ebib 
Nr 8/2008 (99), Mierniki oceny czasopism i naukowców. Badania, teorie, wizje
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Piotr Lechowski
Instytut Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa
Uniwersytet Jagielloński

Sporna Berlinka. Kontrowersje wokół zbiorów byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej przechowywanych w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie


Kiedy 4 kwietnia 1941 r. generalny gubernator okupowanych ziem polskich, zwanych Generalnym Gubernatorstwem (GG), Hans Frank, otwierał uroczyście Bibliotekę Jagiellońską jako niemiecką Bibliotekę Państwową w Krakowie (Staatsbibliothek Krakau), nikt nie przypuszczał, jak historia zakpi z niemieckiego szyldu liczącej ponad 500 lat polskiej książnicy. Wkrótce po wojnie, w Bibliotece Jagiellońskiej znalazła się bowiem najcenniejsza część zbiorów prawdziwej niemieckiej biblioteki państwowej, Preussische Staatsbibliothek, określana powszechnie mianem „Berlinki” lub „skarbu pruskiego”. I pomimo upływu 60 lat znajduje się tam do dzisiaj. Dlaczego?

Prawie czteromilionowy księgozbiór (3 mln druków i 900 tys. jedn. zbiorów specjalnych) Pruskiej Biblioteki Państwowej, założonej w 1661 r. jako biblioteka elektorska Fryderyka Wilhelma (w 1701 r. przemianowana na Bibliotekę Królewską, a w 1918 r. na Pruską), był wywożony sukcesywnie z Berlina od jesieni 1941 r. do marca 1944 r. w obawie przed nalotami lotniczymi aliantów. Ze względów bezpieczeństwa był podzielony na części i w kilkudziesięciu transportach trafił do 30 różnych miejsc ukrycia, w tym także na Dolny Śląsk, wschodnie ziemie ówczesnej Rzeszy, będące poza zasięgiem bombardowań. Najcenniejsze partie zbiorów, w tym przede wszystkim zbiory specjalne, rozdzielano i ukrywano w różnych miejscach[1].

Mniej więcej w tym samym czasie, w maju 1941 r., Wilhelm Witte (1903-1997), dyrektor utworzonej w 1940 r. w Warszawie niemieckiej Biblioteki Państwowej (Staatsbibliothek Warschau), powstałej ze scentralizowania trzech największych stołecznych bibliotek naukowych, zarządził tragiczną w skutkach komasację zbiorów specjalnych Biblioteki Narodowej i Biblioteki Uniwersyteckiej w obrębie Biblioteki Ordynacji Krasińskich, tworzącej III Odział Staatsbibliothek Warschau. We wrześniu 1944 r. na Bibliotekę Krasińskich na Okólniku spadły niemieckie bomby, a miesiąc później, w ramach pacyfikacji miasta po stłumieniu Powstania Warszawskiego, ukryte w piwnicach zbiory paliło przez wiele dni niemieckie Brandkommando. Celowemu zniszczeniu uległo wówczas ok. 250–300 tys. jednostek zbiorów specjalnych, w tym największe w Polsce zbiory graficzne, kartograficzne, teatralne i muzyczne. Biblioteka Narodowa i Biblioteka Krasińskich utraciły niemal całość swoich zbiorów specjalnych, a Biblioteka Uniwersytecka większość rękopisów i inkunabułów. Zniszczeniu uległy zarazem kilkunastotysięczne zbiory rękopiśmienne Biblioteki Załuskich, pierwszej polskiej biblioteki publicznej, założonej w 1747 r. w Warszawie. Wywiezione pod koniec XVIII w. do Rosji, zostały rewindykowane na mocy Traktatu Ryskiego z 1921 r., z myślą o wieczystej archiwizacji w Bibliotece Narodowej w Warszawie.

To była jednak tylko część strat, jakie poniosły biblioteki polskie w latach 1939-1945. W wyniku działań wojennych i polityki hitlerowskich Niemiec wobec kultury polskiej utraciły one (bez bibliotek na ziemiach wschodnich) łącznie nie mniej niż 22 mln wol. (70-75 % stanu przedwojennego), w tym ponad milion jednostek zbiorów specjalnych, m.in. 105 tys. rękopisów, 75 tys. starych druków (w tym kilka tysięcy inkunabułów), 242 tys. grafik, 131 tys. map, 75 tys. muzykaliów itd. Ogrom zniszczeń spotęgowały straty w dokumentacji zbiorów, dewastacja budynków i pomieszczeń bibliotek, utrata wyposażenia. Śmierć poniosło kilkuset pracowników książki polskiej. Wiele bibliotek nigdy nie wznowiło działalności. Kultura polska bezpowrotnie utraciła wiele bezcennych zabytków piśmiennictwa narodowego, niemożliwych do odtworzenia ani odkupienia[2].

