ebib 
Nr 5/1999 (5), Edukacja bibliotekarzy. Artykuł
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Hanna Celoch
Biblioteka Główna Politechniki Lubelskiej

Refleksje na temat edukacji w Bibliotece Politechniki Lubelskiej




Nie ma chyba takiego zawodu, który nie wymaga od uprawiających go ciągłej nauki, może niekoniecznie mającej na celu podnoszenie kwalifikacji, ale przynajmniej "bycia na bieżąco". Ten bieżący dla bibliotekarzy temat to komputeryzacja. Nie ma już takiego stanowiska w bibliotece (zwłaszcza naukowej), do którego by ona nie dotarła i każdy z nas, uprawiających ten zawód w pewnym momencie musiał się z nią zetknąć. Któż z nas nie pamięta swoich pierwszych kroków w tej nowej rzeczywistości? Można by o tym napisać całe tomy. O obawach i lękach, ale także o nadziejach i korzyściach, jakie nam przyniosła.

Kiedy po raz pierwszy usiadłam przed komputerem, nie umiałam go nawet włączyć, budził we mnie paniczny strach, ale jednocześnie intrygował i przyciągał. Dzisiaj, kiedy mnie przypadła rola wprowadzania innych w te nowe arkana naszego starego jak świat zawodu, zastanawiam się, jak uczyć, aby nie zrazić, nie zniechęcić, nie spotęgować tego strachu?

Mój pierwszy kurs komputerowy, uwieńczony świadectwem stwierdzającym, że "posiadłam umiejętność" nie dał mi nic, poza kilkoma wyuczonymi na pamięć komendami DOS'a, których i tak zresztą bałam się potwierdzić klawiszem < enter >, bo "a jak się coś zrobi?". Na kursie siedziałam przy jednym komputerze z panem już nieco obeznanym, który tak skrzętnie wykonywał polecenia prowadzącego, że nawet nie usiłowałam ich śledzić. Ale wyniosłam z tego naukę ? zawsze staram się dobrać przy komputerze osoby na jednym poziomie albo pracuję z jedną osobą przy komputerze. Po tym kursie siedziałam u siebie z notatkami i już samodzielnie "nabywałam umiejętności". Pomagał mi w tym trochę Doktor DOS (pamiętacie ten samouczek?).

Po tych doświadczeniach wdrażanie pierwszego systemu bibliotecznego SOB (System Obsługi Biblioteki) przeszło prawie bezboleśnie. Zwłaszcza, że miałam z nim kontakt tylko na poziomie wyszukiwania. Podobnie pierwsze bazy danych na CD-ROM. Problemy zaczęły się w momencie podłączenia nas do sieci. Informatycy zrobili co trzeba, pokazali co konieczne i poszli, a ja zostałam z chaosem w głowie i oczywiście niezawodną w takich przypadkach literaturą.

Zgłosiłam się na kurs, organizowany przez Politechnikę Wrocławską, i to było to, czego potrzebowałam. Tam nauczyłam się tak ważnych rzeczy jak logowania do sieci, obsługi poczty elektronicznej, ftp, gophera i zobaczyłam pierwsze serwisy www, prezentowane tylko na jednym komputerze, jeszcze nie tak znane, bo wymagały lepszych komputerów niż powszechnie używanych wtedy w bibliotekach 386 z 2 MB RAM-u, na których nie można było zainstalować nawet Windows'a. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć jak wygląda praca z bazami dostępnymi w trybie on-line (STN i bazy ECHO). Szkolenie trwało pięć dni, był więc czas na ćwiczenia i pogłębianie tematów szczególnie interesujących. Użytkownicy mieli możliwość poznania pracy na konkretnych stanowiskach. Mnie zainteresował system opracowania dorobku naukowego pracowników uczelni, przesiedziałam w tym dziale cały dzień i była to dla mnie inspiracja do tworzenia własnego programu (który zresztą powstał i funkcjonuje).

Wielki przełom nastąpił jednak dopiero w momencie wdrażania w naszej bibliotece systemu VTLS. Lata 1995-1997 to okres nieustannych szkoleń całego personelu, zarówno w zakresie obsługi samego systemu jak i znajomości obsługi komputera, bo dla niektórych pierwszy kontakt z VTLS-em był jednocześnie pierwszym kontaktem z komputerem. Grupa bibliotekarzy, szkolonych w wiodących ośrodkach w kraju (Kraków, Warszawa, Gdańsk), miała za zadanie uczyć pozostałych. Pomimo, że system został już wdrożony i funkcjonuje od kilku lat, potrzeba szkoleń nadal istnieje i ciągle się one odbywają. Są to głównie zajęcia indywidualne, większość szkolonych osób to młodzi, nowo zatrudnieni pracownicy.

