EBIB 
Nr 3/2006 (73), Open Access i inicjatywy pokrewne. Badania, teorie wizje
 Poprzedni artyku Nastpny artyku   

 


Sebastian Dawid Kotuła
Instytut Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Czytanie, a sprawność umysłu


Ostatnio wiele mówi się o tym, iż aby wytworzyć sobie sprawność intelektualną (by być osobą inteligentną), należy czytać jak najwięcej, aby natomiast tę uzyskaną już sprawność zachować, należy czytać jak najdłużej (do późnej starości). Badania prowadzone na osobach czytających wiele i do wieku późnego potwierdzają, że osoby te są sprawniejsze intelektualnie (umysłowo), że lepiej rozwiązują różnego typu zadania itp. Zachęty płynące z wszystkich stron nakazują po prostu czytać zarówno książki popularne, jak i filozoficzne, prasę brukową, wysokonakładową, jak i specjalistyczną. Recepta jest więc zawsze jedna: czytać, co się da, ile się da i jak najdłużej, wtedy bowiem będziemy mogli poszczycić się bystrym umysłem. Jako że nie spotkałem się do tej pory z wyjaśnieniem, jaka jest zależność czytania i intelektu, poza oczywistymi funkcjami poznawczymi tekstu, to niniejszym artykułem postaram się na to właśnie pytanie odpowiedzieć. Pytanie (teza) jest więc następujące: dlaczego czytanie poprawia sprawność umysłową? Zagadnienie to jakże istotne dla bibliotekarza i przedstawione w tej pracy przez bibliotekoznawcę opiera się w głównej mierze na dorobku językoznawstwa.

Czytając książkę (tekst z książki), a więc powieść, opowiadanie, nowelę czy prasę (tekst z prasy), np. felieton, artykuł, reportaż, za każdym razem czytamy tekst. W tym miejscu rozważań jest zupełnie nieistotne to, jaki tekst będziemy czytać, ważne jest, aby czytać różne ich kroje. Nasze dociekania będą się więc rozgrywać na płaszczyźnie tekstu[1]. Każdy tekst zbudowany jest ze zbioru znaków i jako spójna, logiczna i uporządkowana całość niesie w sobie pewien sens[2]. Interpretacja tego sensu wydaje się być banalna, tekst bowiem, będący zbiorem znaków, zbudowany jest w oparciu o pewien kod (np. język polski). Aby zatem móc odczytać tekst i jego sens, trzeba znać kod. Każdy zatem użytkownik tego języka, zdawałoby się bezbłędnie, odczyta dany tekst i jego sens. W tym najprostszym ujęciu tekst jest odbiciem rzeczywistości. Pełni więc funkcję komunikatywną względem odbiorcy, przekazuje informacje o świecie. Innymi słowy symbolizuje poprzez wyrazy obiekty z rzeczywistości pozajęzykowej. Jednostką obcowania językowego jest wypowiedź[3], czyli tekst, który w mowie przybiera postać tekstu ustnego, a w piśmie - tekstu pisanego. Tylko pod postacią wszelkich tekstów stykamy się z językiem. Gdybyśmy chcieli w tym miejscu się zatrzymać, to nic więcej byśmy nie mogli powiedzieć. Każdy tekst interpretowany byłby w jeden możliwy sposób. Jednakże z samego już faktu, że nie same wyrazy niosą sens, lecz zdania, musimy posunąć się o krok dalej. Czy byłoby bowiem możliwe swobodnie porozumiewać się, nauczywszy się całego słownika? Nie! Potrzeba poznać gramatykę, która akwizowana jest z językiem w toku transmisji kulturowej[4] w zasadzie bez wiedzy uczącego się.

Dobrze, powie więc ktoś, iż słownik danego języka (wyrazy) plus gramatyka tego samego języka wystarczy, by nadać sens tekstom i by móc je jednoznacznie interpretować. Sens, który nazwalibyśmy lokucyjnym[5], owszem. Lecz pamiętać należy jeszcze o twórcy tekstu, czyli nadawcy. Posiłkując się tzw. schematem Bühlera[6], zwrócę uwagę na pewne funkcje, jakie odgrywają w nim jego elementy. Na schemat składają się: nadawca, znak, rzeczywistość, odbiorca. Znak pełni wobec nadawcy funkcję symptomu (wyrażając jego stan psychiczny i fizyczny), wobec odbiorcy funkcję sygnału (apelu), a wobec rzeczywistości funkcję symbolu (przedstawienia)[7]. A zatem znak nie tylko odbija nam rzeczywistość, lecz odbija tę rzeczywistość z punktu widzenia nadawcy. Ten sam zaistniały fakt czy obiekt rzeczywistości pozajęzykowej różni nadawcy w różny sposób przedstawią. Często nawet ten sam nadawca będący pod wpływem różnych emocji o tym samym wypowie się w różny sposób[8]. Do tego również ten sam tekst w różny sposób zadziała na odbiorcę. Inaczej nawet: na jednego zadziała, a na drugiego nie. Dla jednego będzie tylko informacją, a w drugim wzburzy emocje, spowoduje działanie (reakcje zarówno mentalne, jak i rzeczywiste).