W lipcu 1944 r. 505 specjalnie zabezpieczonych skrzyń z najcenniejszymi zbiorami muzycznymi, rękopiśmiennymi i graficznymi Preussische Staatsbibliothek przewieziono z pierwotnego miejsca ukrycia, zamku Fürstenstein (Książ) koło Wałbrzycha, przygotowywanego na kwaterę Hitlera, do klasztoru oo. Benedyktynów w Grüssau (Krasnobór, potem Krzeszów) niedaleko Kamiennej Góry, na południu Dolnego Śląska.

Lipiec 1944 r. był też ostatnim miesiącem działalności Biblioteki Jagiellońskiej jako Staatsbibliothek Krakau. Jej dyrektor, Gustav Abb (1886-1945), wcześniej przez wiele lat zatrudniony w Pruskiej Bibliotece Państwowej, a następnie kierujący Biblioteką Uniwersytecką w Berlinie, zdążył jeszcze przed opuszczeniem Krakowa podjąć decyzję o wywiezieniu na Dolny Śląsk ok. 25 tys. tomów, stanowiących księgozbiór podręczny czytelni głównej oraz nabytki biblioteki z lat 1941-1944. Na Dolny Śląsk trafiły też księgozbiory kilkudziesięciu innych polskich bibliotek, które Niemcy, wobec zbliżania się frontu wschodniego, wywozili z polskich ziem okupowanych. To w poszukiwaniu tych właśnie bibliotek, już po zakończeniu działań wojennych, wyruszył na Dolny Śląsk Stanisław Sierotwiński, bibliotekarz Biblioteki Jagiellońskiej, a zarazem – z ramienia Ministerstwa Oświaty – kierownik akcji zabezpieczania księgozbiorów porzuconych i opuszczonych. W początkach sierpnia 1945 r. dotarł do majątku Adelsdorf (Adelin, dziś Zagrodno), kilkadziesiąt kilometrów na północ od Krzeszowa, w którym znajdowały się zbiory Biblioteki Jagiellońskiej oraz 11 bibliotek warszawskich i trzech lwowskich. Niewykluczone, że już wtedy natknął się lub dowiedział o ukrytym skarbie pruskim.

Mienie niemieckie, zastane na Dolnym Śląsku i innych ziemiach przejmowanych przez administrację polską na mocy Układu Poczdamskiego trzech zwycięskich w wojnie mocarstw z 2 sierpnia 1945 r., zostało uznane za opuszczone i przejęte przez Skarb Państwa Polskiego w oparciu o dekret z 8 marca 1946 r. Wkrótce potem skrzynie ze zbiorami Biblioteki Pruskiej zaczęto przewozić z Krzeszowa do Krakowa, gdzie złożono je w kilku tymczasowych miejscach. Pod koniec 1947 r. zbiory scalono i przewieziono do gmachu Biblioteki Jagiellońskiej, która pełniła rolę rejonowej Zbiornicy Księgozbiorów Zabezpieczonych. Podczas sprawdzania zawartości zbioru okazało się, że do Biblioteki Jagiellońskiej dotarło 490 skrzyń, zaś niektóre egzemplarze były uszkodzone i zawilgocone. Do krakowskiej zbiornicy trafiła też ze Śląska duża liczba niezinwentaryzowanych książek i czasopism z XIX i XX w. pochodzących z Pruskiej Biblioteki Państwowej (17 wagonów, szacunkowo 250-300 tys. wol.). W 1965 r. pokaźna ich partia (ok. 137 tys. wol.) została przekazana, za pośrednictwem Biblioteki Uniwersyteckiej w Łodzi, do Berlina.

