ebib 
Nr 6/2009 (106), Informacja i edukacja w bibliotekach pedagogicznych. Badania, teorie, wizje
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Barbara Szczepańska
EBIB

Raport o prawie własności intelektualnej cz. 2

IFLA w Mediolanie, Google, Europeana


1. Konferencja IFLA[1]

Tradycyjnie, podczas konferencji IFLA, komitet ds. praw autorskich (Copyright and Other Legal Matters Committee CLM) organizuje dwa panele poświęcone najważniejszym problemom związanym z prawem autorskim. W tym roku CLM we współpracy z sekcją bibliotek akademickich i naukowych (Academic and Research Libraries ARL) zorganizował panel na temat problemów związanych z masową digitalizacją. Najważniejszym tematem sesji była ugoda Google, jej treść oraz znaczenie dla różnych środowisk, która odbyła się pod znamiennym tytułem The Google Book Settlement: Love It or Leave It. Głos w dyskusji zabrali: Jonathan Band, prawnik, lobbysta , autor m.in. doskonałej analizy znaczenia ugody dla biblioteki uniwersytetu w Michigan (tzw. biblioteki Google, czyli biblioteki, która współpracuje z Google przy projekcie Google Book Search), Herman Spruijt, prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Wydawców (International Publisher Associaton IPA), Jo Orwant z Google oraz James G. Neal z Uniwersytetu Columbia, członek CLM. Kolejnym problemem omawianym podczas panelu były dzieła osierocone.

a. Ugoda Google

J. Band przedstawił najważniejsze postanowienia ugody[2]. Przede wszystkim dotyczy ona tylko Stanów Zjednoczonych i książek, które ukazały się do 5 maja 2009 r. Materiały znajdujące się w Google Book Search (GBS) pochodzą z bibliotek współpracujących z Google. Zbiór zawiera książki będące w domenie publicznej, dzieła chronione prawem autorskim dostępne w handlu, dzieła chronione prawem autorskim, ale niedostępne w handlu i o wyczerpanych nakładach (wśród tej grupy są również dzieła osierocone, choć sama ugoda nie zawiera tego terminu). Na mocy ugody Google będzie miało prawo do udostępniania za darmo on-line 20% książki chronionej prawem autorskim. Ugoda zawiera cztery sposoby dostępu do pełnego tekstu chronionego prawem autorskim: previews (widok fragmentów), consumer purchase (indywidualne zakupy przez użytkowników), institutional subscription (prenumeraty instytucjonalne), online access (darmowy dostęp on-line). Należy podkreślić, że wersje dostępu zaproponowane w ugodzie będą dostępne tylko dla amerykańskich użytkowników. Dla użytkowników z Europy nic się nie zmieni, zamiast 20% tekstu chronionego prawem autorskim będą widzieli jak dotychczas fragmenty (snippets). Dzieła w domenie publicznej będą niezmiennie dostępne on-line. Na potrzeby projektu powołano Book Rights Registry, organizację zbiorowego zarządzania, która będzie dystrybuowała pieniądze do autorów. Każda biblioteka w Stanach Zjednoczonych otrzyma terminal z jednym darmowym dostępem do GBS (również w zakresie materiałów chronionych prawem autorskim), kolejne terminale będą płatne.

H. Spruijt podkreślił, że odrzucenie ugody niczego nie da. Problem prawnych aspektów digitalizacji istnieje od pewnego czasu i nadeszła pora na jego rozwiązanie, a GBS daje poważne podstawy do tej dyskusji. Stanowisko Międzynarodowego Stowarzyszenia Wydawców jest o tyle ważne, że wielu wydawców nie wie, w jaki sposób ustosunkować się do ugody. Amerykańscy wydawcy (z wyjątkiem wydawców naukowych, którzy nie są członkiem Gildii Autorów, ciała, które zawarło ugodę z Google) są stroną umowy. Wielu wydawców europejskich, choć nie wszyscy (popierają ją np. Oxford University Press, Bertelsmann) sprzeciwia się ugodzie[3], widząc w niej zagrożenie dla rynku wydawniczego. Czyje stanowisko jest słuszne? Trudno dziś na to pytane odpowiedzieć, ale jeśli wydawcy amerykańscy wyrazili zgodę na działania Google, to może projekt ten nie zagraża ich interesom tak bardzo, jak twierdzi się w Europie. Być może chodzi po prostu o zmianę modelu biznesowego (pieniądze i tak będą trafiać do wydawców i autorów).