Rzeczywistość, w której żyjemy i pracujemy zmienia się szybko i dynamicznie, wykształcenie i umiejętności jakie uzyskaliśmy nie wystarczą nam "do emerytury"; aby nadążyć za tymi zmianami, trzeba się dokształcać zarówno w zakresie fachowej wiedzy bibliotekarskiej, jak i umiejętności obsługi coraz to nowych programów i urządzeń, które stają się w naszej pracy niezbędne. Powinno to odbywać się głównie na zasadzie samokształcenia, ale nie jest to dla wszystkich takie oczywiste. Rzadkością w bibliotece są pracownicy systematycznie czytający literaturę fachową. Na zebraniach pracowników, które miały być formą szkolenia, tematyka jest zbyt ogólna, zróżnicowany poziom uczestników nie pozwala na prowadzenie konkretnych szkoleń, raczej na informowaniu innych o aktualnych pracach i zadaniach poszczególnych oddziałów, wymianie poglądów i dyskusji. Nie było też dotąd warunków lokalowych do prowadzenia takich spotkań. Mam jednak nadzieję, że sytuacja ulegnie radykalnej zmianie. W Oddziale Informacji Naukowej zorganizowaliśmy czytelnię, zabudowując w tym celu sporą część holu, zakupiliśmy kilka nowych, szybkich komputerów z dostępem do Internetu, podłączyliśmy tu również skaner i drukarkę, aby zapewnić kompleksową obsługę czytelników oraz stworzyć optymalne warunki szkolenia pracowników. Monitory wszystkich komputerów w czasie wykładu łączymy za pomocą urządzenia VGA Multiplayer, tak, że wszystkie osoby siedzące przy komputerach mają możliwość śledzenia wszystkich czynności prowadzącego jednocześnie, zapobiega to rozpraszaniu wykładającego i ciągłego przerywania wykładu. W czasie ćwiczeń każdy z uczestników pracuje przy jednym komputerze ? wykłady mogą się odbywać w większych grupach, natomiast ćwiczenia, aby mogły osiągnąć swój cel nie powinny być w grupach większych niż 6 osób, czyli tyle, ile jest stanowisk komputerowych. Ponieważ prowadzimy szkolenia użytkowników informacji ? studentów i pracowników naukowych, musimy mieć również przeszkoloną kadrę do ich prowadzenia. Szczególnie pracownicy naukowi są bardzo wymagającymi odbiorcami informacji ? chcą znać najnowsze źródła, oczekują informacji szybkiej i dobrze podanej, najchętniej wydruk lub zapis na dyskietkę. Pracownicy muszą sprostać tym wymaganiom ? dlatego każdy z nas oprócz podstawowej znajomości obsługi np. baz danych musi znać również sposób zapisu wyniku wyszukiwania w różnych formatach (pdf, postscript), musi umieć rozpakować skompresowany plik, zapisać go w innym formacie itp. Na razie szkolenia takie odbyły tylko te osoby, które prowadzą zajęcia. Planujemy we wrześniu przeszkolenie pracowników bibliotek wydziałowych w zakresie udzielania informacji z wykorzystaniem nowych technik informacyjnych. W bibliotekach tych podłączyliśmy dopiero teraz do Internetu komputery dla studentów, zamierzamy także zainstalować tam niektóre bazy danych oraz udostępniać czasopisma w formie elektronicznej. Wiąże się to z koniecznością szkolenia personelu od podstaw.

Bardzo istotnym elementem każdego szkolenia jest przygotowanie odpowiednich materiałów szkoleniowych. Pomimo że istnieje cały szereg dobrych opracowań, każdy z prowadzących przygotowuje sobie własne materiały, uwzględniając poziom uczestników, ich potrzeby i oczekiwania. W 1996 roku wydaliśmy nawet drukiem takie materiały jako "poradnik praktyczny", osadzony w realiach naszej biblioteki i Uczelni (skierowany był nie tylko do bibliotekarzy, ale także naszych studentów i pracowników). Przymierzamy się do wydania nowego, uwzględniającego nasze dzisiejsze potrzeby. Przygotowujemy również ulotki, foldery, powielamy materiały informacyjne o bazach, usługach, propozycjach wydawców, producentów baz i o działalności innych ośrodków. Jest to jakby dodatkowa forma kształcenia, a raczej forma prowokująca do samokształcenia.

Być może w Oddziale Informacji powstanie sekcja ds. szkoleń, widzimy ogromne zapotrzebowanie całego środowiska na tego typu szkolenia, nie tylko środowiska akademickiego. Otrzymujemy propozycje organizowania szkoleń dla bibliotekarzy szkolnych, (wiąże się to z wprowadzeniem do szkół średnich przedmiotu "Przysposobienie czytelnicze i informacyjne"), bibliotekarzy z małych ośrodków badawczo-rozwojowych, nauczycieli i in. W dzisiejszych czasach istnieje potrzeba rynku informacyjnego, oferującego różnorodne formy usług, także w zakresie szkoleń i jest to zadanie dla pracowników bibliotek i informacji naukowej, którzy powinni podjąć to wyzwanie i rozwijać w tym celu nowe umiejętności. Nie powinniśmy pozwolić się wyprzedzić, a już na pewno nie zastąpić różnym firmom, które w swoich ofertach mają również szkolenia dla bibliotekarzy (ostatnio otrzymałam propozycję takiego szkolenia z firmy Computer Plus ? Zastosowanie Internetu w bibliotekarstwie ?24 godz.). Nie chcę oceniać poziomu takiego szkolenia, być może jest dobry, ale uważam, że bibliotekarzy powinni szkolić bibliotekarze i niech to będzie mottem i podsumowaniem mojej wypowiedzi.




Pierwotny adres: http://www.oss.wroc.pl/biuletyn/ebib05/h_celoch.html
Adres w archiwum: ebib.oss.wroc.pl/arc/e005-02.html

 Początek strony



Refleksje na temat edukacji w Bibliotece Politechniki Lubelskiej / Hanna Celoch // W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Szymon Matuszewski - Nr 5/1999 (5) wrzesień. - Czasopismo elektroniczne. - [Wrocław] : Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1999. - Tryb dostępu: http://www.ebib.pl/1999/5/celoch.php. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187