Zrządzeniem losu „Berlinka” spoczęła w tej samej bibliotece, której magazyny przez lata okupacji służyły niemieckiej administracji Hansa Franka do gromadzenia zagrabionych w Generalnym Gubernatorstwie polskich dzieł sztuki. W latach 1939-1942 niemiecki Urząd Specjalnego Pełnomocnika dla Sporządzenia Spisu i Zabezpieczenia Dzieł Sztuki i Zabytków Kultury w GG dokonał konfiskaty kilkudziesięciu tysięcy dzieł sztuki z polskich zbiorów publicznych, kościelnych i prywatnych. Zwożono je z obszaru całego GG do składnic znajdujących się w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz nowym gmachu Biblioteki Jagiellońskiej, a później także na Zamku Wawelskim w Krakowie. Większość z nich nie powróciła już do polskich muzeów, kościołów i mieszkań. Najcenniejsze zostały wywiezione do Niemiec na początku i pod koniec wojny, część rozdysponowana pośród dostojników hitlerowskich i instytucje niemieckie w GG, pozostałe uległy rozgrabieniu, zniszczeniu lub zaginęły bez śladu. Kultura polska utraciła w latach 1939-1945 ponad 60 tys. dzieł sztuki, w tym m.in. ok. 2,5 tys. obrazów różnych szkół europejskich, 10 tys. obrazów malarzy polskich, 1300 rzeźb, dziesiątki tysięcy grafik i rysunków, przedmiotów rzemiosła artystycznego, sztuki starożytnej, numizmatów, militariów itp.[3] Szacunkowa wartość utraconych dzieł sztuki sięga co najmniej 20 miliardów dolarów. Gdzie znajdują się dziś, pochodzące z polskich zbiorów publicznych i prywatnych, prace Rafaela, Rubensa, van Dycka, Breughela, Kulmbacha, Cranacha, Dürera, Picassa – nie wspominając o rodzimych artystach, takich jak: Gierymski, Chełmoński, Fałat, Matejko, Malczewski, Mehoffer, Wyspiański, Wyczółkowski i inni – nie wiadomo.

Przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej zbiory byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej utożsamiane są powszechnie z jej najcenniejszą częścią, czyli zbiorami specjalnymi, na które składa się szereg kolekcji i zespołów, stanowiących światowe dziedzictwo kultury. Najbardziej znane są zbiory muzyczne, zawierające 8658 druków z XVI-XVII w. oraz 524 rękopisy muzyczne, w tym ok. 100 manuskryptów średniowiecznych oraz prawie 400 autografów dzieł największych kompozytorów europejskich od XVII do XIX w., takich m.in. jak: Bach i synowie, Mozart, Beethoven, Schubert, Brahms, Schumann, Haydn, Mendelssohn-Bartholdy, Paganini, Busoni, Cherubini, Telemann. Ważną spuściznę dla europejskiej i niemieckiej kultury literackiej końca XVIII i pierwszej połowy XIX w. stanowi kolekcja Karola Augusta Varnhagena von Ense (1785-1858), dyplomaty i pisarza, oraz jego żony Rahel. Przechowywany w blisko 500 pudłach zbiór zawiera listy, dzienniki, zapiski, utwory literackie i inne dokumenty składające się na spuścizny ponad 9 tysięcy osób, przede wszystkim pisarzy, ludzi kultury i polityki. Bezcennym źródłem dla poznania dziejów kultury materialnej oraz fauny i flory Brazylii jest słynna, zebrana w księgi kolekcja obrazów olejnych i akwarel Libri picturati, stanowiąca dokumentację malarską wyprawy wojennej i naukowej holenderskiego księcia Jana Maurycego von Nassau do Brazylii w pierwszej połowie XVII w. Wśród zbiorów z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej, zabezpieczonych w Bibliotece Jagiellońskiej, znajdują się też kolekcje różnojęzycznych rękopisów (najstarsze z IX – X w.), dwunastotysięczny zbiór starodruków (w tym 183 inkunabuły i ok. 5 tys. druków ulotnych), zbiór autografów luźnych (m.in. Lutra, Kalwina, korespondencja Herdera, Hegla, braci Grimm) zbiory genealogiczne, spuścizny, kolekcja sztambuchów i nieliczne zbiory kartograficzne. Biblioteka Jagiellońska przechowuje też ok. 50 tys. druków z XIX i XX w.[4]

Do 1977 r. władze PRL, głównie z powodów politycznych (m.in. niepełnych gwarancji prawnych granicy zachodniej), utrzymywały w tajemnicy fakt odnalezienia i przechowywania skarbu pruskiego, choć kilkakrotnie rozważały możliwość zarówno jego przekazania rządowi NRD, jak i włączenia do bibliotek polskich. Można przypuszczać, że księgozbiór berliński był traktowany przede wszystkim jako swoisty zastaw mający przyczynić się do uzyskania zadośćuczynienia ze strony Niemiec za utracone przez Polskę w czasie II wojny światowej dobra kultury, w tym zbiory biblioteczne. Z różnych względów nigdy nie doszło do międzynarodowych uregulowań tej kwestii i Polska nie otrzymała stosownych reparacji wojennych za straty w tym zakresie, ani w drodze odszkodowań pieniężnych, ani w formie ekwiwalentnych rekompensat w naturze. Także rewindykacja zachowanych dóbr kultury, wywiezionych z ziem polskich na obszar innych państw, miała ograniczony horyzont czasowy i zakres.