Stanowisko Google, przedstawione podczas panelu przez Jo Orwanta, jest jasne. Możliwość skanowania książek to przede wszystkim realizacja doktryny fair use (amerykańskiej zasady dozwolonego użytku). Jest również realizacją prawa dostępu do informacji dla wszystkich zainteresowanych. Jo Orwant podkreślił, że firmie nie zależy na zbijaniu kapitału od skanowania. Ich celem jest umożliwienie szerokiej publiczności dostępu do jak największej liczby książek. Dlatego przewidziano wiele sposobów wyjścia z programu dla tych właścicieli praw autorskich, którzy nie chcą udostępniać swoich dzieł w GBS lub chcą za takie udostępnianie pobierać dodatkowe wynagrodzenie. Autorzy dysponują pełną swobodą w zakresie decydowania o tym, czy i jak ich materiał jest prezentowany w Google. Jeśli zechcą udostępniać swoją książkę w innych zasobach cyfrowych, będą mieli do tego prawo.

Nadal nie wiemy, czy ugoda nie spowoduje, że biblioteki będą kupować dostęp do materiałów, które już są w domenie publicznej? Czy Google będzie wielką księgarnią, która wyeliminuje konkurencję? Czy przesuniemy zasoby biblioteczne do sieci i rozpoczniemy nowy rozdział w sposobie pracy bibliotek? Czy Google stanie się wielką i jedyną biblioteką naukową???

Skąd bierze się taka opozycja w stosunku do ugody? Na pewno jedną z najważniejszych przesłanek jest skala przedsięwzięcia i sposób oddziaływania. Już teraz dla wielu ludzi to, czego nie da się odnaleźć za pomocą wyszukiwarki Google nie istnieje. Dla wielu użytkowników Internetu jest to pierwsze i ostatnie źródło poszukiwań i badań. Jeśli zatem w zbiorach Google Book Search nie będzie jakiejś książki, to zarówno autorzy, jak i bibliotekarze są przekonani, że jej istnienie w innych zasobach (w tym w bibliotekach) będzie niezauważone bądź ledwie odnotowane. Dlatego część autorów, nawet mając prawo do wycofania swojej pracy z zasobów GBS, nie skorzysta z niego. Co, niestety, nie będzie miało nic wspólnego z wolnym wyborem. Bibliotekarze również są podzieleni w ocenie ugody. Większość bibliotek narodowych sprzeciwia się ugodzie, ponieważ obawiają się, że zostaną ograniczone wszystkie fundusze rządowe na programy digitalizacyjne realizowane w poszczególnych krajach. Natomiast część bibliotek, w tym francuska biblioteka narodowa, widzi w Google partnera dla masowej digitalizacji swoich archiwów.

