ebib 
Nr 2/2010 (111), Biblioteki narodowe. Artykuł
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Bogdan Klukowski
Warszawa

Biblioteki Narodowe


Biblioteki narodowe są instytucjami o charakterze ogólnopaństwowym, a ich funkcjonowanie realizowane jest ze środków państwa, czyli z budżetu centralnego. Z tego też względu współcześnie charakteryzuje je podobieństwo statutów i zakresów działania bez względu na kontynent i kraj ulokowania. Zbieżność ta zamyka się w dwóch podstawowych nurtach działalności: gromadzenie i zabezpieczanie całego dorobku piśmienniczego związanego z językiem kraju i narodu (zazwyczaj z prawem do otrzymywania egzemplarza obowiązkowego) oraz opracowywanie i przetwarzanie danych o zasobach piśmiennictwa narodowego.

W czasach nowożytnych na zachodzie Europy biblioteki fundowali królowie i książęta ku swojej chwale i rozwojowi dóbr kultury, na wschodzie zaś podstawą bibliotek publicznych lub narodowych były prywatne zbiory magnatów, książąt kościoła, uczonych, świadomych patrycjuszy. Zwyczaj ten uległ wyraźnemu umasowieniu i przyspieszeniu w czasach oświecenia, w drugiej połowie XVIII wieku. Do tej tradycji oświeceniowej nawiązujemy w naszym kraju; podobnie czynią Portugalczycy i Rosjanie.

Biblioteki narodowe istnieją zarówno w krajach stabilnych tzw. starej Europy, w krajach powstałych po przemianach społecznych we wschodniej i południowej Europie, po rozpadzie ZSRR i Jugosławii, w krajach wielokulturowych, wieloetnicznych, także odległych od starej Europy, jak i na przykład w ciągle poszukującej swojej tożsamości Afryce. Biblioteki funkcjonują w rozmaitych strukturach organizacyjnych: pełnią funkcje książnic narodowych, a czasem narodowościowych, łączą funkcje biblioteki narodowej z biblioteką dużego uniwersytetu, są bibliotekami centralnymi i bibliotekami krajów federalnych, takich jak USA czy Rosja, ale także Niemcy czy Hiszpania, gdzie oprócz centralnej biblioteki państwa działają biblioteki pełniące jej funkcje w odniesieniu do danego kraju-landu, stanu, republiki czy prowincji.

Informacje o nich znajdują się w źródłach dostępnych w bibliotekach oraz publikowanych na internetowych stronach. Dowiemy się z nich na przykład, że British Library otwarto w 1845 r. i już wówczas wielu narzekało na wysokie koszty budowy. Jako replikę jeden z ówczesnych mężów stanu powiedział ważne zdanie: „Koszta budowy biblioteki są wielkie, ale też wielki jest naród, któremu będzie ona służyć". Za początek chińskiej biblioteki narodowej uważa się powstanie w 1909 r. biblioteki stołecznej w Pekinie. Młodą w Europie jest książnica niemiecka, zbudowana w Lipsku w 1913 r. W dwudziestoleciu międzywojennym powstawały w wielu odrodzonych krajach europejskich biblioteki narodowe, także od 1928 r. w Polsce. Natomiast biblioteka japońska powstała po zakończeniu drugiej wojny światowej w 1945 r., a w Zimbabwe książnicę powołano dopiero ćwierć wieku temu.

Biblioteki narodowe gromadzą zbiory piśmiennictwa pochodzące z okresu sprzed wynalezienia druku, jak kamienne tablice z Babilonii czy pismo chińskie, wyryte przez człowieka na kościach dużych zwierząt. Różnica między tablicą czy kością mamuta sprzed kilku tysiącleci a obecnym twardym dyskiem komputerowym nie jest tak duża, jak się wydaje. Jest to różnica polegająca na dużym odstępie czasowym i na technice, natomiast samo dążenie człowieka do utrwalenia swoich myśli i przekazania informacji o sobie potomnym pozostało niezmienne. Zbiory książnic narodowych są zróżnicowane: od 150 milionów jednostek w British Library do 100 tysięcy jednostek w bibliotece Zimbabwe.