W świetle prawa międzynarodowego legalność przejęcia przez Polskę zbiorów pruskich potwierdzili w swych ekspertyzach wybitni prawnicy polscy, m.in. Stanisław Nahlik, Alfons Klafkowski i Krzysztof Skubiszewski. Wynika z nich, że zarząd nad tzw. Ziemiami Odzyskanymi, w tym Dolnym Śląskiem, przekazany państwu polskiemu decyzją zwycięskich w wojnie mocarstw, obejmował m.in. kompetencje do przejęcia i dysponowania własnością Niemiec, co odnosi się także do zbiorów byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej w Berlinie. Uregulowanie prawa własności do tego majątku miało zarazem charakter ostateczny i nie może podlegać weryfikacji na mocy późniejszych umów międzynarodowych. Polskie akty nacjonalizujące w 1946 r. mienie poniemieckie zostały uznane w latach 90. XX w. także przez sądy zagraniczne oraz Europejską Komisję Praw Człowieka w Strasburgu, stanowiąc podstawę do odrzucenia roszczeń obywateli niemieckich dotyczących ich przedwojennego majątku na Ziemiach Zachodnich[5].

Trzeba wyraźnie stwierdzić, że zbiory berlińskie nigdy nie były traktowane przez stronę polską jako ekwiwalent za utracone w wyniku okupacji niemieckiej własne dobra kultury. Ogrom strat poniesionych przez kulturę polską był tak duży, że nie może zostać zrekompensowany pojedynczym zbiorem, o stosunkowo niewielkiej liczbie poloników. „Berlinka” nie stanowi także ekwiwalentu za straty konkretnej biblioteki polskiej. Przechowywana w Bibliotece Jagiellońskiej – jako depozyt skarbu państwa – nie jest jej własnością, nie została włączona do jej księgozbioru, a z rękopisów i książek niemieckich nie usunięto znaków proweniencyjnych.

Zgoła odmienne losy przechodziła w latach 1940-1944 Biblioteka Jagiellońska, zamieniona na Staatsbibliothek Krakau. Jej niemieckie kierownictwo, rekrutujące się niemal wyłącznie spośród bibliotekarzy berlińskich, starało się zatrzeć polski charakter biblioteki, zanegować jej tradycję, historyczną ciągłość i rolę. Biblioteka była zamknięta dla Polaków. Wprowadzono zakaz nabywania polskich książek. Dotychczasowe pieczątki własnościowe, ekslibrisy i druki biblioteczne zastąpiono nowymi. Zastosowano odmienne sposoby akcesji, sygnowania i katalogowania. Od początku rozpoczęto tworzenie inwentarzy i części katalogów. Obowiązywał nakaz stosowania języka niemieckiego przy prowadzeniu dokumentacji bibliotecznej. Ze zbiorów biblioteki urządzano propagandowe wystawy mające dowodzić przynależności Krakowa do niemieckiego dziedzictwa kulturalnego. W wyniku różnych okoliczności związanych z wojną i okupacją Biblioteka Jagiellońska utraciła w latach 1939-1945 nie mniej niż 221 jednostek zbiorów specjalnych (głównie ryciny, w tym iluminowane z XIV w.) oraz ok. 15 tys. druków nowych[6].

Zabezpieczone w Krakowie zbiory specjalne z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej zostały przez polskich bibliotekarzy zinwentaryzowane, poddane konserwacji, w dużej mierze zmikrofilmowane i od 1981 r. udostępnione użytkownikom. Od lat 90. XX w. zbiory te w coraz większym stopniu są włączane w obieg komunikacji publicznej i naukowej. Cieszą się nieustającym zainteresowaniem badaczy z wielu dziedzin wiedzy, są eksponowane na cyklicznych wystawach, stanowią przedmiot i podstawę źródłową rozlicznych badań naukowych, podlegają sukcesywnemu opracowaniu i dokumentowaniu w postaci katalogów zbiorów (m.in. starodruków muzycznych, ilustracji z Libri Picturati, wybranych zespołów rękopisów) oraz edycji źródeł (m.in. listów z kolekcji Varnhagena), stanowią przedmiot krajowych i międzynarodowych projektów badawczych, konserwatorskich i wydawniczych[7].