Nadawca przekazuje pewne informacje o pewnym fragmencie rzeczywistości w określonym celu, formułuje tekst ze swojego punktu widzenia, używając jego zdaniem właściwych do tego celu słów[9]. Każdy tekst, pokuszę się o hipotezę, konstruowany jest w konkretnym celu. Tekst to nie tylko zlepek słów, ułożony w ciąg zdaniowy, w oparciu o zasady gramatyki, tekst jest również uzasadniony teleologicznie.

Odczytanie słów nadawcy będzie wiązało się z pewnym sprzężeniem zwrotnym. Oto teraz odbiorca, odwołując się do własnego doświadczenia, musi zinterpretować słowa nadawcy. Teraz to emocje i wiedza odbiorcy będą odgrywały rolę arbitra, który rozstrzygnie, jak rozumieć ten tekst[10], czy tekst jest racjonalny[11], a więc m.in. zgodny z jego wiedzą o świecie. Zdarzenie życia tekstu, czyli jego prawdziwa istota, zawsze rozgrywa się na pograniczu dwóch świadomości, dwóch podmiotów[12]. Tekst przedstawiony z pewnego punktu widzenia trafi na inny punkt widzenia (inny podmiot), a pomiędzy jednym podmiotem a drugim rozbieżność jest zawsze ogromna.

Wniosek w tym miejscu rysuje się taki: odczytując czyjś tekst, odczytujemy i czyjś sposób rozumienia danego problemu, a więc to, jak się on o pewnych stanach rzeczy czy faktach wyraża. My w wielu przypadkach czynimy to inaczej, o tym samym wyrazimy się inaczej niż podmiot, który był sprawcą danego tekstu[13]. Dalej pewne połączenia wyrazowe akwizujemy, inne utrwalamy, rozszyfrowujemy znaczenia wyrazów homonimicznych, polisemicznych czy poznajemy synonimiczne oznaczenia tych samych obiektów przez innych nadawców. Percypujemy nowe wyrazy, zapożyczenia z języków obcych itp. W końcu sięgając po cudzy tekst, zakładamy, że przeczytamy w nim coś, czego jeszcze nigdy nie czytaliśmy, a może i coś, co zostało po raz pierwszy napisane (powiedziane)[14], a już na pewno po raz pierwszy powiedziane w tej formie. Z powodzeniem możemy bowiem założyć, że każdy kolejny tekst jest zjawiskiem niepowtarzalnym, zakładając oczywiście, że nie jest kalką innego tekstu lub jakimś dubletem.

Kolejną kwestią tu poruszoną będzie aspekt znaczenia jako zbioru konsekwencji[15]. Ze zdań użytych w tekście, poza funkcjami do tej pory wskazanymi, wynikają jeszcze pewne konsekwencje. To, że ktoś napisze: Mount Everest został zdobyty po raz pierwszy w roku 1953 przez Nowozelandczyka, pociąga za sobą konsekwencje w stylu:

  • Mount Everest nie został po raz pierwszy zdobyty w roku 1950.
  • Mount Everest nie został zdobyty po raz pierwszy w żadnym innym roku niż rok 1953.
  • Mount Everest nie został zdobyty po raz pierwszy przez Polaka.
  • Mount Everest nie został zdobyty po raz pierwszy przez przedstawiciela żadnej innej narodowości niż nowozelandzka.
  • Mount Everest jest tym, co się zdobywa.
  • Góra jest tym, co się zdobywa itd.

