ksztaĹt, to jest w ksztaĹcie trĂłjkÄ ta, a to koĹa itp., jednakĹźe nawet laik prima facie zauwaĹźy duĹźÄ nieĹcisĹoĹÄ jÄzyka, sÄ bowiem róşne ksztaĹty, ale zdefiniowaÄ w ogĂłle termin ksztaĹt nie sposĂłb[30]. Operujemy duĹźÄ grupÄ wyrazĂłw niebÄdÄ cych reprezentowanymi przez obiekty w rzeczywistoĹci pozajÄzykowej. NiektĂłre obiekty bÄdÄ obdarzone kolorem szarym, ale koloru szarego jako samoistnego przedmiotu nie spotkamy, w ktĂłrym bowiem momencie wskazaÄ szary; ileĹź powinno byÄ w nim czarnego, a ile biaĹego? Rozróşnimy takĹźe szary mysi, dalej szary, a wiÄc taki nijaki, szary jak zajÄ c, w koĹcu mĂłwimy o zajÄ cach szaraki, szary bÄdzie teĹź brudny, szary bÄdzie jak cement czy nawet spotkamy frazÄ szara eminencja, ktĂłry z kolorem szarym ma juĹź niewiele wspĂłlnego. Generalnie moĹźna stwierdziÄ, Ĺźe kolor jest cechÄ przedmiotu i ten sam przedmiot moĹźe rĂłwnieĹź byÄ piÄkny, zapierajÄ cy dech w piersi, niesamowity, robiÄ cy wraĹźenie itd. w zaleĹźnoĹci od osoby, ktĂłra o nim mĂłwi. Okazuje siÄ wiÄc, iĹź znaczenia poszczegĂłlnych wyrazĂłw nie sÄ Ĺatwo wytĹumaczalne. ZrÄcznie operujemy caĹÄ klasÄ wyrazĂłw, ktĂłrych nie jesteĹmy w stanie jednoznacznie zdefiniowaÄ. CzÄsto nie obywa siÄ bez wskazania palcem przedmiotu, o ktĂłrym mowa. SpĂłjrzmy teraz na wyraz kotek, ktĂłry wystÄ pi w czytanym tekĹcie. Czy autor miaĹ na myĹli maĹego kotka, takiego samego, z jakim my bawiliĹmy siÄ, gdy byliĹmy mĹodsi, kotka, oh pardon, kotkÄ o imieniu Pysia. Czy jego kotek, szary, syjamski, w gruncie rzeczy bÄdÄ cy dorosĹym, a ktĂłrego on nazywa pieszczotliwie kotkiem jest tym samym kotkiem, ktĂłrego pamiÄtamy z dzieciĹstwa? Dla jednej osoby ten sam wyraz znaczy to, a dla drugiej coĹ innego. Ten sam wyraz posiada zawsze inny odcieĹ znaczeniowy w ustach poszczegĂłlnych osĂłb, albowiem znaczeniem sĹowa jest sposĂłb uĹźycia go w jÄzyku[31], ktĂłry zaleĹźny jest od uĹźywajÄ cego. Z tych krĂłtkich rozwaĹźaĹ, ukazujÄ cych, iĹź znaczenia wyrazĂłw sÄ niczym innym, jak sposobami ich uĹźyÄ przez naturalnych uĹźytkownikĂłw jÄzyka, wynika, Ĺźe znaczenie wyrazu nie jest niczym danym nam a priori. To uĹźytkownicy jÄzyka nadajÄ tak naprawdÄ znaczenia wyrazom poprzez uĹźywanie tych wĹaĹnie wyrazĂłw w konkretnych kontekstach. Osoba odczytujÄ ca tekst doĹwiadcza nowych kontekstowych uĹźyÄ wyrazĂłw, ktĂłre juĹź zna. Dlaczego np. wyraz pan uĹźywany jest na formalne okreĹlenie osoby pĹci mÄskiej, kiedy pierwotnie pojawiaĹ siÄ jedynie w kontekĹcie urzÄdnika, osoby wpĹywowej, zajmujÄ cej wysokie stanowisko[32], albo wyraz olimpiada oznacza igrzyska olimpijskie, a wczeĹniej znaczyĹ okres czterech lat miÄdzy jednymi igrzyskami a kolejnymi[33], dlaczego wyraz krĂłwka znaczÄ cy wszelakie owady, chrzÄ szcze, i roĹliny niektĂłre[34] poza zdrobnieniem od krowa oznacza takĹźe nazwÄ pewnych cukierkĂłw? PrzykĹady moĹźna by dĹugo mnoĹźyÄ. Znaczenia wyrazĂłw powstajÄ podczas uĹźyÄ tych wyrazĂłw. Tak uĹźywano ich i takie znaczenia im nadano. Gdy zacznie siÄ na duĹźÄ skalÄ korzystaÄ z wyrazĂłw w nowy sposĂłb, to nada siÄ im nowe znaczenia. Zatem zjawisko rozszerzania