Biblioteka Narodowa Zimbabwe jeszcze nie posiada swojej strony internetowej
1. Biblioteka Narodowa Zimbabwe jeszcze nie posiada swojej strony internetowej http://www.moha.gov.zw/naz_library.php

Oprócz wydań krajowych biblioteki narodowe posiadają zazwyczaj liczne zbiory w językach obcych; tak jest w bibliotece kongresu amerykańskiego, w bibliotece rosyjskiej, chińskiej, japońskiej i innych. Prawie każda z bibliotek prezentuje swoje skarby, rękopisy iluminowane, inkunabuły, zbiory specjalne. Internet pozwala na wędrówkę po dorobku naszej cywilizacji. Obszerne wiadomości na stronach bibliotek dotyczą katalogów, bibliografii, baz danych i stopnia ucyfrowienia zbiorów. Wynalezienie ruchomej czcionki i następnie umasowienie druku w formie papierowej książki kodeksowej stworzyło nową sytuację także i w tym rozumieniu, że do dotychczasowych zbiorów rękopiśmiennych dołączyły książki drukowane i to w liczbach dotąd niewyobrażalnych. Niebawem należało stworzyć bibliotekę, także taką, która świadczyłaby o materialnym i umysłowym potencjale zbieracza. Książka stała się tak poręcznym i wygodnym wynalazkiem, jak młotek czy łyżka, o czym od lat pisze włoski uczony, powieściopisarz i felietonista Umberto Eco. Owa poręczność książki spowodowała, że można ją było gromadzić w jednym miejscu, w domowej, a potem w narodowej bibliotece. To także z tego powodu książka jest obecnie tak często, obok nagrań muzycznych, oferowana do nabycia w Internecie. Nie można się więc martwić o jej przyszłość.

Wspólnym dla wszystkich bibliotek jest korzystanie z nowych technik przetwarzania danych i z nowoczesnych narzędzi informacyjnych. Coraz częściej obok używanego od kilku dziesięcioleci terminu „automatyzacja” pojawiać się będą nowsze nazwy, takie jak „digitalizacja”, „digityzacja” „cyfryzacja” czy „ucyfrowienie”.

Pod koniec XX w. z kolei zapanowała, spowodowana koniecznością, moda na budowę nowych siedzib bibliotek, gdyż dotychczasowe nie wystarczały na magazynowanie zbiorów i rozwój zatrudnienia. Tak było m.in. w Polsce, Wielkiej Brytanii, Francji i we Włoszech. Znajdziemy tu wiele podobieństw: niezmiernie istotnym elementem logistycznym okazały się przeprowadzki. Naturalną stała się komputeryzacja wielu procesów katalogowania, lokowania, a następnie wyszukiwania książek zamówionych przez czytelnika. Początek niemal we wszystkich nowych gmachach bibliotek narodowych był podobny: psuły się komputery, czytelnicy stali w kolejkach. Kłopot sprawiali także czytelnicy, którzy z trudem przyzwyczajali się do nowoczesnego wystroju, a tym bardziej do nowoczesnych urządzeń.

Powoli wraz z informatykami bibliotekarze opanowują kłopoty wynikające z nadmiaru narzędzi i zakresu samych informacji. Funkcjonują biblioteki elektroniczne na szczeblu regionów, krajów czy wreszcie kontynentów, jak choćby Europeana i Polona. Kolejnym podobieństwem są koszta budowy: rosły one wprost proporcjonalnie do załamywania się harmonogramu prac. Tak było w Polsce, jak i w Anglii. Koszta te po zakończeniu budowy były co najmniej dziesięciokrotnie wyższe od zakładanych na początku. A ten początek często miał miejsce ponad 30 lat temu. Znaną od lat systematycznością wykazują się Niemcy: rozbudowują książnicę planowo, a zatem bez ewidentnych strat.

Projekt nowego gmachu Deutsche National Bibliothek
2. Projekt nowego gmachu Deutsche National Bibliothek (dostęp 31.03.2010 r.) http://eb4.d-nb.de/eng/gebaeude/index.htm

