ebib 
Nr 1/2008 (92), Kultura konwergencji - idzie nowe. Artykuł
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Sylwia Miszczak
Andrzej Miszczak
Biblioteka Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego
Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie

Książka konwergencyjna




Na naszych oczach zrodziło się nowe zjawisko, nowa kultura – kultura konwergencji. Wiąże się ona z przenikającymi się wzajemnie zjawiskami, takimi jak Web 2.0, Kultura 2.0, czy nawet Biblioteka 2.0. Kultura 2.0 jest żarłoczną, partycypacyjną kulturą cyfrową, która być może przewróci do góry nogami tę starą kulturę, kulturę 1.0. Mamy do czynienia z ogromną przemianą kulturową. Rozwój Internetu i pojawienie się nowych narzędzi pozwoliły nam – dotychczasowym biernym obserwatorom – na aktywne włączenie się w procesy twórcze zachodzące w różnych dziedzinach szeroko pojętej kultury – zauważa Maciej Lewandowski, koordynator polskiego tłumaczenia "My, media" (We, the Media) Dana Gillmore'a[1]. Przemiana ta daje konsumentowi czy użytkownikowi coraz większy wpływ na zjawiska kulturowe, pozwalając mu włączyć się w tworzenie dóbr nowoczesnej kultury. Trzeba iść z jego prądem, aby nie zostać w tyle. Colin Mercer, Professor of Cultural Policy na Uniwersytecie w Nottingham, od lat zajmujący się problematyką kultury w kontekście globalizacji i regionalizacji, widzi w konwergencji nową, potężną siłę opartą o wzajemne oddziaływanie między producentami a konsumentami, w której konsumenci, z racji swojej interaktywności, mogą stać się twórcami[2]. Biorąc pod uwagę także sprawy związane z ponoszonymi kosztami produkcji wytworów nowej kultury, które są ułamkiem procenta kosztów generowanych w tradycyjnym systemie produkcji dóbr kultury, sprawa wydaje się być jasna. Nie ma odwrotu od kultury konwergencji, zapoczątkowanej, inspirowanej i napędzanej rewolucyjnymi przemianami w mediach.

Termin konwergencja mediów, opisany, spopularyzowany i umiejscowiony w teoretycznych ramach przez Henry Jenkinsa, amerykańskiego badacza mediów i kultury popularnej, pracownika naukowego Massachusetts Institute of Technology, wydaje się robić zawrotną karierę. Pod tym naukowo brzmiącym określeniem, kryje się po prostu zdolność do przenikania się mediów wraz z rozwojem technik komunikacyjnych. Jenkins określa to jako przepływ treści pomiędzy różnymi platformami medialnymi, współpracę różnych przemysłów medialnych oraz migracyjne zachowania odbiorców mediów[3]. No właśnie, przepływ, a nie zamiana platform medialnych czy zniszczenie starych. Wszak książka oparła się już kinematografii, telewizji, Internetowi, choć wieszczono jej upadek i odejście do lamusa. Już Paul Levinson, bodaj w Miękkim ostrzu zauważył, że historia mediów pokazuje, iż za każdym razem, kiedy nowe medium wchodzi do obiegu komunikacyjnego, ludziom wydaje się, że czas starego medium jest policzony. Tymczasem okazuje się, że jest inaczej. Oto radio nie wyparło prasy, telewizja radia, hipertekst nie odesłał do historii tradycyjnego druku. Nowe medium znajduje sobie miejsce obok starego, nie wypierając go (a w każdym razie nie w stu procentach). Dodatkowo, przykład telefonu komórkowego i usługi SMS pokazuje, że nowe media znajdują czasem nieprzewidziane przez wynalazców zastosowania.