Warto podkreślić, że biblioteki współpracujące z Google otrzymują od firmy cyfrową kopię materiałów, które są od nich pobierane do zbiorów GBS. Biblioteki mają prawo robić z tymi kopiami, co chcą. Ugoda jednakże nie obejmuje autorów zdjęć, grafik i rysunków, a więc kopie te uboższe są o cały materiał ilustracyjny. Z punktu widzenia bibliotek niezwykle istotne jest, aby materiały zgromadzone w GBS były dostępne wiecznie, kompletne i w niezmienionej jakości. Z drugiej strony długoterminowe przechowanie powinno być zadaniem bibliotek jako nasze zadanie statutowe. Jest to informacja ważna i kluczowa w całej dyskusji o projekcie GBS. Google skanuje książki i je udostępnia, ale jest firmą komercyjną, nastawioną na konkretny model biznesowy. Dopóki GBS mieści się w ich modelu biznesowym książki będą dostępne. W momencie, kiedy ten model się nie sprawdzi, nie wiadomo, jaka będzie decyzja firmy. Biblioteki, zwłaszcza narodowe, mają obowiązek wieczystego przechowywania i udostępniania dziedzictwa narodowego. I mimo tego, że cyfryzacją zajmuje się prywatna firma, obowiązek ten pozostaje niezmienny. Dlatego istotne jest, aby ta informacja przebiła się do świadomości społecznej i do urzędników decydujących o finansach bibliotek.

CLM przygotowało stanowisko w sprawie ugody Google, przyjęte przez Governing Board IFLA. Stanowisko to zostanie przesłane do sędziego, prowadzącego sprawę ugody. IFLA podkreśla, że międzynarodowa społeczność bibliotekarska widzi potencjał projektu GBS i ma nadzieję, że proponowane rozwiązania będą początkiem owocnej współpracy, która przyniesie korzyści milionom użytkowników bibliotek na całym świecie, przybliżając realizację celu, jakim jest zapewnienie równego dostępu do informacji. Stanowisko jest tak naprawdę zbiorem zasad, które powinny być uwzględnianie przy tym i podobnych projektach.

W stanowisku podnosi się następujące kwestie:

  • ograniczony zasięg ugody (dotyczy tylko Stanów Zjednoczonych) – zasoby powinny być dostępne dla wszystkich zainteresowanych, niezależnie od miejsca zamieszkania;
  • dostęp do informacji zarządzany przez jedną firmę prywatną – kontrola takiej ilości informacji przez jeden podmiot budzi obawy związane z cenzurą i monopolem na dostęp do wiedzy;
  • długoterminowe przechowanie – ugoda musi uwzględnić konieczność długoterminowego dostępu do całej bazy GBS;
  • ceny – ze względu na brak konkurencji Google może zaproponować zbyt wysokie ceny na materiały objęte prawem autorskim, biblioteki i inne instytucje muszą mieć prawo odwołania od zaproponowanego cennika;
  • prywatność użytkowników – Google będzie gromadziło dane o użytkownikach, co budzi obawy o nadużycia i naruszenie ich prywatności.

Podczas konferencji IFLA odbyło się również nieformalne spotkanie członków Expert of Information Law EBLIDA. Podczas spotkania zostało omówione stanowisko EBLIDA w sprawie ugody Google, które przedstawione będzie 7 września, na publicznym wysłuchaniu przez Komisję Europejską. W maju tego roku kraje członkowskie UE wezwały Komisję do zbadania, jaki wpływ na europejski sektor wydawniczy będzie miała ugoda Google. Publiczne wysłuchanie będzie jednym z elementów tej analizy. EBLIDA podziela wszystkie obawy IFLA związane z GBS, ale ma nadzieję, że jeśli ugoda zostanie zatwierdzona przyniesie to korzyści milionom użytkowników bibliotek na całym świecie.

Stanowisko EBLIDA oraz treść wystąpienia przed Komisją Europejską jest dostępne na stronie http://www.eblida.org/. Podczas wysłuchania głos zabrała również IFLA. Dokumenty znajdują się na stronie http://www.ifla.org/en/news/ifla-statement-to-the-european-commission. Więcej na temat wysłuchania http://www.ebib.info/content/view/2158/201/.