Odczytując więc tekst, praca umysłowa wykonywana przez odbiorcę sięga dalej niż tylko do powierzchniowego odbioru informacji w nim przekazanych. Odbiorca na podstawie tekstu wnioskuje o innych jeszcze stanach rzeczy. Dopowiada sobie treść w zależności od własnej wiedzy i predyspozycji. Wnioskowanie przeprowadza w oparciu o znajomość systemu językowego oraz na podstawie wiedzy o rzeczywistości[16]. Czym więcej zatem czytamy, tym więcej się dowiadujemy, pogłębiamy nie tylko naszą świadomość i wiedzę, lecz również ćwiczymy metody wnioskowania. Na przykład ze zdania: Starszy brat Adama kupił nowy samochód, odbiorca wysnuwa pewne konkluzje, np.:

  • Adam ma brata.
  • Adam ma starszego brata lub Adam ma dwóch braci, którzy nie są równi wiekiem.
  • Adam i jego brat mają wspólnych rodziców lub któregoś z rodziców.
  • Brat Adama ma prawo jazdy.
  • Brat Adama zamierza jeździć samochodem
  • lub brat Adama jeździł już samochodem.
  • Brat Adama miał już samochód.
  • Samochód jest nowy dla brata Adama
  • lub samochód jest nowy w sensie wieku
  • lub samochód jest nowym modelem jakiejś marki.
  • Brat Adama jest pełnoletni.
  • Brat Adama nabył samochód za gotówkę lub na raty itp.

Zapewne wiele jeszcze innych wniosków można wyciągnąć, co zależy w dużej mierze od predyspozycji indywidualnych odbiorcy (jego wiedzy o świecie), jak i od nakładu pracy umysłowej, jaką we wnioskowanie włoży.

Do tej pory mówiliśmy o słowach, zdaniach i tekstach zbudowanych przy udziale języka, bowiem [...] główną funkcją języka jest przekazywanie informacji o świecie, w którym żyjemy, i od poznania którego zależy zaspokojenie niemal każdej z naszych podstawowych potrzeb, zarówno cielesnych, jak duchowych. Znaczenie języka trudno pod tym względem przecenić. Dzięki niemu mamy dostęp do wiedzy gromadzonej przez wiele pokoleń; możemy poznać przedmioty i zjawiska przez nas samych nie obserwowane, a także zrozumieć je – mimo iż nie badaliśmy ich sami – dostatecznie dobrze, by trafnie przewidywać fakty, które dopiero nastąpią[17].

Kolejną ważką, z punktu widzenia naszych rozważań, kwestią jest ta związana z indywidualnym stylem danego autora. Oto bowiem czytając tekst nowego twórcy (tekst autorstwa osoby, której do tej pory nie czytaliśmy), doświadczamy niejako nowych wrażeń[18]. Sposób ujmowania rzeczywistości, np. żartobliwy, prześmiewczy, drwiący, pompatyczny, ironiczny itp., używane słownictwo, np. staropolskie, pełne archaizmów czy wulgaryzmów, nacechowane emocjonalnie itp., używane konstrukcje zdaniowe, porównania, puenty, treść, jaka jest tematem tekstów itd., wszystko to łącznie składa się na indywidualny styl danego pisarza zwany idiostylem[19][20].

Czytelnik ma już do czynienia nie tylko z przejściowym stanem emocjonalnym nadawcy, lecz z pewną stałą formą wypowiadania się na pewne tematy. Odczyt tekstu kolejnego pisarza to kolejne doświadczenie, doświadczenie okupione wysiłkiem myślowym. Czytanie to przyjęcie bądź odrzucenie, porównanie czy rewizja danej koncepcji światopoglądowej.

Gdyby chcieć w tym miejscu postawić kropkę naszym rozważaniom, to ominęlibyśmy kwestie jeszcze bardziej kluczowe, albowiem tekst, czyli materialnie utrwalony zapis języka, wbudowany jest w formę nazywaną gatunkiem[21]. Nie istnieje tekst, który nie reprezentowałby jakiegoś gatunku. Czy to będzie gatunek literacki, prasowy (dziennikarski), czy gatunek mowy. Mając na uwadze, iż mowa jest pierwotna w stosunku do pisma, można przyjąć, iż wiele form dziś będących gatunkami pisanymi rodowód swój wywodzi z mowy. Nawet jeżeli gatunek jest tylko gatunkiem czysto mówionym, to w publicystyce czy drukowany w Internecie przenika do form pisanych. Jeśli nawet nie w całości, to w poszczególnych fragmentach, stając się elementem składowym danego gatunku już stricte pisanego. Internet dając możliwości zapisu mowy, sprawia, że każda, najbardziej nawet, chciałoby się powiedzieć, mówiona jednostka leksykalna, może stać się elementem składowym tekstu pisanego.