Książka, ta klasyczna, papierowa, powinna więc w erze konwergencji mediów jakoś się odnaleźć, obronić. Być może koniecznością będzie powstanie jakiegoś nowego tworu, tzw. książki konwergencyjnej. Co to takiego? Szczerze mówiąc, sami do końca nie wiemy. Pojęcie takie, jak na razie właściwie nie istnieje. Jedynym śladem rozmyślań na ten temat, jaki znaleźliśmy w sieci, jest blog Michała Zająca, pracownika Instytutu Informacji Naukowej i Studiów Bibliologicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Autor rozważa tutaj, jaka mogłaby być książka konwergencyjna, czym powinna się charakteryzować. Według niego definicja książki konwergencyjnej mogłaby wyglądać tak: Książka konwergencyjna (a może konwergentna?) miałaby być więc (mogłaby być?) otwartym formatem, w którym narracja stanowiłaby w dalszym ciągu podstawę, tyle, że papier/druk nie domykałby jej. Książka taka (w sensie nośnika) stanowiłaby centrum, od którego mogłaby rozpoczynać się dalsza przygoda. Czytelnik miałby do czynienia z szeregiem medialnych „rozszerzeń” narracji (nie: „wersji”, jak to bywa obecnie). Część z owych rozszerzeń zakładałaby z definicji aktywność intelektualną i KREATYWNOŚĆ czytelnika/użytkownika. Bo w tę stronę kultura konwergencji i związana z nią kultura 2.0 niewątpliwie podąża[4]. To spójna i atrakcyjna koncepcja, poparta przykładem Kościanego Przyjemniaczka, książki dla dzieci autorstwa Dereka Landy'ego, przełożonej niedawno na język polski. Młodzieżowa powieść będąca skrzyżowaniem horroru i kryminału posiada swoiste rozszerzenie w postaci angielskiej strony WWW[5]. Wydawca umieścił tam m.in. klip z piosenką i wywiad z bohaterem w formacie MP3, a także dzwonki na komórkę czy tapety na pulpit komputera. Cała kreatywność tej strony zawiera się chyba tylko w możliwości wysłania komuś maila z sekwencją wideo, czy zagranie w umieszczoną w realiach Kościanego Przyjemniaczka grę. Czyli raczej niewiele, ale jednak niewątpliwie mamy tu do czynienia z rozszerzeniem treści książki na innej platformie medialnej.

Rozwój technologii otwiera nowe możliwości i takich inicjatyw z pewnością będzie przybywać. Teraz nie jest ich jeszcze zbyt dużo, ale jednak zaczynają się pojawiać. Oto Wydawnictwo Naukowe PWN na swoich stronach internetowych udostępnia rozszerzenia do podręczników z chemii kwantowej, geologii, marketingu czy fizyki[6]. I tak zainteresowani geologią czytelnicy Historii Ziemi S.M. Stanleya znajdą na stronie wydawnictwa dodatkowe, niepublikowane w książce materiały dotyczące geologii Polski, w tym kolorowe mapy geologiczne i tabele stratygraficzne. Z kolei czytelnicy Idei chemii kwantowej L. Pieli mogą, po zainstalowaniu darmowego programu, obejrzeć molekuły, a także zapoznać się z suplementami w formacie PDF. Zainteresowani rozszerzonym materiałem monumentalnych Podstaw fizyki Resnicka i Hallidaya odnajdą graficzne przedstawienie niektórych aspektów treści podręcznika czy wprowadzenia, których nie zamieszczono w książce, a także zestaw linków do przydatnych stron WWW. Mogą też zadać pytanie, na które odpowie tajemniczy Morpheus.

Założenia wspomnianej definicji wyczerpuje również inna inicjatywa wydawnicza, tym razem pochodząca z obszaru literatury popularnej. Wydaną przez Agencję Wydawniczą Runa dwutomową antologię polskiego horroru Księga strachu uzupełniają umieszczone na stronie wydawcy dodatki[7]. Można obejrzeć fotografie miejsc, w których dzieje się akcja kilku opowiadań, jak również posłuchać czytanego przez jednego z autorów fragmentu tekstu. W kontekście książki konwergencyjnej wspomnieć można o Beowulf Electronic[8]. Oprócz skanów starodruków czytelnik-internauta może znaleźć tam również słownik interaktywny, pomocny przy czytaniu papierowego wznowienia tego skarbu literatury staroangielskiej. To chyba także przepływ treści...?