b. Dzieła osierocone

Podczas tego samego panelu Wilma Mossink z fundacji SURF przedstawiła holenderskie rozwiązanie problemu dzieł osieroconych przy masowej digitalizacji dziedzictwa narodowego. FOBIB, organizacja reprezentująca bibliotekarzy zawarła porozumienie z organizacjami zbiorowego zarządzania. Na mocy porozumienia biblioteki i archiwa mogą digitalizować i udostępniać w celach edukacyjnych, naukowych i badawczych swoje zbiory w otwartej sieci, pod warunkiem, że nie są one dostępne na rynku, są częścią dziedzictwa kulturalnego i zostały nabyte zgodnie z prawem. Organizacje zbiorowego zarządzania zobowiązały się do powołania biura, które jest punktem kontaktowym dla bibliotek digitalizujących zbiory i jest odpowiedzialne za zarządzanie prawami autorskimi. Biblioteki płacą organizacjom zbiorowego zarządzania maksymalnie 10% kosztów projektu digitalizacyjnego. Im dzieło jest starsze, tym mniej się płaci.

Więcej na temat porozumienia http://www.sitegenerator.bibliotheek.nl/fobid/img/docs/Declaration%20digitace%20committee.doc.

c. Dostęp do Internetu w bibliotekach

Kolejny panel zorganizowany przez CLM, tym razem we współpracy z komitetem IFLA do spraw wolnego dostępu do informacji i wolności wypowiedzi (FAIFE), poświęcony był zagadnieniom związanym z dostępem do Internetu w bibliotekach i wynikającymi z tego zmianami w polityce publicznej. Referat wstępny wygłosił Paolo Ferri, który mówił o ograniczeniach w dostępie do informacji, które pojawiły się wraz z rewolucją cyfrową. Wzrost cen czasopism elektronicznych, prywatyzacja zasobów pozostających w rękach wydawców spowodowały pojawienie się inicjatywy Open Access. OA ma swoje miejsce w środowisku akademickim Włoch. Z drugiej strony prawo włoskie coraz restrykcyjniej stara się ograniczyć wolność publikacji i wypowiedzi w Internecie, proponując nowe rozwiązania prawne, np. blogi mają być traktowane jako czasopisma i podlegać restrykcjom związanym z prawem mediów, umieszczanie w Internecie utworów chronionych prawem autorskim uznawane jest za przestępstwo.

Harald Muller z Max Planck Institute przedstawił zmiany w świadomości użytkowników bibliotek, którzy traktują coraz częściej biblioteki jako punkty dostępu do Internetu. Często nie zdają sobie sprawy z tego, iż w bibliotece dostęp do Internetu jest ograniczony i kontrolowany. Czy to dobrze? Czy biblioteki powinny ograniczać wolny dostęp do treści zawartych w Internecie? Zarówno Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, jak i dokumenty IFLA i EBLIDA zawierają deklarację, że dostęp do informacji, prywatność jest kluczowym prawem człowieka. Czy działania bibliotek na całym świecie są zgodne z tymi dokumentami? Okazuje się, że nie. Znacząca większość bibliotek kontroluje i filtruje treści dostępne w Internecie, pozostając tym samym w sprzeczności z przyjętymi przez siebie dokumentami. Stuart Hamilton zwrócił uwagę na rosnącą dysproporcję między oczekiwaniami użytkowników a dostawcami treści, np. rozpoznawanie użytkowników przez IP komputera powoduje filtrowanie i niepożądane przez użytkowników ograniczenie dostępu do treści, które zdaniem dostawców nie są dla nich relewantne. Użytkownicy potrzebują stabilności, wolności wyboru i pewności, że mają dostęp do nieocenzurowanych treści. Oczekują również, że technologie nie będą używane do monitorowania ich prywatności. Przypomniał historię użytkowników Kindle, którzy pewnego dnia zorientowali się, że z ich zasobów dostawca treści usunął książkę, którą kupili, tylko dlatego, że jak się okazało nie miał prawa do jej udostępniania (więcej na ten temat http://www.nytimes.com/2009/07/18/technology/companies/18amazon.html).