Losy zbiorów narodowych poddawane bywają restrykcjom wojennym: tak było z Biblioteką Aleksandryjską, tak w czasach nowożytnych z Biblioteką Załuskich, z bibliotekami królewskimi, których zbiory stawały się „zakładnikami” w rękach aktualnych zwycięzców. Podobnie było w czasie drugiej wojny światowej ze zbiorami polskimi, rosyjskimi i wreszcie niemieckimi, tak było kilka lat temu ze zbiorami irackimi. Biblioteki narodowe pod względem zasobów (tu jednostek bibliotecznych) można podzielić na kilka grup: pierwsza to dwie największe w świecie biblioteki narodowe, czyli brytyjska i amerykańska. Ich zbiory znacznie przekraczają 100 milionów jednostek. Można wskazać na dwa elementy konstytuujące zbiory w tych państwach: w Wielkiej Brytanii to wielowiekowa tradycja i pozostałość po potędze kolonialnej w postaci szacunku dla przeszłości i zasobności mieszkańców a przez to i państwa. W odniesieniu do Stanów Zjednoczonych można postawić podobną tezę, gdyż narodziny nowej cywilizacji odbywały się poprzez migrację ludów anglosaskich, o czym świadczy przyjęty język państwowy. Ponadto wpływ na zasobność Biblioteki Kongresu miało rzeczywiste przywiązanie do demokracji, egalitaryzmu, do znaczenia wiedzy i edukacji, wzmocnione sukcesem uprzemysłowienia i amerykańskiej drogi do sukcesu jednostki i społeczności.

Następną parę stanowią biblioteki rosyjska i francuska, mające powyżej 30 milionów jednostek, czyli kilkakrotnie mniej niż dwie pierwsze. Kolejną granicę stanowią zbiory liczące około 20 milionów jednostek, którą osiągnęły Chiny i Niemcy, a zbliża się do niej Dania. Należy przypuszczać, że wśród nich lokują się też Japonia i Włochy, ale nie znamy pełnych danych o stanie posiadania biblioteki w Tokio oraz z dwóch centralnych bibliotek włoskich: z Rzymu i Florencji. Liczną grupę bibliotek stanowią książnice o zasobach od 5 do 10 milionów jednostek. W tym przedziale mieści się także Polska. Nie jest niczym zaskakującym, że najwięcej zasobnych bibliotek narodowych znajduje się na kontynencie europejskim, gdyż tu od kilku wieków gromadzone było systematycznie dziedzictwo kulturowe w formie pisanej.

Zasoby podstawowe bibliotek rosną regularnie wraz z rozwojem działalności wydawniczej w kraju i związanym z tym prawem do otrzymywania egzemplarza obowiązkowego. Obserwowane w latach 90. zeszłego wieku zjawisko zwiększania liczby wydawanych w świecie tytułów książkowych można z niewielkim ryzykiem nazwać kolejną rewolucją książki, o której Robert Escarpit pisał pół wieku temu. Do tego dochodzi jeszcze rozwijana wciąż i nie wszędzie uregulowana lista publikacji pozaksiążkowych, objętych prawem do egzemplarza obowiązkowego. Powiększanie zbiorów bibliotek narodowych następuje również przez wymianę międzybiblioteczną i zakupy oraz popularne wciąż w wielu krajach darowizny.

Wobec przeważającego pod względem terytorialnym rozproszenia zbiorów, a także rosnącej liczby dokumentów, w tym głównie elektronicznych, istnieje potrzeba nowego określenia zadań i roli bibliotek narodowych. Cierpiąc na europo- i digitocentryzm nie możemy jednak zapominać, że poza zasięgiem nowoczesności jest znaczna, trudno określić jak duża, część społeczności światowej. Zachowanie dziedzictwa utrwalonego w formie druku ma sens, gdy dzieła są skatalogowane i udostępniane. Jeśli chcemy pokazać innym stan naszego bibliotecznego posiadania, musimy skorzystać z możliwości udostępnienia i przekazywania, jakie dają nowe technologie. Tu bardzo poręcznym narzędziem jest technika ucyfrowienia, choć trudno się zgodzić, aby skanowanie odbywało się jedynie na zasadach narzucanych przez firmę Google.

Automatyzacja, digitalizacja, ucyfrowienie – to tylko technika. Tekst ucyfrowiony nadal pozostaje wartością intelektualną, osłanianą prawami autorskimi, podobnie jak tekst książkowy. Żeby go ze zrozumieniem przeczytać, a potem ewentualnie wykorzystać, trzeba go mimo wszystko wydrukować. Forma cyfrowa tekstu pozwala autorowi i bibliotece na dotarcie do odbiorców, których jeszcze ćwierć wieku temu nie mogliśmy sobie wyobrazić. Kiedy już spełnimy marzenia bibliotekarzy i miłośników książki - doprowadzimy do rozczytania całej społeczności naszego globu, - trzeba będzie dawać jej możliwość nieustannego kontaktu z książką, by zaspokoić głód wiedzy i chęć porównywania własnego losu z innymi, przez sięganie do beletrystycznych form wypowiedzi artystycznej.