Zbliżone do pojęcia książki konwergencyjnej wydają się być niektóre podcasty. Podcast, czyli forma internetowej publikacji dźwiękowej, najczęściej w postaci regularnych odcinków, z zastosowaniem technologii RSS do plików dźwiękowych. Nazwa wzięła się z połączenia słów iPod – odtwarzacz muzyczny firmy Apple i broadcast (z ang. transmisja, przekaz), choć strona firmy Creative wyjaśnia nazwę jako skrót od Personal On Demand[9]. Jako przykład powiązania podcastów z tematem niniejszego artykułu można podać audycję popularnego autora powieści z gatunku fantasy George'a R.R. Martina[10]. Przytacza on tam anegdoty odsłaniające kulisy pisarskiej kuchni, a także czyta fragmenty swoich utworów, opatrując je odautorskim komentarzem. To z pewnością nie lada gratka dla jego fanów, którzy mając w ręku wydaną już książkę, mogą posłuchać właśnie takich fragmentów czytanych przez autora. To tylko wybrane przykłady książek konwergencyjnych. Z pewnością jest ich więcej, a niedługo przybędą kolejne. Pewnie będą to niekiedy śmiałe koncepcje rodem z powieści science-fiction. Może zobaczymy rozszerzenia wykorzystujące technologię virtual reality, z pełną gamą doznań zmysłowych, towarzyszących bohaterowi trzymanej właśnie w dłoniach klasycznej, papierowej książki...?

À propos science-fiction. W 1997 r. ukazało się polskie tłumaczenie (w zeszłym roku zresztą wznowione) znakomitej, obsypanej branżowymi nagrodami powieści Neala Stephensona pt. Diamentowy wiek. Czemu o niej tutaj wspomniano? Otóż, niebagatelną rolę w intrydze dziejącego się w niedalekiej przyszłości Diamentowego wieku pełni Ilustrowany lekcyjonarz każdej młodej damy. Czym jest ten Lekcyjonarz? (...) książka słyszy i widzi wszystko w pobliżu (...). Obecnie oczekuje pojawienia się małej osóbki płci żeńskiej. Gdy tylko pojawi się taka osóbka, i co więcej, podniesie i otworzy książkę na pierwszej stronie, tom wpisze do swojej pamięci obraz jej twarzy i głosu...(...). Dalej książka będzie obserwowała wydarzenia i ludzi przez pryzmat osobowości dziewczynki, traktując to, jako swoisty wyznacznik w budowaniu odpowiedniej mapy obszaru psychologicznego […] otwarcie tomu przez dziecko wiąże się z procesem dynamicznego nanoszenia danych bazowych mapy na nowy obszar psychologiczny. (...) Mój zespół i ja skonkretyzowaliśmy ów proces i stworzyliśmy system wpisujący uniwersalia w unikatowy obszar psychologiczny pojedynczego dziecka (...). Dlatego ważne jest, aby pański egzemplarz książki nie dostał się w ręce innej dziewczynki zanim nie otworzy go Elizabeth[11]. Jak to działa? Co to jest przygoda? – zapytała Nell (Nell weszła w posiadanie nielegalnego egzemplarza Lekcyjonarza – przyp. aut.). Słowo zapisało się na otwartej stronie. A potem ta i sąsiednia strona zapełniły się obrazkami niezwykłych rzeczy i ludzi: dziewczynek w zbrojach walczących mieczem ze smokami, dziewczynek pędzących na jednorożcach przez las (...), pilotujących statki kosmiczne w czarnej, usianej gwiazdami otchłani[12]. Mamy więc tutaj do czynienia z książką konwergencyjną (w myśl przytoczonej wyżej definicji), bo w sensie nośnika książka jest centrum, od którego rozpoczyna się dalsza przygoda, ale papier/druk nie domyka jej. Jest też Lekcyjonarz książką interaktywną, bo ta dalsza przygoda nie wymaga zmiany platformy medialnej, jako że odbywa się w ramach tej samej książki.

