EBIB Nr 4/2007 (85), Technika i innowacje dla bibliotek. Komunikat Poprzedni artykuNastpny artyku  

 


Oskar Stanisław Czarnik

Oświadczenie


Warszawa, dnia 7 maja 2007 r.

Dnia 3 stycznia 2006 r. złożyłem w Instytucie Pamięci Narodowej wniosek o udostępnienie mi dokumentów, które Służba Bezpieczeństwa PRL sporządziła przeciwko mnie w związku z moją działalnością społeczną. W wyniku przeprowadzonych poszukiwań otrzymałem z IPN zaświadczenie z dnia 12 marca 2007 r. o przyznaniu mi statusu osoby pokrzywdzonej. Powyższe zaświadczenie wydano zgodnie z poprzednio obowiązującą sejmową ustawą lustracyjną. Jednocześnie załączono informację, że wspomniane dokumenty zostaną mi udostępnione. Myślę, że teraz nadszedł odpowiedni moment, by wyrazić moją opinię o obowiązującej obecnie ustawie lustracyjnej i o czynnościach, które na tej podstawie są podejmowane.

  1. W moim przekonaniu zawodowi politycy polscy od początku oparli lustrację na fałszywych podstawach. Demaskowano tzw. tajnych współpracowników, którzy byli pionkami w aparacie terroru, którzy pełnili rolę służebną. W niewielkim stopniu ujawniono głównych sprawców zła, a więc funkcjonariuszy, którzy byli odpowiedzialni za działania ludobójcze, za wytwarzanie różnych fałszerstw, za rozpowszechnianie kłamstw. Nie odsłoniono należycie mechanizmów terroru, w tym sposobów szantażowania ludzi, pozyskiwania konfidentów. Nazwiska tych ostatnich nagłaśniano w mediach, natomiast nazwiska funkcjonariuszy SB, którzy nimi kierowali, utrzymywano w ciągu wielu lat w tajemnicy. Co więcej, nie podjęto moim zdaniem należytych wysiłków, by ustalić – choćby tylko częściowo – listę tych osób, które współpracowały bezpośrednio z władzami bezpieczeństwa ZSRR i NRD. Gdyby w latach 1980-1982 doszło w Polsce do interwencji państw Układu Warszawskiego, wtedy konfidenci ZSRR i NRD byliby szczególnie groźnymi donosicielami w zwalczaniu działaczy „Solidarności” i opozycji. Prowadzona w Polsce od wielu lat lustracja nie ujawnia tych ludzi, którzy byli najbardziej niebezpieczni.
  2. Przy tak znacznej liczbie osób, objętych lustracją zgodnie z obecną ustawą sejmową, trafiają się różne przypadki niejasne, wątpliwe, wymagające bezstronnej i fachowej analizy. Takie przypadki rozstrzygały zgodnie z poprzednią ustawą sądy lustracyjne, które w ciągu wieloletniej praktyki nabrały doświadczenia w ocenie dokumentów SB. Przecież oficjalnie stwierdzono, że w teczkach niektórych znanych polityków znalazły się dokumenty fałszywe, celowo wytworzone przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Obecnie obowiązująca ustawa sejmowa pozbawiła setki tysięcy obywateli możliwości rozpatrywania ich spraw przez sądy lustracyjne. Odwoływanie się do sądów ogólnych w przypadku podejrzeń stanowi odrębną, skomplikowaną procedurę. Dzieje się to w sytuacji, gdy zawodowi politycy przechodzili lustrację według innych zasad. Interesy kastowe zawodowych polityków postawiono wyżej niż równość wszystkich obywateli wobec prawa. Jest to poważne naruszenie podstaw demokratycznego państwa. Podobnie zniesienie w obecnej ustawie sejmowej statusu pokrzywdzonego jest przejawem lekceważącego stosunku wielu polityków do dawnych działaczy społecznych – opozycyjnych i związkowych. Lustracja wtedy bowiem ma sens, gdy jest prowadzona uczciwie i praworządnie, bez stosowania jakichkolwiek przywilejów grupowych.
  3. W toku zabiegów o udostępnienie mi tajnych dokumentów podpisałem w IPN (wcześniej niż w BN) oświadczenie lustracyjne. Było to zgodne z obowiązującą w IPN procedurą. Rozumiem jednak tych wszystkich uczciwych ludzi, którzy protestują przeciw podpisywaniu pod przymusem oświadczeń lustracyjnych. W pełni solidaryzuję się zwłaszcza z tymi osobami, które w trudnym czasie, zwłaszcza w latach stanu wojennego, odmówiły Służbie Bezpieczeństwa podpisania deklaracji lojalności lub innych dokumentów. Wiele z tych osób obecnie uznało, iż podpisywanie deklaracji lustracyjnych w wyniku szantażu ze strony zawodowych polityków jest naruszeniem ich godności osobistej. Podzielam powyższe stanowisko. Można było już dawno przeprowadzić lustrację w rozsądnych rozmiarach bez wypełniania tych oświadczeń. Zabrakło jednak dobrej woli i logicznego myślenia.