Próbując wyjaśnić rolę, jaką odgrywają gatunki mowy w naszym intelektualnym rozwoju, posłużę się obszernym cytatem: mówimy wyłącznie przy użyciu określonych gatunków mowy, tzn. wszelkie nasze wypowiedzi posługują się konkretnymi, względnie trwałymi, typowymi formami konstrukcji całości. Repertuar ustnych (i piśmiennych) gatunków mowy, którymi dysponujemy jest bogaty. Choć teoretycznie możemy nawet nie wiedzieć o ich funkcjonowaniu, w praktyce stosujemy je zręcznie i pewnie. Nadajemy naszym myślom różnorodne formy, nie podejrzewając nawet ich istnienia [...]. Język rodzimy – zasób słów i reguł gramatycznych – poznajemy nie z leksykonów i podręczników, lecz dzięki konkretnym wypowiedziom, które słyszymy i które sami tworzymy w żywym obcowaniu językowym z otaczającymi ludźmi. Przyswajamy sobie formy językowe wyłącznie poprzez formy wypowiedzi, jednocześnie z tymi formami [...]. Nauczyć się mówić – to tyle, co posiąść umiejętność tworzenia wypowiedzi (gdyż mówiąc, używamy wypowiedzi, nie zaś oddzielnych zdań, a już na pewno nie pojedynczych wyrazów). Uczymy się nadawać wypowiedziom formę gatunkową, a słysząc cudzą wypowiedź, już od pierwszych słów identyfikujemy jej gatunek, odgadujemy właściwy jej rozmiar (tzn. przybliżoną rozpiętość całości), określoną budowę kompozycyjną, przewidujemy koniec[22]. Pisarz (literat) tworzy swe dzieła nie z martwych elementów, nie z cegieł, lecz z form już obarczonych znaczeniem, napełnionych nim [...] szczególnie doniosłe znacznie posiadają gatunki. W gatunkach (literackich i językowych) w ciągu wieków gromadzą się formy widzenia i uświadamiania określonych aspektów świata[23].

W miarę rozwoju intelektualnego – ucząc się myślenia – a więc czytając coraz to nowe teksty, czyli znów nowe „zaświadczenia” gatunków, poznajemy właśnie te gatunki. Uczymy się wypowiadać i postrzegać świat w kategoriach różnorodnych gatunków. Odczytując natomiast względnie te same genry, zachowujemy się jak sportowcy na treningu – ćwiczymy, czyli utrwalamy sobie obraz konkretnych genrów. Same gatunki wreszcie ulegają modyfikacjom, pojawiają się nowe, które tworzą różnego typu amalgamaty. Czas wielkich powieści XIX i początku XX wieku skończył się tak samo, jak czas długich prasowych artykułów. Tekst informacyjny staje się coraz prostszy i krótszy (około 1-2 tys. znaków na informację), formy dziennikarskie takie jak felieton czy reportaż schodzą na drugi plan[24]. Wszelkie zmiany w obrębie genrów nasza świadomość wychwytuje i utrwala powtórnie w umyśle te jakże już różne (zmienione) akty mowy.

Zasadne zdaje się być wskazanie wszelkich mniejszych form, takich jak: pytanie, prośba, rozkaz, groźba, ostrzeżenie, pozwolenie, podziękowanie, gratulacje, wykład, referat, rozmowa, dyskusja, spór, pamiętniki, autobiografia, protokół, wyjaśnienie, zawiadomienie, ogłoszenie, dowcip, żart, które przecież również zaliczymy do gatunków[25]. Form tych jest nieskończenie wiele i jednoznacznej klasyfikacji ich nie podano. W tym ujęciu i reklama, propaganda polityczna, pojedynczy slogan, znak informacyjny będą stanowiły odrębne genry nastawione na sobie jedynie właściwe cele illokucyjne. Inny bowiem cel przyświecał np. twórcy sloganu Teraz Polska, a inny twórcy tablicy informacyjnej o treści np.: Przejścia nie ma. Okaże się więc, iż nawet w z pozoru jednolitym tekście stworzonym w ramach jednego gatunku literackiego czy publicystycznego pojawią się, nazwijmy to, mniejsze gatunki[26]. Czyż bowiem w powieści nie odnajdziemy opisu, opowiadania, wspomnienia, pytania, rozkazu, listu itd. lub w prasowym artykule podpisu pod zdjęciem, śródtytułu, oświadczenia, zeznania, biografii, definicji itd.? Gatunek, jako sposób wypowiedzi na dany temat, jest więc tym, co również recypujemy podczas czytania. Dlatego właśnie każdy człowiek zdobywa i poszerza swoje doświadczenie językowe w ciągłym, nieprzerwanym kontakcie z cudzymi, indywidualnymi wypowiedziami. Doświadczenie to można w zasadzie określić jako proces przyswajania – mniej lub bardziej twórczego – cudzych słów (a nie: wyrazów języka)[27].