Dotychczas ambicje bibliotekarzy wystarczająco zaspokajała świadomość i możliwość udzielenia pełnej informacji o tym, gdzie znaleźć publikacje na tematy, które interesują czytelnika, zwanego też użytkownikiem biblioteki. Teraz trzeba mu te wskazane teksty po prostu dostarczyć, a do tego najporęczniejszą jest technika cyfrowa i przekazywanie tekstów przy pomocy poczty elektronicznej, telefaksu i coraz częściej inteligentnego telefonu komórkowego. Wiadomo, że jest to technika kosztowna, ale już niezbędna. Patrzymy jeszcze z dystansem na taką perspektywę, jesteśmy przeświadczeni, że nowa technika odbierze bibliotekarzom część przypisywanego przez stulecia posłannictwa. Ale powinna nas zachęcać do nowego spojrzenia myśl, że księgi przez nas przechowywane faktycznie trafiły pod strzechy, nawet jeśli są to eskimoskie igloo lub beduińskie namioty. Przy założeniu oczywiście, że dociera do nich energia elektryczna i mają dostęp do światowej sieci o coraz mniej tajemniczym oznakowaniu www. Przede wszystkim zaś chodzi o księgi, które są trwałym świadectwem dorobku ludzkości, zbiorem cennych myśli, praktycznych rad i odkryć, choćby takich, jakie swoim następcom zostawił Leonardo da Vinci.

W czasie wielu konferencji organizacji bibliotekarzy IFLA mówi się o potrzebie posługiwania się jednolitymi narzędziami informacyjnymi w praktyce oświatowej, do czego trudno jednak namówić rządy poszczególnych krajów i samych nauczycieli. Potrzeba takiego ujednolicenia wydaje się konieczna na szczeblu krajowym, a może nawet kontynentalnym.

Wracając zaś do zagadnienia informacji, dostarczanej przez biblioteki narodowe, można wyrazić przekonanie, że zauważalne staje się wzmożone dążenie do dotarcia z nowymi programami i narzędziami technicznymi do odbiorcy. Widać to również po stylistyce tekstów informacyjnych, opisujących działalność bibliotek. To coraz częściej teksty o nachyleniu marketingowym, kierowane do odbiorcy, którego należy zachęcić do korzystania z oferowanych baz danych i pełnotekstowych wersji wielu publikacji. Widoczne jest także dążenie do tworzenia wokół biblioteki atmosfery niezbędności, służenia pełnym kręgom rodzinnym i zawodowym. Stąd też w nowych budynkach duże powierzchnie wystawiennicze, gdzie pokazywane są skarby biblioteki, sale koncertowe, w których regularnie można słuchać muzyki poważnej, czytelnie, sale gier i zabaw dla dzieci, imprezy związane z książką i czytelnictwem, turnieje wiedzy o własnym kraju. W tej ostatniej dziedzinie najbardziej konsekwentni są Amerykanie i ich Biblioteka Kongresu. Tam pojęcia takie jak „ojczyzna”, „patriotyzm”, „wolność” przybierają realne wymiary przez wydobywanie z przeszłości kraju tego, co uznaje się za cenne, i co jest wzmacniane przez edukację szkolną i właśnie biblioteczną.

Co łączy zlokalizowane w różnych punktach Europy i globu instytucje, nazywane bibliotekami narodowymi? Przede wszystkim brak dostatecznych środków finansowych na trzy podstawowe grupy wydatków: uposażenia pracowników, uzupełnianie i ochronę zbiorów oraz przenoszenie tradycyjnych zapisów katalogów rękopiśmiennych i bibliografii drukowanych na nośniki cyfrowe. W krajach, gdzie społeczeństwo jest bogate, biblioteki mogą liczyć na znaczne i w miarę stałe wsparcie, tak jak to było przed wiekami z mecenatem prywatnym. Natomiast ten drugi, ubogi świat, albo męczy się w nieustannej pogoni za bogatymi, albo rezygnuje ze starań, zabiegów i walki.

Na pytanie, po co całe piśmiennictwo, także literackie, gromadzić w bibliotekach narodowych, odpowiedź dano już przed wiekami. Także teraz, w jednoczącej się Europie, widać bowiem rosnącą troskę o tożsamość kulturową każdego narodu, o dziedzictwo przechowywane i przenoszone przez wieki, choć nie zawsze w pełni rozpoznane.

 Początek strony



Biblioteki Narodowe / Bogdan Klukowski// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska - Nr 2/2010 (111) marzec. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2010. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2010/111/a.php?klukowski. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187