Bibliotekarze niemieccy chcą odzyskać brakującą część byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej, której historyczne dziedzictwo przejęła utworzona w 1962 r. Biblioteka Państwowa Pruskie Dziedzictwo Kultury (Staatsbibliothek zu Berlin Preussischer Kulturbesitz), (od 1992 r. w Berlinie, wcześniej także w Marburgu), w której w latach 60. różne funkcje kierownicze i dyrektorskie pełnił wspomniany uprzednio W. Witte. Jako stratę swej kultury odczuwają to, że zbiory znajdują się poza Berlinem. Nie uzyskała ich akceptacji próba określenia statusu zbiorów pruskich jako europejskiego dziedzictwa kulturalnego, pozostającego pod opieką państwa polskiego. W marcu 1997 r., w ramach Światowego Roku Beethovenowskiego Biblioteka Jagiellońska zorganizowała, przy współudziale instytucji niemieckich, wystawę manuskryptów Ludwiga van Beethovena, na której zaprezentowano po raz pierwszy po drugiej wojnie światowej rękopisy i listy kompozytora, pochodzące m.in. ze zbiorów przechowywanych w Krakowie. Podczas publicznego otwarcia wystawy przedstawiciel władz niemieckich oraz dyrektor biblioteki berlińskiej domagali się powrotu zbiorów do Berlina.

Można przypuszczać, że dla dużej części polskiej opinii publicznej, kształtowanej głównie przez artykuły na ten temat na łamach prasy[8] oraz ogólny klimat stosunków polsko-niemieckich, bezwarunkowy zwrot „Berlinki” nie wydaje się jednak uzasadniony, ani pod względem prawnym (zbiory te nie zostały przejęte z pogwałceniem prawa międzynarodowego i w związku z tym nie podlegają bezdyskusyjnej rewindykacji), ani pod względem moralnym (to Polska została poszkodowana przez Niemcy w wyniku wywołanej przez nie wojny, a nie odwrotnie). Dość oczywiste wydawać się może przeświadczenie, że to raczej Niemcy powinni poczuwać się do bezwzględnego zwrotu zagrabionych polskich dóbr kultury, wywiezionych z wyraźnym zamiarem ich zatrzymania niż Polska, która przejęła przemieszczone zbiory poniemieckie bez żadnego swojego udziału, a jedynie na skutek narzuconych jej zmian granic w powojennej Europie.

Podpisany 17 czerwca 1991 r. Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zobowiązuje strony do opieki nad miejscami historycznymi i dobrami kultury drugiego państwa, które znajdują się na ich terytoriach, oraz zapewnienia do nich swobodnego i nieskrępowanego dostępu. Mówi też o rozwiązywaniu, w duchu porozumienia i pojednania, problemów związanych z dobrami kultury i archiwaliami, poczynając od pojedynczych przypadków.

Poważnym problemem jest jednak znalezienie praktycznego wymiaru takiego porozumienia. Trudno bowiem sprowadzić go wyłącznie do zwrotu posiadanych od czasów wojny dóbr kultury drugiej strony, czyli – zgodnie z oczekiwaniami niemieckimi – przede wszystkim zbiorów byłej biblioteki pruskiej oraz kolekcji lotniczej marszałka Rzeszy Hermanna Göringa[9]. Rzecz w tym, że na terytorium Niemiec nie ma zachowanych polskich dóbr kultury (przynajmniej takich, o których wiedziałaby strona polska), o porównywalnej wielkości i znaczeniu, natomiast bezspornym faktem jest ogrom udokumentowanych strat wojennych kultury polskiej, poniesionych nie tylko w wyniku działań wojennych, ale także planowej i systematycznej grabieży. W chwili obecnej wiadomo o ograniczonej liczbie dzieł sztuki i zabytków piśmiennictwa zagrabionych z przedwojennych zbiorów polskich, które odnalazły się na terytorium Niemiec. Stopień ich rewindykacji jest jednak znikomy. W 1992 r. Polska odzyskała dwie kolekcje (numizmatów i wyrobów złotniczych) należące do Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, natomiast pozostałe wnioski rewindykacyjne, przekazane stronie niemieckiej w 1995 r., dotyczące 114 przedmiotów, częściowo zidentyfikowanych w niemieckich zbiorach publicznych, pozostają w zasadzie bez odzewu[10]. Nadal zatem w Bawarskiej Bibliotece Państwowej w Monachium znajduje się Pontyfikał Płocki, zabytkowy rękopis z XII w. z Biblioteki Seminarium Duchownego w Płocku, w Bibliotece Państwowej w Berlinie trzy inkunabuły (w jednym klocku) z Biblioteki Tarnowskich w Suchej, a w Państwowej Galerii w Stuttgarcie osiemnastowieczny obraz F. Guardiego z Muzeum Narodowego w Warszawie. Zapowiadane przez stronę niemiecką systematyczne poszukiwania zaginionych w czasie wojny polskich dzieł sztuki we własnych zbiorach, choćby takie, jakie prowadzone są w odniesieniu do zagrabionych dóbr kultury, będących własnością żydowską, nie zostały podjęte. Trzeba dodać, że zgodnie z zasadą pertynencji terytorialnej, właściwym archiwom polskim powinny zostać zwrócone niektóre zespoły archiwaliów, wywiezione z ziem północno-zachodniej Polski, w tym m.in. dotyczące Zakonu Krzyżackiego (obecnie w posiadaniu Fundacji Pruskiej) oraz Gdańska. Dzięki porozumieniu władz kościelnych obu krajów stało się tak już z ponad 3 tysiącami ksiąg parafialnych.