d. Prawo do prywatności użytkowników

FAIFE zorganizował dodatkowo panel na temat etyki działań bibliotekarzy związanych z prawem do prywatności użytkowników i ich wolnością w dostępie do informacji. Wygłoszono referaty na temat:

  • filtrowania Internetu w bibliotekach rosyjskich Pomimo braku regulacji prawnych w 63% bibliotek rosyjskich badanych w tym roku, filtruje się dostęp do Internetu na podstawie wewnętrznych regulacji. Decyzje o tym, co jest filtrowane, podejmują szefowie bibliotek, szefowie IT, bibliotekarze z czytelni. Nie ma jednoznacznych zasad. Szczególnie istotnym problemem jest dostęp do treści, uważanych przez rząd, za ekstremistyczne. Zdarzały się sytuacje, że agenci służb specjalnych nakazywali bibliotekarzom donosić na użytkowników, którzy wypożyczają „podejrzane materiały”. Wydaje się, że wielu rosyjskich bibliotekarzy przychyla się do filtrowania i denuncjowania użytkowników (prelegentka podawała przykłady takich działań), co spotkało się z krytyką uczestników konferencji.
  • prawa do prywatności użytkowników w kontekście bezpieczeństwa narodowego Barbara Jones przedstawiła historię bibliotekarza, Georga Christiana, dyrektora konsorcjum 27 bibliotek w Connecticut, który sprzeciwił się filtrowaniu i denuncjowaniu użytkowników w oparciu o USA Patriot Act (akt prawny, który został wprowadzony po ataku na World Trade Center i znacznie powiększał uprawnienia FBI). Wspólnie z trójką kolegów z bibliotek konsorcjum (zwanych później „czwórką z Connecticut”) odmówili udostępniania danych o wypożyczeniach użytkowników i pozwali Prokuratora Generalnego USA Alberto Gonzaleza. Po kilku latach sprawa została wycofana z sądu, ponieważ FBI uznało, że dane nie są jej już potrzebne. Zachowanie czwórki z Connecticut jest lekcją dla bibliotekarzy, w jaki sposób walczyć o prawa użytkowników, wolności konstytucyjne oraz jasne stosowanie prawa.

e. Dostęp do informacji w Afryce

Z bogatej oferty referatów wybrałam jeszcze dwa dotyczące prawa autorskiego, przedstawione podczas panelu dotyczącego dostępu do informacji w Afryce. Pierwszy, wygłoszony przez Denise Nicholson z Uniwersytetu Witwatersrand w Johannesburgu dotyczył projektu „African Copyright & Access to Knowledge”, który obejmuje osiem krajów afrykańskich. Jego celem jest zbadanie, w jaki sposób prawo autorskie wpływa na rozwój tych krajów, dostęp do wiedzy (edukacji i nauki). Projekt jest w trakcie realizacji, ale już wiadomo, że wprowadzanie zbyt restrykcyjnych regulacji nie tylko ogranicza dostęp do wiedzy w krajach rozwijających się, z góry ustawiając je na gorszej pozycji w stosunku do krajów rozwiniętych, ale także „odsuwa prawo od praktyki”. Uzupełnieniem tego referatu było wystąpienie Assane Faye z Senegalu na temat wpływu prawa autorskiego na dostęp do wiedzy w jego kraju.

f. Prace komitetu CLM

Jak zawsze konferencji towarzyszyły dwa spotkania robocze członków CLM. Dla mnie były szczególnie ważne, ponieważ w tym roku kończy się moja współpraca z CLM (dobiegła końca druga i ostatnia możliwa kadencja). Najważniejszymi tematami spotkań były, poza wspomnianą wcześniej ugodą Google, wspólne prace IFLA/IPA oraz wytyczne w sprawie wyjątków od prawa autorskiego. Przedstawiciele CLM regularnie spotykają się z przedstawicielami IPA. W ciągu ubiegłego roku odbyły się dwa spotkania, podczas których uzgadniano wspólne stanowisko w sprawie dzieł osieroconych i egzemplarza obowiązkowego. Członkowie CLM odbyli długą dyskusję na temat projektów stanowisk, które powinny być ostatecznie przyjęte jeszcze w tym roku.