W ostatniej części tych rozważań powrócą zagadnienia zarysowane w pierwszych akapitach, mianowicie kwestia znaczeń wyrazów. Inne bowiem spojrzenie na język, zaproponowane przez L. Wittgensteina, a zwane grami językowymi[28], reprezentuje ciekawą, acz kluczową dla tychże analiz perspektywę oglądu. Z szerokiej teorii na temat gier językowych zwrócę uwagę jedynie na kilka jej aspektów. Czy wszystkie wyrazy faktycznie nazywają obiekty rzeczywistości? Nie! Wystarczy spojrzeć na następujące wykrzykniki: Wody! Precz! Au! Pomocy! Pięknie! Nie![29]. Albo spróbujmy odgadnąć znacznie wyrazu np. kształt. Ktoś odpowie albo raczej pokaże, że to ma taki, a to taki kształt, to jest w kształcie trójkąta, a to koła itp., jednakże nawet laik prima facie zauważy dużą nieścisłość języka, są bowiem różne kształty, ale zdefiniować w ogóle termin kształt nie sposób[30].

Operujemy dużą grupą wyrazów niebędących reprezentowanymi przez obiekty w rzeczywistości pozajęzykowej. Niektóre obiekty będą obdarzone kolorem szarym, ale koloru szarego jako samoistnego przedmiotu nie spotkamy, w którym bowiem momencie wskazać szary; ileż powinno być w nim czarnego, a ile białego? Rozróżnimy także szary mysi, dalej szary, a więc taki nijaki, szary jak zając, w końcu mówimy o zającach szaraki, szary będzie też brudny, szary będzie jak cement czy nawet spotkamy frazę szara eminencja, który z kolorem szarym ma już niewiele wspólnego. Generalnie można stwierdzić, że kolor jest cechą przedmiotu i ten sam przedmiot może również być piękny, zapierający dech w piersi, niesamowity, robiący wrażenie itd. w zależności od osoby, która o nim mówi. Okazuje się więc, iż znaczenia poszczególnych wyrazów nie są łatwo wytłumaczalne. Zręcznie operujemy całą klasą wyrazów, których nie jesteśmy w stanie jednoznacznie zdefiniować. Często nie obywa się bez wskazania palcem przedmiotu, o którym mowa.

Spójrzmy teraz na wyraz kotek, który wystąpi w czytanym tekście. Czy autor miał na myśli małego kotka, takiego samego, z jakim my bawiliśmy się, gdy byliśmy młodsi, kotka, oh pardon, kotkę o imieniu Pysia. Czy jego kotek, szary, syjamski, w gruncie rzeczy będący dorosłym, a którego on nazywa pieszczotliwie kotkiem jest tym samym kotkiem, którego pamiętamy z dzieciństwa? Dla jednej osoby ten sam wyraz znaczy to, a dla drugiej coś innego. Ten sam wyraz posiada zawsze inny odcień znaczeniowy w ustach poszczególnych osób, albowiem znaczeniem słowa jest sposób użycia go w języku[31], który zależny jest od używającego.

Z tych krótkich rozważań, ukazujących, iż znaczenia wyrazów są niczym innym, jak sposobami ich użyć przez naturalnych użytkowników języka, wynika, że znaczenie wyrazu nie jest niczym danym nam a priori. To użytkownicy języka nadają tak naprawdę znaczenia wyrazom poprzez używanie tych właśnie wyrazów w konkretnych kontekstach. Osoba odczytująca tekst doświadcza nowych kontekstowych użyć wyrazów, które już zna. Dlaczego np. wyraz pan używany jest na formalne określenie osoby płci męskiej, kiedy pierwotnie pojawiał się jedynie w kontekście urzędnika, osoby wpływowej, zajmującej wysokie stanowisko[32], albo wyraz olimpiada oznacza igrzyska olimpijskie, a wcześniej znaczył okres czterech lat między jednymi igrzyskami a kolejnymi[33], dlaczego wyraz krówka znaczący wszelakie owady, chrząszcze, i rośliny niektóre[34] poza zdrobnieniem od krowa oznacza także nazwę pewnych cukierków? Przykłady można by długo mnożyć. Znaczenia wyrazów powstają podczas użyć tych wyrazów. Tak używano ich i takie znaczenia im nadano. Gdy zacznie się na dużą skalę korzystać z wyrazów w nowy sposób, to nada się im nowe znaczenia. Zatem zjawisko rozszerzania czy zawężania nazw podczas lektury jest również odczuwane.