Nic też nie wskazuje na to, by Niemcy w zamian za scalenie zbiorów pruskich w Berlinie były gotowe do jakiejś formy zadośćuczynienia w naturze lub w innej formie za straty wyrządzone kulturze polskiej. Trudno co prawda oczekiwać przewidzianej w prawie międzynarodowym pełnej restytucji zastępczej (wydanie innych przedmiotów o ekwiwalentnej wartości do przedmiotów zagrabionych, których nie można zwrócić), ponieważ wiązałoby się to z naruszeniem integralności obecnych kolekcji, nie należy jednak wykluczać restytucji zastępczej o ograniczonym zakresie, na przykład do poloników. Równie zrozumiałe byłoby zaangażowanie strony niemieckiej w pozyskiwanie dzieł sztuki, które znajdują się w obrocie handlowym i mogłyby stanowić rekompensatę za polskie straty wojenne. Możliwy byłby także wykup skradzionych w czasie wojny polskich dzieł sztuki z rąk obecnych, zwykle prywatnych właścicieli, którzy nabyli je w tzw. dobrej wierze, a w odniesieniu do zbiorów bibliotecznych także przekazywanie wartościowych dubletów.

Dobrym forum do uzgodnienia tych lub podobnych rozwiązań w zakresie spornych problemów związanych z likwidacją skutków wojny w dziedzinie kultury zdawała się być utworzona w 1992 r., polsko-niemiecka komisja na szczeblu pełnomocników rządów, z udziałem przedstawicieli właściwych resortów oraz ekspertów. Okazało się jednak, że oczekiwania obu stron, zwłaszcza co do zakresu i celu działania komisji, są całkowicie rozbieżne i rozmowy dość szybko znalazły się w impasie. W 1998 r. prowadzenie rozmów ze stroną niemiecką w tych sprawach przejęło MSZ.

Od końca lat 90. XX w., gdy Polska zaczęła ubiegać się o przyjęcie do Unii Europejskiej, naciski Niemiec na odzyskanie „Berlinki” przybrały charakter presji politycznej i doprowadziły do zaangażowania w sprawę najwyższych organów władzy w Polsce. W 1998 r. ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski konsultował nieformalnie z przedstawicielami parlamentu i rządu niemieckiego sprawę przyszłości „Berlinki”, a w publicznej wypowiedzi przyznał, że jest możliwy zwrot spornych zbiorów w bliskiej perspektywie czasowej, we wzajemnym poszanowaniu swoich racji. Z kolei w 2000 r. premier Jerzy Buzek przekazał w sejmie kanclerzowi Niemiec Gerhardowi Schröderowi, pierwsze wydanie Biblii w języku niemieckim z 1523 r., w tłumaczeniu Marcina Lutra, pochodzące z krakowskich zbiorów b. Pruskiej Biblioteki Państwowej. Gest ten wywołał krytyczne opinie w krajowej prasie, a także w środowisku polskich bibliologów[11].