Warto przypomnieć, że wynikiem spotkań IFLA/IPA jest już uzgodnione stanowisko w sprawie Open Access http://www.ifla.org/files/hq/documents/enhancing-the-debate-on-open-access_final-20090505.pdf. Teresa Hackett przedstawiła stan prac nad lobbingiem wspólnego stanowiska Library Copyright Alliance, IFLA i eIFL.net w sprawie wyjątków od prawa autorskiego. Dokument został przedstawiony na sesji WIPO w maju. Obecnie poszukuje się wsparcia w krajach członkowskich WIPO. Teresa Hackett namawia bibliotekarzy i stowarzyszenia bibliotekarskie do wsparcia tego stanowiska, propagowania go na szczeblu krajowym. Polska wersja językowa dostępna jest na stronie http://www.ebib.info/images/file/Stanowisko_w_sprawie_wyj%C4%85tkow_i_ograniczen_w_prawie_autorskim_na_rzecz_bibliotek.pdf.

2. Własność intelektualna – wydarzenia ostatnich tygodni

a. Wystąpienie Viviane Reading

Wystąpienie Viviane Reading, komisarza UE ds. społeczeństwa informacyjnego przedstawione 9 lipca w Brukseli w ramach „The Ludwig Erhard Lecture” poświęcone było cyfrowej Europie jako lekowi na kryzys ekonomiczny http://ec.europa.eu/information_society/newsroom/cf/itemlongdetail.cfm?item_id=5129. Komisarz Reading podkreśliła, że cyfrowa Europa nie może powstać bez twórców, ale również bez użytkowników, których określiła jako „digital natives” oraz konsumentów. Aby przyciągnąć te spolaryzowane środowiska należy wprowadzić rozwiązania, które będą atrakcyjne dla obydwu stron.

bibliotekarzy szczególnie ważne są dwa postulaty:

  • ułatwienie licencjonowania, w tym transgraniczne licencjowanie praw własności intelektualnej dla usług świadczonych on-line na wzór rozwiązań stosowanych w branży telewizyjnej;
  • stworzenie nowoczesnego zestawu zasad, które zachęcą do digitalizacji książek. Ponad 90% książek zgromadzonych w europejskich bibliotekach narodowych nie jest dostępnych na rynku, ponieważ ich nakłady zostały wyczerpane albo są dziełami osieroconymi. Stworzenie paneuropejskiego rejestru dla tych dzieł i równoczesne zapewnienie autorom wynagrodzenia za wykorzystanie ich dzieł w środowisku cyfrowym na pewno podziała stymulująco na zaangażowanie partnerów prywatnych do projektów digitalizacyjnych. V. Reading podkreśliła, że rozumie obawy wydawców i bibliotekarzy związane z siłą oddziaływania firmy Google ale podziela również frustrację wielu firm internetowych, które nie mogą oferować swoich usług ze względu na zróżnicowanie rozwiązań prawnych w krajach UE. Ten sam problem dotyczy tworzenia Europeany. Pani Komisarz podkreśliła, że jeśli nie zostaną szybko zreformowane europejskie regulacje dotyczące dzieł osieroconych i bibliotek, digitalizacja i rozwój interesujących usług polegających na dostępie do treści będą miały miejsce nie w Europie, a po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego.