Wszystko, co do tej pory powiedzieliśmy, zaprezentowano z punktu widzenia języka polskiego. Przecież wszystko to, co wiemy o świecie, płynie głównie z języka polskiego. Pomyślmy, ileż więcej można by posiąść umiejętności, ile obrazów świata, gdyby poznać inny język i za jego sprawą czytać? Czytanie usprawnia myślenie głównie dlatego, że myślenie jest czynnością językową[35]. Logiczne myślenie to tworzenie syntagmatycznych ciągów zdaniowych (zdań poprawnych logicznie), a abstrakcyjne to nic innego, jak posługiwanie się pojęciami abstrakcyjnymi, np. miłość, przyjaźń itp. Myślenie jest więc własnością językową, a języka, powtórzmy to wyraźnie, uczymy się poprzez recepcję wypowiedzi – czyli teksty zarówno ustne, jak i pisane.

Czytając, nie tylko utrwalamy utarte połączenia wyrazu ze znaczeniem czy wyrazu z kontekstem, nie tylko próbujemy odtworzyć we własnych myślach obraz świata zaprezentowany przez autora, stanowiący zapis jego myśli, następnie uporządkowanych w pisany tekst, nie tylko uczymy się nowych wyrazów, nowych znaczeń, nie tylko zaznajamiamy się z formą gatunkową tekstu i z formami mniejszymi występującymi w obrębie większej całości (genru), nie tylko wyciągamy dziesiątki, jak nie setki konsekwencji z przeczytanego jednego choćby zdania, nie mówiąc już o całym tekście, lecz również konfrontujemy to wszystko z własnym doświadczeniem, z własną wiedzą o świecie, z logicznym porządkiem (tu przedstawionym w tekście), a więc sprawdzamy, czy tekst stanowi ścisłą całość, czy jest poprawny gramatycznie oraz czy opisane zjawiska nie odbiegają od rzeczywistości. Poznajemy poszczególne gry językowe, dowiadujemy się, jak dane wyrazy, a w konsekwencji całe zdania oraz teksty, rozumieją ich autorzy, przez to poznajemy nowe ich odcienie znaczeniowe, a często i nowe znaczenia nadane umyślnie lub nieświadomie.

Tekst pokazuje świat z nowej perspektywy, pokazuje jego nowe elementy, pokazuje je z punktu widzenia autora i pokazuje świat interpretowany przez autora przy pomocy konkretnych wyrazów. Procesy recepcji, odbioru, interpretacji, odczytu tekstu, o jakich de facto była mowa, zachodzą w umyśle odbiorcy, pochłoniętego lekturą, w większości automatycznie. Sam zaś odbiór, czyli popularne zapamiętanie nie polega na utrwaleniu całej wypowiedzi od pierwszej wielkiej litery do ostatniej kropki, lecz jest czynnością wymagającą wysiłku. Polega bowiem na przetwarzaniu, wyborze słów kluczowych oraz następnie na uporządkowaniu tych informacji w pewien sposób w umyśle odbiorcy.

Jestem świadomy, iż w pracy pominąłem wiele innych jeszcze kwestii, jak np. dopowiadanie miejsc niedopowiedzianych, bilingwizm, występowanie w tekście cyfr, znaków ikonicznych, a więc zdjęć, diagramów, wykresów itd. Mam jednak nadzieję, że w tym szkicowym zarysowaniu kluczowych aspektów, udowodniłem, iż czytanie istotnie usprawnia zdolności umysłowe.

Przypisy

[1] Tekst rozumiem jako wypowiedź (zwłaszcza utrwaloną graficznie, ale także ustną) powstałą w obrębie określonego systemu językowego, stanowiącą zamkniętą i skończoną całość z punktu widzenia treściowego. W tym znaczeniu tekstem jest zarówno wypowiedź jednozdaniowa (lub równoważnik zdania), jak i wielozdaniowa (np. dzieło literackie). [SŁAWIŃSKI, J. (red.) Słownik terminów literackich. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 2000]. Nasza dalsza uwaga skupi się głównie na tekstach pisanych.

[2] W tym miejscu zwracam uwagę na rolę, jaką odgrywają teksty tworzone w różnych stylach języka, np.: stylu naukowym, stylu poetyckim itd. W tym rozumieniu ponownie chodziło o znajomość jednostek leksykalnych (i poznawanie tych jednostek), a więc terminów, profesjonalizmów czy środków stylistycznych, jak np. metafor itp., użytych przy ich (tekstów) budowie, oraz znajomość i odbieranie swoistej struktury tekstów, konstruowanych w poszczególnych stylach języka. Świadomy, iż różnorodność tekstów i ich recepcja wpływa na intelekt, z uwagi na obszerność problemu zagadnienia tego jednak nie będę rozwijał. Więcej informacji czytelnik uzyska w następującej pracy: BARTMIŃSKI, J., SZADURA J. (red.) Współczesna polszczyzna: wybór opracowań.; 2. Warianty języka. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2003.

