EBIB Nr 2/2007 (83), Kolory niemożności - bariery w rozwoju bibliotekarstwa w Polsce. Felieton Nastpny artyku  

 


Aleksander Radwański
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
EBIB

Koło Anonimowych Idealistów

(fragment sesji terapeutycznej)


Jestem Olek. Jestem... idealistą.
Chciałem napisać artykuł... nawet napisałem artykuł, ale go wycofałem. Czemu? Bo zrozumiałem, gdzie mnie doprowadził idealizm. To choroba. Trudno mi to było zaakceptować, ale wreszcie zrozumiałem prawdę.

W tym artykule potępiłem pracodawcę, który w celu zwolnienia nielojalnego pracownika użył postów z Forum EBIB. Co to jest to Forum? Dla mnie to było miejsce, gdzie spotykają się ludzie wolni od codziennych ograniczeń: wieku, podległości służbowej, doświadczenia zawodowego, oddalenia geograficznego... taka oaza. Każdy miał równe szanse, bo każdy miał tylko słowa, które wpisywał. Tylko tyle i aż tyle. Wiem, wiem.... Zaraz powiecie, że myślałem o wolności słowa, a to przecież idealizm. Tak. Rzeczywiście myślałem, że wreszcie można powiedzieć, co nam w duszy gra, nawet jeśli gra nieładnie. Ale to był błąd.

Ja nic nie mam do tego tam dyrektora... żal mi tylko było zwolnionego, eh... znów ten idealizm... no w każdym razie o wolność słowa mi chodziło i zacząłem robić przykrości różnym ludziom. A oni nie bardzo wiedzieli, o co mi chodzi. Czemu ja tak wojuję z tą dyrekcją i brzydkie rzeczy jej zarzucam. No i w końcu wyszło na to, że to moja prywatna krucjata, bo Stowarzyszenie się nie będzie mieszać w sprawy pracownicze i jeszcze mi napisali, żeby posty na Forum były grzeczniejsze. No może i racja...

Wtedy zrozumiałem, że mój artykuł zły jest. Bardzo zły. Bo ja tam tego dyrektora tak nieładnie potraktowałem. Na szczęście tylko kilka osób to czytało. I oni mi powiedzieli, że może za ostro... i wtedy chyba zrozumiałem, jaką chorobą jest idealizm. Każdy przecież w coś tam wierzy i stopniowo, rok po roku, dla swoich racji jesteśmy w stanie zniszczyć każdego, kto nam nie pasuje do układanki. Moja układanka była taka: wolność, równość, prawda. Ale potem się okazało, że jest moja prawda, twoja prawda i ich prawda. A równość to fajnie brzmi, ale jak wtedy zarządzać? I wtedy dochodzimy do sądów, przepisów i kodeksów. No to ja odpadam, bo to nie moje klimaty.

Kiedy się zaczęło?
Dawno. To chyba ci cholerni hipisi i Stachura. Dla wszystkich starczy miejsca... No i John Lennon – Imagine. Oni mnie tym zainfekowali. Później różnie bywało, ale ostatni był EBIB, no i to nieszczęsne Forum. Chcieliśmy, żeby ludzie ze sobą rozmawiali, żeby mieli się gdzie wyżalić, zapytać i uzyskać wsparcie... trochę jak w tej grupie, tylko wirtualnie. No i gdzie mnie to doprowadziło? Do jakiejś wojny z ludźmi, których nawet nie znam. To choroba.

Mam 46 lat. Niektórzy dalej mnie mają za młodego-gniewnego albo enfant terrible. Jaki tam ze mnie enfant!? Chciałbym jeszcze coś zdziałać. Myślicie, że jak się podleczę, to mógłbym zostać tym... no... dyrektorem na przykład?

 Początek strony



Koło Anonimowych Idealistów : (fragment sesji terapeutycznej) / Aleksander Radwański// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska. - Nr 2/2007 (83) marzec. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2007. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2007/83/felieton83.php. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187