Sformułowane w tym okresie propozycje części niemieckich środowisk intelektualnych spotkały się w Polsce ze sporą rezerwą, ponieważ zmierzały do zmiany obecnego statusu krakowskich zbiorów. Taki sens miało w 2000 r. memorandum tzw. Grupy Kopernika, skupiającej grono kilkunastu niemieckich oraz polskich naukowców i dziennikarzy. Jego sygnatariusze proponowali, by Polska, w granicach której znalazły się po wojnie ziemie historycznych Prus, została członkiem obecnej Fundacji Pruskie Dziedzictwo Kultury, a zbiory „Berlinki” przejęła w depozyt nowoutworzona w Krakowie filia tej fundacji. Inny pomysł Grupy Kopernika to powołanie Fundacji Środkowoeuropejskiego Dziedzictwa Kultury, do której Niemcy wnieśliby fundację pruską, a Polska i inne kraje regionu zbiory kultury o europejskim znaczeniu[12]. Nowsze projekty zakładają utworzenie polsko-niemieckiej fundacji bądź też europejskiej biblioteki, z siedzibą np. w Krakowie lub we Wrocławiu, która dysponowałaby uzgodnionymi kolekcjami, czasowo przebywającymi w różnych miejscach[13]. Propozycje te w nikłym jednak stopniu łączą cele działania projektowanych instytucji z poszukiwaniem, odzyskiwaniem i skupywaniem, rozproszonych w wyniku wojny, polskich dóbr kultury.

Stanowiska obu stron pozostają rozbieżne.

Strona niemiecka domaga się zwrotu „Berlinki”, kwestionując prawo własności Polski do tych zbiorów. W wymiarze prawnym nie poczuwa się do obowiązku powetowania szkód wojennych wyrządzonych polskiemu dziedzictwu kulturalnemu, uznając tą sprawę formalnie za zamkniętą. Powołuje się przy tym na zrzeczenie się państwa polskiego z reparacji wojennych wobec Niemiec w 1953 r. oraz postanowienia Konwencji Haskiej z 1907 r., która zakazuje konfiskat dzieł sztuki oraz wyłącza z zakresu odszkodowań o charakterze finansowym dobra kultury. Główny negocjator ze strony Niemiec do spraw zwrotu dzieł sztuki, prof. Tono Eitel, którego stanowisko nagłośniła w 2007 r. za „Frankfurter Allgemaine Zeitung” także prasa polska, „Berlinkę” i kolekcję samolotów Göringa uważa wprost za polskie łupy wojenne i oczekuje ich bezwarunkowego zwrotu[14].

Strona polska podtrzymuje stanowisko – ostatnio wyrażone w oświadczeniu MSZ z 7 sierpnia 2007 r. – że zbiory b. Pruskiej Biblioteki Państwowej, przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej, są własnością Polski i nie podlegają rewindykacji, ponieważ nie zostały zagrabione ani przejęte z naruszeniem prawa międzynarodowego. W związku z tym wysuwanie jakichkolwiek roszczeń o zwrot tych zbiorów jest bezpodstawne. Polska oczekuje natomiast restytucji z obszaru Niemiec, znanych obecnie i ujawnionych w przyszłości, zagrabionych w okresie wojny polskich dóbr kultury.

Zbliżenie stron jest trudne, wymaga czasu oraz poprawy atmosfery towarzyszącej stosunkom polsko-niemieckim. W obecnym stanie rzeczy ewentualna decyzja o wydaniu „Berlinki” (w całości bądź części) musiałaby zostać potraktowana w kategoriach „gestu dobrej woli”. A do gestu takiego, jak dotąd, nic nie skłania.

Przypisy

[1] Zob. SCHOCHOW, W. Bücherschicksale. Die Verlagerungsgeschichte der Preussischen Staatsbibliothek. Auslagerung. Zerstörung. Entfremdung. Rückführung. Dargestellt aus den Quellen. Berlin, Nowy Jork: Walter de Gruyter, 2003. ISBN 3-11-017764-1.

[2] Zob. BIEŃKOWSKA, B. (i in.). Straty bibliotek polskich w czasie II wojny światowej w granicach Polski z 1945 roku. Wstępny raport o stanie wiedzy. Warszawa: Min. Kultury i Sztuki, 1994. ISBN 83-902167-0-1; Informator o stratach bibliotek i księgozbiorów domowych na terytoriach polskich okupowanych w latach 1939-1945 (bez ziem wschodnich). U. PASZKIEWICZ, J. SZYMAŃSKI (oprac.). Poznań: Min. Kultury i Sztuki, 2000. ISBN 83-88163-43-4.

[3] Ministerstwo Kultury i Sztuki (obecnie Kultury i Dziedzictwa Narodowego) wydało w ostatnich 15 latach szereg informatorów i katalogów zestawiających straty wojenne kultury polskiej (w granicach z 1945 r.), m.in. w zakresie bibliotek i księgozbiorów domowych, malarstwa polskiego i obcego, sztuki starożytnej, numizmatyki, zabytkowych dzwonów. Udostępnia też w Internecie pod adresem www.mkidn.gov.pl/kolekcje/ bazę danych Obiekty utracone w wyniku II wojny światowej.