[3] BACHTIN, M. Estetyka twórczości słownej. Warszawa: Państ. Instytut Wydawniczy, 1986, s. 363.

[4] HOCKETT, C. F. Kurs językoznawstwa współczesnego. Warszawa: Państ. Wydaw. Naukowe, 1968, s. 646.

[5] Sens więc wynikający jedynie z samych znaczeń poszczególnych wyrazów użytych w tekście. Tekst jako zwierciadlane odbicie rzeczywistości poprzez język, bez intencji nadawcy.

[6] GRZEGORCZYKOWA, R. Problem funkcji języka i tekstu w świetle teorii aktów mowy. Język a kultura, 1991, t. 4, s. 12.

[7] Tamże, s. 12.

[8] Pomijam tutaj działanie świadome, a więc kłamstwa czy wprowadzanie w błąd w konkretnym celu.

[9] HABERMAS, J. Teoria działania komunikacyjnego. T. 1. Racjonalność działania a racjonalność społeczna. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1999, s. 30-31.

[10] Znów pomijam w tym miejscu funkcje poznawcze (komunikatywne) tekstu, jeżeli tekst powiadamiałby nas o czymś w sposób deskryptorowy. Choć podkreślam, że rzadko się tak dzieje, aby jakieś informacje były, nawet w z pozoru obiektywnym tekście, bezstronne.

[11] HABERMAS, J. Teoria działania komunikacyjnego. T. 1, Racjonalność działania a racjonalność społeczna. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1999, s. 46-47.

[12] BACHTIN, M. Estetyka…, s. 408.

[13] W tym miejscu kolejna uwaga: jeżeli tekst będzie przedstawiał nasz punkt widzenia i sposób postrzegania rzeczywistości, to poza utrwaleniem naszego poglądu na daną kwestię nie przysporzy nam większej sprawności umysłowej poza pewnym ćwiczeniem w utrwaleniu naszego punktu widzenia, jakie wykonamy.

[14] Taką możliwość daje cecha języka zwana produktywnością, o której pisze: HOCKETT, C. F. Kurs językoznawstwa współczesnego. Warszawa: Państwowe Wydaw. Naukowe, 1968, s. 646.

[15] BOJAR, B. Językoznawstwo: dla studentów informacji naukowej. Warszawa: Wydaw. SBP, 2005, s. 197.

[16] Tamże, s. 197.

[17] STANOSZ, B. Wprowadzenie do logiki formalnej: podręcznik dla humanistów. Wyd. 6. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2002, s. 7.

[18] Oczywiście pod warunkiem, że autor ten faktycznie ma wypracowany własny styl. W przypadku prasy czy wydawanych książek możemy to z powodzeniem założyć. Redakcje pism pozyskują bowiem takich publicystów, którzy są osobowościami, piszącymi według własnej miary, którzy wyrobili sobie jakieś tylko im właściwe metody. Wydawcy zabiegają o wydawanie książek indywidualnościom piszącym po swojemu. W tym miejscu wyłączam pisanie książek na zamówienie utrzymanych w konkretnej tonacji, np. romansów opartych o stały schemat.

[19] FLICIŃSKI, P. Idiostyl pisarza jako problem badawczy stylistyki. In Studia nad polszczyzną współczesną i historyczną: prace dedykowane Profesorowi Stanisławowi Bąbie w 65-lecie urodzin. Poznań: Wydaw. Poznańskie Studia Polonistyczne, 2004, s. 95.

[20] Zgodzimy się z tym, iż każdy mówi po swojemu. Czy każdy natomiast pisze po swojemu? To kwestia sporna. Tekst pisany wymaga pewnego uporządkowania, nakładu pracy, nie każdy potrafi pisać, a tym bardziej wytworzyć sobie indywidualny pisarski styl.

[21] Definicja terminu gatunek dla tych rozważań zdaje się być nieistotna. By wytworzyć sobie jednakże intuicyjny ogląd znaczenia ww. terminu, posłużę się egzemplifikacją poszczególnych jego (gatunku) przykładów. I tak spotyka się gatunki literackie, np.: powieść, nowela, opowiadanie; gatunki prasowe, np.: artykuł, felieton, news; gatunki mowy, np.: pytanie, rozkaz, prośba, flirt. Wszystkie te formy oczywiście spotykane są w tekstach pisanych. Zamiennie używane terminy: gatunek, genr [wymawiaj: żanr], akt mowy, gatunek mowy, gatunek językowy odnoszą się do tego samego zjawiska.

[22] CZAPLEJEWICZ, E. (red.), KASPERSKI, E. Bachtin: dialog – język – literatura. Warszawa: Państ. Wydaw. Naukowe, 1983, s. 113-114.

[23] Tamże, s. 368.