Stanowisko V. Reading jest dość nietypowe i różni się od stanowiska wielu krajów członkowskich i urzędników UE. W tle całej dyskusji na temat Google pozostaje istotna walka polityczna, jaka toczy się wewnątrz Komisji Europejskiej. Dotychczas prawo autorskie leżało w gestii Dyrekcji zajmującej się rynkiem wewnętrznym i słynącej z wspierania przedłużania czasu ochrony praw autorskich. Dyrekcja ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów, kierowana przez V. Reading, zajmuje się projektem Europeana. Wydaje się zatem, że prawo autorskie powinno znaleźć się w gestii tej Dyrekcji. Wiadomo jednak, że Francja będzie walczyła o pozostawienie prawa autorskiego w portfolio Dyrekcji ds. rynku wewnętrznego[4].

b. Europeana

Na stronach Dyrekcji ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów opublikowany został komunikat w sprawie przyszłości Europeany http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2009:0440:FIN:EN:PDF, któremu towarzyszy dokument roboczy służb Komisji otwierający konsultacje społeczne http://ec.europa.eu/information_society/newsroom/cf/itemlongdetail.cfm?item_id=5181. Europeana zawiera około 4,6 milionów obiektów, co stanowi 5% wszystkich książek zdigitalizowanych w Europie. Najwięcej obiektów pochodzi z Francji, co budzi obawy Komisarz Reading o zaburzenie równowagi w dostępie do dziedzictwa kulturowego Europy. Komisarz oczekuje, że na koniec 2010 r. w zbiorach Europeany będzie 10 milionów obiektów, a „kraje członkowskie powinny przestać zazdrościć postępów, jakie dokonały się w tym zakresie na innych kontynentach i w końcu odrobić zaległą pracę domową”[5], czyli m.in. rozwiązać kwestię dzieł osieroconych czy też ułatwiać zawiązywanie porozumień publiczno-prywatnych. Warto dodać, że w dokumencie roboczym podane są statystyki dotyczące liczby obiektów z każdego kraju znajdujących się Europeanie. Najwięcej, bo 47% pochodzi z Francji, z Polski pochodzi 0,3% obiektów.

c. Stanowisko TACD w sprawie czasu trwania autorskich praw majątkowych i środków zapewniających dostęp do dzieł nieeksploatowanych przez ich właścicieli

Konsumencki Dialog Transatlantycki (TACD Transatlantic Consumer Dialogue) organizacja skupiająca około 65 organizacji konsumenckich z 16 krajów, reprezentujących ponad 10 mln konsumentów, jest ważnym interesariuszem w strukturach UE i w Stanach Zjednoczonych. Organizacja zabiera głos we wszystkich ważnych dla konsumentów sprawach, lobbując na ich rzecz i monitorując prace zarówno organów UE, jak i rządu Stanów Zjednoczonych. W lipcu 2009 r. TACD opublikował swoje stanowisko w sprawie czasu trwania autorskich praw majątkowych i środków zapewniających dostęp do dzieł nieeksploatowanych przez ich właścicieli http://tacd.org/index2.php?option=com_docman&task=doc_view&gid=236&Itemid=40.

TACD rekomenduje władzom UE i Stanów Zjednoczonych następujące rozwiązania:

  • odrzucenie koncepcji stałego przedłużania czasu ochrony autorskich praw majątkowych;
  • przedłużanie czasu ochrony poza ustalenia przyjęte w porozumieniu TRIPS powinno być poprzedzone gruntownym, obiektywny i zrecenzowanym badaniem kosztów i korzyści jakie przyniesie dla całego społeczeństwa;
  • czas trwania autorskich praw majątkowych nie powinien wynosić więcej niż zostało to uzgodnione w porozumieniu TRIPS [50 lat od śmierci autora – przyp. aut.];
  • kraje, które chronią prawa majątkowe dłużej [m.in. wszystkie kraje UE, Stany Zjednoczone – przyp. aut.], powinny przekształcić swój system ochrony dla tych dzieł na dodatkowy system ochrony. System ten opierałby się na krajowych, a nie międzynarodowych regulacjach (konwencja berneńska, porozumienie TRIPS). W celu uzyskania ochrony, utwory musiałyby być rejestrowane w specjalnym rejestrze; wyjątki i ograniczenia od stosowania prawa autorskiego musiałyby być zachowane; utwory byłyby przechowywane w specjalnej bazie, która zapewniłaby do nich dostęp po upłynięciu czasu ochrony. TACD zaproponował jeszcze wiele dodatkowych instrumentów, które pozwoliłyby mieć większą kontrolę nad utworami.