[4] PIETRZYK, Z. Zbiory z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej w Bibliotece Jagiellońskiej, Alma Mater luty 2008, nr 100, s. 15-19; tenże, Book Collections from the Former Preussische Staatsbibliothek in the Jagiellonian Library. Polish Libraries Today 2005, wol. 6, s. 81-87.

[5] Problem własności przemieszczonych w wyniku wojny dóbr kultury omawiają m.in. KOWALSKI, W. Sytuacja prawna poniemieckich zbiorów bibliotecznych w Polsce. Przegląd Biblioteczny 1997, z. 1, s. 17-23, PRUSZYŃSKI, J. Dziedzictwo kultury Polski. Jego straty i ochrona prawna. Tom II. Kraków: Kantor Wydaw. Zakamycze, 2001. ISBN 83-88551-55-8 oraz ŁASKARZEWSKA, H. Europa bez roszczeń? Problemy własności zbiorów, pamięć i polityka. Roczniki Biblioteczne 2006, R. 50, s. 45-91.

[6] Więcej na temat okupacyjnych losów Biblioteki Jagiellońskiej w: LECHOWSKI, P. Biblioteki Krakowa w okresie okupacji niemieckiej (1939-1945). Kraków: Polskie Tow. Bibliologiczne, 1999. ISBN 83-233-1297-4.

[7] PIETRZYK, Z., dz. cyt.

[8] Na uwagę zasługuje przede wszystkim wartościowy cykl artykułów W. KALICKIEGO Sztuka zagrabiona, ukazujący się w „Gazecie Wyborczej” w latach 1998-2002.

[9] 25 zabytkowych samolotów i innych obiektów techniki lotniczej stanowiło część kolekcji Deutsche Luftfahrt Sammlung, utworzonej w latach 30. XX w. przez marszałka Rzeszy H. Göringa. Znalezione w 1945 r. niedaleko Piły, od 1963 r. znajdują się w krakowskim Muzeum Lotnictwa.

[10] Rewindykowany został tylko jeden obiekt, starożytne zwierciadło etruskie, które w 2002 r. powróciło do Muzeum w Gołuchowie. Z obszaru innych państw, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych i W. Brytanii, udało się natomiast odzyskać ponad 20 cennych dzieł sztuki, w tym przede wszystkim obrazy (m.in. słynną Praczkę z XVII w. G. Metsu), a także tkaniny artystyczne, militaria, rzeźby i inne. Zob. katalog Dzieła odzyskane na stronie internetowej MKiDZN (www.mkidn.gov.pl). Warto przypomnieć, że w 2004 r., dzięki staraniom polskiego MSZ, wrocławska gmina żydowska odzyskała 34 rękopisy i 6 inkunabułów, stanowiących część słynnej kolekcji L. Saravala, należącej przed wojną do żydowskiego seminarium teologicznego we Wrocławiu. Zbiory te w 1945 r. znalazły się w Pradze i zostały zwrócone przez władze czeskie.

[11] Zob. BIEŃKOWSKA, B. Powrót do niedobrych praktyk. Bibliotekarz 2002, nr 2, s. 2.

[12] BINGEN, D., WÓYCICKI, K. Wielkie rozwiązania w europejskim duchu. Straty wojenne dóbr kultury. Raport Grupy Kopernika. Rzeczpospolita 2000, nr 293, s. A9.

[13] Pojawiły się one m.in. w wypowiedzi prof. Gerta Weisskirchena, rzecznika niemieckiej partii SPD ds. międzynarodowych. Zob. Berlinka powinna zostać w Polsce. Rozmowę przeprowadził W. KALICKI. Gazeta Wyborcza z 10 X 2007 r., s. 22.

[14] MÜLLER, R. Die lezten deutschen Kriegsgefangenen. Frankfurter Allgemaine Zeitung z 27 lipca 2007 r. Zob. też wywiad z T. Eitelem przeprowadzony przez B.T. WIELIŃSKIEGO. Niemcy: Berlinka ma wrócić. Gazeta Wyborcza z 4-5 VIII 2007 r., s. 2 oraz artykuł N. CIEŚLIŃSKIEJ-LOBKOWICZ, Dialog głuchych. Tygodnik Powszechny, 2007, nr 33 z 19 VIII 2007 r., s. 6.

 Początek strony



Sporna Berlinka. Kontrowersje wokół zbiorów byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej przechowywanych w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie / Piotr Lechowski// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska - Nr 8/2008 (99) listopad. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2010. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2010/99/a.php?lechowski. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187