[24] BAJER, D. Język mediów. Specyfika komunikatu medialnego w prasie, radiu i telewizji. In Studia nad językiem, informacją i komunikacją. Poznań: Sorus, 2003, s. 48.

[25] WIERZBICKA, A. Genry mowy. In Tekst i zdanie: zbiór studiów. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1983, s. 129-133.

[26] Zdanie to podziela m.in. M. Bachtin [1986: 350-351].

[27] BACHTIN, M. Estetyka…, s. 388.

[28] WITTGENSTEIN, L. Dociekania filozoficzne. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2000, s. 11.

[29] Tamże, s. 23.

[30] Tamże, s. 27.

[31] Tamże, s. 34.

[32] BRÜCKNER, A. (red.) Słownik etymologiczny języka polskiego. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1985.

[33] Słownik wyrazów obcych. Sobol, E. (red.). Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1996.

[34] BRÜCKNER, A. (red.) Słownik…

[35] Taki punkt widzenia reprezentują językoznawcy, np.: GRABIAS, S. Język w zachowaniach społecznych. Wyd. 2. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 1997, s. 40.

Bibliografia

  1. BACHTIN, M. Estetyka twórczości słownej. Warszawa: Państ. Instytut Wydawniczy, 1986. ISBN 83-06-01208-9.
  2. BAJER, D. Język mediów. Specyfika komunikatu medialnego w prasie, radiu i telewizji. In Studia nad językiem, informacją i komunikacją. Poznań: Sorus, 2003, s. 41-49. ISBN 83-87133-99-X.
  3. BARTMIŃSKI, J., SZADURA, J. (red.) Współczesna polszczyzna: wybór opracowań; 2. Warianty języka. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 2003. ISBN 83-22-72128-5.
  4. BOJAR, B. Językoznawstwo: dla studentów informacji naukowej. Warszawa: Wydaw. SBP, 2005. ISBN 83-89-31635-8.
  5. BRÜCKNER, A. (red.) Słownik etymologiczny języka polskiego. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1985. ISBN 83-214-0410-3.
  6. CZAPLEJEWICZ, E. (red.), KASPERSKI, E. Bachtin: dialog – język – literatura. Warszawa: Państ. Wydaw. Naukowe, 1983. ISBN 83-01-04461-6.
  7. FLICIŃSKI, P. Idiostyl pisarza jako problem badawczy stylistyki. In Studia nad polszczyzną współczesną i historyczną: prace dedykowane Profesorowi Stanisławowi Bąbie w 65-lecie urodzin. Poznań: Wydaw. Poznańskie Studia Polonistyczne, 2004, s. 95-108. ISBN 83-88176-58-7.
  8. GRABIAS, S. Język w zachowaniach społecznych. Wyd. 2. Lublin: Wydaw. Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, 1997. ISBN 83-227-1039-9.
  9. GRZEGORCZYKOWA, R. Problem funkcji języka i tekstu w świetle teorii aktów mowy. Język a kultura 1991, t. 4, s. 11-27. ISSN 1232-9657.
  10. HABERMAS, J. Teoria działania komunikacyjnego. T. 1, Racjonalność działania a racjonalność społeczna. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1999. ISBN 83-01-13087-3.
  11. HOCKETT, C. F. Kurs językoznawstwa współczesnego. Warszawa: Państwowe Wydaw. Naukowe, 1968.
  12. NOWAK, P.; NOWAKOWSKI, P. Infoligwistyka jako forma integracji językoznawstwa z nauką o informacji. In Studia nad językiem, informacją i komunikacją. Poznań: Sorus, 2003, s. 193-203. ISBN 83-87133-99-X.
  13. SŁAWIŃSKI, J. (red.) Słownik terminów literackich. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 2000. ISBN 83-04-04417-X.
  14. SOBOL, E. (red.) Słownik wyrazów obcych. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 1996. ISBN 83-01-11487-8.
  15. STANOSZ, B. Wprowadzenie do logiki formalnej: podręcznik dla humanistów. Wyd. 6. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2002. ISBN 83-01-12733-3.
  16. WIERZBICKA, A. Genry mowy. In Tekst i zdanie: zbiór studiów. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1983, s. 125-137. ISBN 83-04-01245-6.
  17. WITTGENSTEIN, L. Dociekania filozoficzne. Warszawa: Wydaw. Naukowe PWN, 2000. ISBN 83-01-13350-3.
 Początek strony



Czytanie, a sprawność umysłu / Sebastian Dawid Kotuła// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska. - Nr 3/2006 (73) marzec. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2006. - Tryb dostępu: http://www.ebib.info/2006/73/kotula.php. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187