W stosunku do dzieł chronionych prawem autorskim, a znajdujących się poza komercyjną eksploatacją sugeruje się stworzenie takich mechanizmów, które pozwolą na ich wykorzystanie w ramach wyjątków i ograniczeń przyznanych w art. 12, 14 lub 40 porozumienia TRIPS, bez uzyskiwania zgody właściciela praw autorskich.

d. Raport „Reuse of material in the context of educational and research”

Holenderska fundacja SURF wraz z Creative Commons Nederland udostępniła raport „Reuse of material in the context of educational and research” http://www.surffoundation.nl/en/publicaties/Pages/Reuseofmaterial.aspx. Autorzy raportu przeanalizowali istniejące otwarte licencje i możliwość ich zastosowania do materiałów edukacyjnych dostępnych on-line. Analizie poddano licencje CC, GNU Free Documentation Licence, Open Education Licence i licencje Open Data. Autorzy postulują stosowanie wspólnych otwartych standardów, a także ich promocję.

Mimo krytyki licencji CC, m.in. niejasności związanych z definicją wykorzystania niekomercyjnego, autorzy raportu rekomendują stosowanie do materiałów zawartych w repozytoriach najbardziej liberalnej licencji CC (Creative Commons, Uznanie autorstwa 3.0). Licencja została wybrana właśnie ze względu na to, że jest najmniej restrykcyjna i pozwala na kopiowanie, rozpowszechnianie, odtwarzanie i wykonywanie utworu oraz na tworzenie utworów zależnych, spełniając jedynie warunek oznaczenia autora. Warto zapoznać się z całym raportem i analizą poszczególnych wariantów wykorzystania materiałów naukowych i edukacyjnych.

e. Brytyjski Intellectual Property Office o dziełach osieroconych

Intellectual Property Office, brytyjska instytucja rządowa, przymierza się do rozwiązania problemu wykorzystania dzieł osieroconych. Propozycje zmian i materiał do dyskusji opublikowano na stronie: http://www.ipo.gov.uk/c-policy-orphanworks.

Przypisy

[1] Wszystkie odesłania do stron internetowych przedstawiają wersję aktualną w dn. 14.09.2009 r.

[2] O samej ugodzie pisałam już w raporcie opublikowanym w czerwcu w Biuletynie EBIB. Biuletyn EBIB [on-line]. 2009 nr 5 (105) [Dostęp 14 września 2009]. Dostępny w World Wide Web: http://www.ebib.info/2009/105/a.php?szczepanska. ISSN 1507-7187.

[3] Więcej na ten temat w artykule Europe Divided on Google Book Deal. [Dostęp 14 września 2009]. Dostępny w World Wide Web: http://www.nytimes.com/2009/08/24/technology/internet/24iht-books.html

[4] EU divided over Google Books. [Dostęp 14 września 2009]. Dostępny w World Wide Web: http://www.euractiv.com/en/innovation/eu-divided-google-books/article-184902.

[5] D. Standeford: Digital Library Europeana Said To Be Europe’s Answer to Google Books Settlement. [Dostęp 14 września 2009]. Dostępny w World Wide Web: http://www.ip-watch.org/weblog/2009/08/28/digital-library-europeana-said-to-be-europe’s-answer-to-google-books-settlement/.

 Początek strony



Raport o prawie własności intelektualnej cz. 2 : IFLA w Mediolanie, Google, Europeana / Barbara Szczepańska// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska - Nr 6/2009 (106) sierpień/wrzesień. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2010. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2010/106/a.php?szczepanska. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187