  4. Zgodnie z zapowiedzią Instytut Pamięci Narodowej udostępnił mi tajne dokumenty, które Służba Bezpieczeństwa zbierała przeciwko mnie w latach 1981-1987. Jest ich sporo. Dziękuję pracownikom IPN za przeprowadzoną kwerendę. Większość wspomnianych dokumentów dotyczy mojej działalności jako przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Bibliotece Narodowej w latach 1980-1981. Dotyczą one również mojej roli jako przewodniczącego Komitetu Strajkowego w Bibliotece Narodowej dnia 14 XII 1981, a także mojego internowania w czasie stanu wojennego. Po zakończeniu lektury chętnie podzielę się informacjami na temat udostępnionych mi materiałów. Nie zamierzam jednak prowadzić jakiejkolwiek lustracji na własną rękę. Nie zamierzam nikogo oskarżać, na nikogo nie będę rzucał podejrzeń. Rezygnuję też z rozwiązywania przez IPN pseudonimów różnych donosicieli. Interesują mnie sprawy ważniejsze. Kim byli funkcjonariusze SB zajmujący się Biblioteką Narodową? Jakie były ich prawdziwe nazwiska? Komu podlegali? Jaka była ich taktyka postępowania wobec naszych pracowników? Co o nas wiedzieli? Kiedy podążali fałszywym tropem? Chciałbym wykorzystać udostępnione mi dokumenty w celu wzbogacenia wiedzy o tym wszystkim, co przeżywaliśmy w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia, w jakże odmiennej rzeczywistości politycznej.
  5. Warto również przypomnieć, jakim zasadniczym celom powinien służyć Instytut Pamięci Narodowej. Druga część jego nazwy została sformułowana następująco: Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu. Mówi się wciąż o lustracji, skąpe są natomiast wiadomości o przebiegu działań śledczych instytutu w sprawie różnych zbrodni ludobójstwa popełnionych przeciw Narodowi Polskiemu w czasie II wojny światowej lub w innych okresach XX wieku. Tyle było przecież zbrodni, które do tej pory nie zostały zbadane, tyle było cierpień i krzywd, których nikt nie opisał. W czasie licznych wyjazdów na Wschód natrafiałem niekiedy przypadkowo na rozmaite ślady i echa dawnych zdarzeń, o których w Polsce wie tylko niewiele osób. Można je co prawda badać indywidualnie, ale tylko IPN może rozpocząć urzędowe śledztwo. Musimy odpowiedzieć sobie rzetelnie na pytanie: jakie sprawy w naszym rozliczeniu z przeszłością są najważniejsze? Wiele zależy od udzielonej odpowiedzi.
  6. Potrzebna jest również odpowiedź na drugie zasadnicze pytanie: czym jest właściwie pamięć narodowa? Nie jest to tylko wiedza o konfidentach. Pamięć narodową współtworzą wartości najwyższe, jak walka, męczeństwo i śmierć dla Ojczyzny, jak pełna poświęcenia efektywna praca dla wspólnego dobra w różnych dziedzinach życia. Można by w ostatnich latach wskazać udane przedsięwzięcia, które tę pamięć narodową rzeczywiście utrwalały. Taką rolę odegrały piękne, wzruszające obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego. Niestety w ostatnich latach nasilały się dążności przeciwstawne, podejmowane przez niektórych zawodowych polityków i związanych z nimi dziennikarzy. Obrzucanie błotem niektórych bojowników o niepodległość w okresie II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych, fałszywe oskarżenia pod adresem różnych dawnych działaczy związkowych i opozycyjnych – to przykłady niszczenia pamięci narodowej, wszelkich autorytetów. Takie działania godzą w etykę chrześcijańską, takie działania są po prostu antypolskie.

O. S. Czarnik – były przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Bibliotece Narodowej w latach 1980-1981 oraz w roku 1989. Były przewodniczący Komitetu Strajkowego NSZZ „Solidarność" w Bibliotece Narodowej dnia 14 grudnia 1981 r.

 Początek strony



Oświadczenie / Oskar Stanisław Czarnik// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska. - Nr 4/2007 (85) maj. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2007. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2007/85/a.php?czarnik. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187