czy zawÄĹźania nazw podczas lektury jest rĂłwnieĹź odczuwane. Wszystko, co do tej pory powiedzieliĹmy, zaprezentowano z punktu widzenia jÄzyka polskiego. PrzecieĹź wszystko to, co wiemy o Ĺwiecie, pĹynie gĹĂłwnie z jÄzyka polskiego. PomyĹlmy, ileĹź wiÄcej moĹźna by posiÄ ĹÄ umiejÄtnoĹci, ile obrazĂłw Ĺwiata, gdyby poznaÄ inny jÄzyk i za jego sprawÄ czytaÄ? Czytanie usprawnia myĹlenie gĹĂłwnie dlatego, Ĺźe myĹlenie jest czynnoĹciÄ jÄzykowÄ [35]. Logiczne myĹlenie to tworzenie syntagmatycznych ciÄ gĂłw zdaniowych (zdaĹ poprawnych logicznie), a abstrakcyjne to nic innego, jak posĹugiwanie siÄ pojÄciami abstrakcyjnymi, np. miĹoĹÄ, przyjaźŠitp. MyĹlenie jest wiÄc wĹasnoĹciÄ jÄzykowÄ , a jÄzyka, powtĂłrzmy to wyraĹşnie, uczymy siÄ poprzez recepcjÄ wypowiedzi â czyli teksty zarĂłwno ustne, jak i pisane. CzytajÄ c, nie tylko utrwalamy utarte poĹÄ czenia wyrazu ze znaczeniem czy wyrazu z kontekstem, nie tylko prĂłbujemy odtworzyÄ we wĹasnych myĹlach obraz Ĺwiata zaprezentowany przez autora, stanowiÄ cy zapis jego myĹli, nastÄpnie uporzÄ dkowanych w pisany tekst, nie tylko uczymy siÄ nowych wyrazĂłw, nowych znaczeĹ, nie tylko zaznajamiamy siÄ z formÄ gatunkowÄ tekstu i z formami mniejszymi wystÄpujÄ cymi w obrÄbie wiÄkszej caĹoĹci (genru), nie tylko wyciÄ gamy dziesiÄ tki, jak nie setki konsekwencji z przeczytanego jednego choÄby zdania, nie mĂłwiÄ c juĹź o caĹym tekĹcie, lecz rĂłwnieĹź konfrontujemy to wszystko z wĹasnym doĹwiadczeniem, z wĹasnÄ wiedzÄ o Ĺwiecie, z logicznym porzÄ dkiem (tu przedstawionym w tekĹcie), a wiÄc sprawdzamy, czy tekst stanowi ĹcisĹÄ caĹoĹÄ, czy jest poprawny gramatycznie oraz czy opisane zjawiska nie odbiegajÄ od rzeczywistoĹci. Poznajemy poszczegĂłlne gry jÄzykowe, dowiadujemy siÄ, jak dane wyrazy, a w konsekwencji caĹe zdania oraz teksty, rozumiejÄ ich autorzy, przez to poznajemy nowe ich odcienie znaczeniowe, a czÄsto i nowe znaczenia nadane umyĹlnie lub nieĹwiadomie. Tekst pokazuje Ĺwiat z nowej perspektywy, pokazuje jego nowe elementy, pokazuje je z punktu widzenia autora i pokazuje Ĺwiat interpretowany przez autora przy pomocy konkretnych wyrazĂłw. Procesy recepcji, odbioru, interpretacji, odczytu tekstu, o jakich de facto byĹa mowa, zachodzÄ w umyĹle odbiorcy, pochĹoniÄtego lekturÄ , w wiÄkszoĹci automatycznie. Sam zaĹ odbiĂłr, czyli popularne zapamiÄtanie nie polega na utrwaleniu caĹej wypowiedzi od pierwszej wielkiej litery do ostatniej kropki, lecz jest czynnoĹciÄ wymagajÄ cÄ wysiĹku. Polega bowiem na przetwarzaniu, wyborze sĹĂłw kluczowych oraz nastÄpnie na uporzÄ dkowaniu tych informacji w pewien sposĂłb w umyĹle odbiorcy. Jestem Ĺwiadomy, iĹź w pracy pominÄ Ĺem wiele innych jeszcze kwestii, jak np. dopowiadanie miejsc niedopowiedzianych, bilingwizm, wystÄpowanie w tekĹcie cyfr, znakĂłw ikonicznych, a wiÄc zdjÄÄ, diagramĂłw, wykresĂłw itd. Mam jednak nadziejÄ, Ĺźe w tym szkicowym zarysowaniu kluczowych aspektĂłw, udowodniĹem, iĹź czytanie istotnie usprawnia zdolnoĹci umysĹowe. Przypisy[1] Tekst rozumiem jako wypowiedĹş (zwĹaszcza utrwalonÄ graficznie, ale takĹźe ustnÄ ) powstaĹÄ w obrÄbie okreĹlonego systemu jÄzykowego, stanowiÄ cÄ zamkniÄtÄ i skoĹczonÄ caĹoĹÄ z punktu widzenia treĹciowego. W tym znaczeniu tekstem jest zarĂłwno wypowiedĹş jednozdaniowa (lub rĂłwnowaĹźnik zdania), jak i wielozdaniowa (np. dzieĹo literackie). [SĹAWIĹSKI, J. (red.) SĹownik terminĂłw literackich. WrocĹaw: ZakĹad Narodowy im. OssoliĹskich, 2000]. Nasza dalsza uwaga skupi siÄ gĹĂłwnie na tekstach pisanych. [2] W tym miejscu zwracam uwagÄ na rolÄ, jakÄ odgrywajÄ teksty tworzone w róşnych stylach jÄzyka, np.: stylu naukowym, stylu poetyckim itd. W tym rozumieniu ponownie chodziĹo o znajomoĹÄ jednostek leksykalnych (i poznawanie tych jednostek), a wiÄc terminĂłw, profesjonalizmĂłw czy ĹrodkĂłw stylistycznych, jak np. metafor itp., uĹźytych przy ich (tekstĂłw) budowie, oraz znajomoĹÄ i odbieranie swoistej struktury tekstĂłw, konstruowanych w poszczegĂłlnych stylach jÄzyka. Ĺwiadomy, iĹź róşnorodnoĹÄ tekstĂłw i ich recepcja wpĹywa na intelekt, z uwagi na obszernoĹÄ problemu zagadnienia tego jednak nie bÄdÄ rozwijaĹ. WiÄcej informacji czytelnik uzyska w nastÄpujÄ cej pracy: BARTMIĹSKI, J., SZADURA J. (red.) WspĂłĹczesna polszczyzna: wybĂłr opracowaĹ.; 2. Warianty jÄzyka. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-SkĹodowskiej, 2003. [3] BACHTIN, M. Estetyka twĂłrczoĹci sĹownej. Warszawa: PaĹst. Instytut Wydawniczy, 1986, s. 363. [4] HOCKETT, C. F. Kurs jÄzykoznawstwa wspĂłĹczesnego. Warszawa: PaĹst. Wydaw. Naukowe, 1968, s. 646. [5] Sens wiÄc wynikajÄ cy jedynie z samych znaczeĹ poszczegĂłlnych wyrazĂłw uĹźytych w tekĹcie. Tekst jako zwierciadlane odbicie rzeczywistoĹci poprzez jÄzyk, bez intencji nadawcy. [6] GRZEGORCZYKOWA, R. Problem funkcji jÄzyka i tekstu w Ĺwietle teorii aktĂłw mowy. JÄzyk a kultura, 1991, t. 4, s. 12. [7] TamĹźe, s. 12. [8] Pomijam tutaj dziaĹanie Ĺwiadome, a wiÄc kĹamstwa czy wprowadzanie w bĹÄ d w konkretnym celu. [9] HABERMAS, J. Teoria dziaĹania komunikacyjnego. T. 1. RacjonalnoĹÄ dziaĹania a racjonalnoĹÄ spoĹeczna. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1999, s. 30-31. [10] ZnĂłw pomijam w tym miejscu funkcje poznawcze (komunikatywne) tekstu, jeĹźeli tekst powiadamiaĹby nas o czymĹ w sposĂłb deskryptorowy. ChoÄ podkreĹlam, Ĺźe rzadko siÄ tak dzieje, aby jakieĹ informacje byĹy, nawet w z pozoru obiektywnym tekĹcie, bezstronne. [11] HABERMAS, J. Teoria dziaĹania komunikacyjnego. T. 1, RacjonalnoĹÄ dziaĹania a racjonalnoĹÄ spoĹeczna. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1999, s. 46-47. [12] BACHTIN, M. EstetykaâŚ, s. 408. [13] W tym miejscu kolejna uwaga: jeĹźeli tekst bÄdzie przedstawiaĹ nasz punkt widzenia i sposĂłb postrzegania rzeczywistoĹci, to poza utrwaleniem naszego poglÄ du na danÄ kwestiÄ nie przysporzy nam wiÄkszej sprawnoĹci umysĹowej poza pewnym Äwiczeniem w utrwaleniu naszego punktu widzenia, jakie wykonamy. [14] TakÄ moĹźliwoĹÄ daje cecha jÄzyka zwana produktywnoĹciÄ , o ktĂłrej pisze: HOCKETT, C. F. Kurs jÄzykoznawstwa wspĂłĹczesnego. Warszawa: PaĹstwowe Wydaw. Naukowe, 1968, s. 646. [15] BOJAR, B. JÄzykoznawstwo: dla studentĂłw informacji naukowej. Warszawa: Wydaw. SBP, 2005, s. 197. [16] TamĹźe, s. 197. [17] STANOSZ, B. Wprowadzenie do logiki formalnej: podrÄcznik dla humanistĂłw. Wyd. 6. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2002, s. 7. [18] OczywiĹcie pod warunkiem, Ĺźe autor ten faktycznie ma wypracowany wĹasny styl. W przypadku prasy czy wydawanych ksiÄ Ĺźek moĹźemy to z powodzeniem zaĹoĹźyÄ. Redakcje pism pozyskujÄ bowiem takich publicystĂłw, ktĂłrzy sÄ osobowoĹciami, piszÄ cymi wedĹug wĹasnej miary, ktĂłrzy wyrobili sobie jakieĹ tylko im wĹaĹciwe metody. Wydawcy zabiegajÄ o wydawanie ksiÄ Ĺźek indywidualnoĹciom piszÄ cym po swojemu. W tym miejscu wyĹÄ czam pisanie ksiÄ Ĺźek na zamĂłwienie utrzymanych w konkretnej tonacji, np. romansĂłw opartych o staĹy schemat. [19] FLICIĹSKI, P. Idiostyl pisarza jako problem badawczy stylistyki. In Studia nad polszczyznÄ wspĂłĹczesnÄ i historycznÄ : prace dedykowane Profesorowi StanisĹawowi BÄ bie w 65-lecie urodzin. PoznaĹ: Wydaw. PoznaĹskie Studia Polonistyczne, 2004, s. 95. [20] Zgodzimy siÄ z tym, iĹź kaĹźdy mĂłwi po swojemu. Czy kaĹźdy natomiast pisze po swojemu? To kwestia sporna. Tekst pisany wymaga pewnego uporzÄ dkowania, nakĹadu pracy, nie kaĹźdy potrafi pisaÄ, a tym bardziej wytworzyÄ sobie indywidualny pisarski styl. [21] Definicja terminu gatunek dla tych rozwaĹźaĹ zdaje siÄ byÄ nieistotna. By wytworzyÄ sobie jednakĹźe intuicyjny oglÄ d znaczenia ww. terminu, posĹuĹźÄ siÄ egzemplifikacjÄ poszczegĂłlnych jego (gatunku) przykĹadĂłw. I tak spotyka siÄ gatunki literackie, np.: powieĹÄ, nowela, opowiadanie; gatunki prasowe, np.: artykuĹ, felieton, news; gatunki mowy, np.: pytanie, rozkaz, proĹba, flirt. Wszystkie te formy oczywiĹcie spotykane sÄ w tekstach pisanych. Zamiennie uĹźywane terminy: gatunek, genr [wymawiaj: Ĺźanr], akt mowy, gatunek mowy, gatunek jÄzykowy odnoszÄ siÄ do tego samego zjawiska. [22] CZAPLEJEWICZ, E. (red.), KASPERSKI, E. Bachtin: dialog â jÄzyk â literatura. Warszawa: PaĹst. Wydaw. Naukowe, 1983, s. 113-114. [23] TamĹźe, s. 368. [24] BAJER, D. JÄzyk mediĂłw. Specyfika komunikatu medialnego w prasie, radiu i telewizji. In Studia nad jÄzykiem, informacjÄ i komunikacjÄ . PoznaĹ: Sorus, 2003, s. 48. [25] WIERZBICKA, A. Genry mowy. In Tekst i zdanie: zbiĂłr studiĂłw. WrocĹaw: ZakĹad Narodowy im. OssoliĹskich, 1983, s. 129-133. [26] Zdanie to podziela m.in. M. Bachtin [1986: 350-351]. [27] BACHTIN, M. EstetykaâŚ, s. 388. [28] WITTGENSTEIN, L. Dociekania filozoficzne. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2000, s. 11. [29] TamĹźe, s. 23. [30] TamĹźe, s. 27. [31] TamĹźe, s. 34. [32] BRĂCKNER, A. (red.) SĹownik etymologiczny jÄzyka polskiego. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1985. [33] SĹownik wyrazĂłw obcych. Sobol, E. (red.). Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1996. [34] BRĂCKNER, A. (red.) SĹownik⌠[35] Taki punkt widzenia reprezentujÄ jÄzykoznawcy, np.: GRABIAS, S. JÄzyk w zachowaniach spoĹecznych. Wyd. 2. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-SkĹodowskiej, 1997, s. 40. Bibliografia
|
| |||