Być może twórcy interaktywnej zabawki dla dzieci, jaką jest LeapFrog znali książkę Stephensona. Ich wynalazek przypomina Lekcyjonarz. Jest to urządzenie przeznaczone do odtwarzania interaktywnych książeczek, dzięki którym dzieci w naturalny sposób uczą się mówić i czytać w języku angielskim. Umieszczając książeczkę oraz kasetę do odtwarzania danego programu w niebiesko-zielonej walizeczce, włączając guziczek ON/OFF i naciskając specjalnym interaktywnym piórem zielone kółeczko GO uruchamiamy zabawkę, która ożywa głosami, muzyką i grami. Na każdej stronie książeczki znajdują się ilustracje, które kryją w sobie różne dźwięki: słowa, całe zdania, muzykę i odgłosy. Aby je usłyszeć, wystarczy dotknąć rysunku specjalnym piórem[13].

Książka się zmienia, to nieuchronny proces. Pewnie jeszcze przez długi czas będziemy się cieszyli jej klasyczną formą, ale chyba nie uniknie ona współistnienia z nowoczesnymi wersjami samej siebie. Oby jak najdłużej to współistnienie funkcjonowało. Wspomniany Colin Mercer zauważa, że książki i materiały drukowane nie są już tak rzadkim towarem, jak było to wtedy, gdy pierwsze biblioteki publiczne powstawały w dziewiętnastym wieku[14]. Dzieje się tak z wielu powodów, choćby z racji powstawania nowych społecznych narzędzi komunikowania oraz nowych rodzajów dokumentów kultury funkcjonujących w obiegu komunikacji społecznej. Wszak e-booki stały się już trwałym składnikiem zbiorów bibliotecznych. Proces ten to także duże wyzwanie przed bibliologią. Ale to temat na osobny artykuł.

Przypisy

[1] Kultura 2.0? Ankieta – część 3 [on-line]. Blog publicystyczny Polityki. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://kultura20.blog.polityka.pl.

[2] MERCER, C. Culture in the Age of Convergence: The Need for a New Policy Stance and Platform for Europe. AI & Society 2003, R.17, nr 1, s. 37-44.

[3] JENKINS, H. Kultura konwergencji: zderzenie starych i nowych mediów. Warszawa: Wydawnictwo WAiP, 2007, s. 9-10, 256.

[4] ZAJĄC M. Książka konwergencyjna? [on-line] Wpis z blogu autora. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://zajeczanora.blogspot.com/2007/10/ksika-konwergencyjna.html.

[5] Skulduggery Pleasant by Derek Landy. In HarperCollins Children’s Books 2007 [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://www.skulduggerypleasant.com/us/.

[6] PWN, Aneksy internetowe podręczników PWN. [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://aneksy.pwn.pl/.

[7] Agencja Wydawnicza Runa – Księga strachu – materiały dodatkowe [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://www.runa.pl/strony/17-ksiega-strachu-materialy-dodatkowe.html.

[8] Electronic Beowulf [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://www.uky.edu/~kiernan/eBeowulf/guide.htm.

[9] Podcasting. In Wikipedia, wolna encyclopedia [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://pl.wikipedia.org/wiki/Podcasting.

[10] The George R.R. Martin Podcast [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://feeds.feedburner.com/TheGeorgeRRMartinPodcast.

[11] STEPHENSON, N. Diamentowy wiek. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 1997, s. 128-129.

[12] Tamże, s. 133.

[13] BEREK! Centrum Rozwoju Dziecka – Zabawki interaktywne [on-line]. [dostęp 9 stycznia 2008]. Dostępny w World Wide Web: http://www.berek.pl/cgibin/shop?info=LFLPP&sid=69d1e64d.

[14] MERCER, C. op.cit., s. 43.

 Początek strony



Książka konwergencyjna / Sylwia Miszczak, Andrzej Miszczak// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska - Nr 1/2008 (92) luty. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2010. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2010/92/a.php?miszczak_miszczak. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187