EBIB 
Nr 7/2004 (58), Jednoosobowe zarządzanie biblioteką. Artykuł
 Poprzedni artykuł Następny artykuł   

 


Anna Churska
ZSO Gimnazjum i Liceum Akademickie
Toruń

O szczęśliwej bibliotece i początkach bibliofilstwa


Jeżeli biblioteka szkolna jest biblioteką jednoosobową - to ma szczęście. Mam tu na myśli oczywiście jednoosobowy personel, a nie jednoosobowego klienta. Szczęściem tejże biblioteki, przeznaczonej dla jednego i więcej użytkowników, jest etat (300 uczniów = 1 etat) nauczyciela-bibliotekarza obejmujący 30 godzin zegarowych tygodniowo, przydzielony nie kilku "chętnym" potrzebującym godzin, a jednej kompetentnej osobie, która troszczy się o ludzi, informacje i miejsce.

Biblioteka szkolna, funkcjonująca jako ogólnoszkolna pracownia informacyjno-dydaktyczna, jest miejscem specjalnym w szkole i nauczyciel-bibliotekarz powinien mieć poczucie pełnienia specjalnej funkcji. Pomaga to w sytuacjach trudnych, gdy np. trzeba zaspokoić oczekiwania wszystkich czytelników mając do dyspozycji tylko dwie ręce i sześć godzin dziennie. A zadania ma biblioteka poważne i skomplikowane w swej strukturze. Przede wszystkim ma ułatwiać uczniom/nauczycielom/rodzicom kontakt z informacją we wszystkich jej postaciach i na wszystkich poziomach, przygotowując do roli nadawcy i odbiorcy komunikatów, od szkoły podstawowej, przez średnią, z perspektywą na inne niż szkolny, zbiory informacji, np. biblioteki specjalistyczne, naukowe, szkół wyższych.

Podstawowym warunkiem organizacji pracy, pozwalającym na prawidłowe funkcjonowanie, jest kompetentny i życzliwy personel, poparcie dyrekcji szkoły dla działań oraz ścisła współpraca z gronem pedagogicznym.
Wszystkie te warunki wydają się być spełnione w przypadku Biblioteki Gimnazjum i Liceum Akademickiego w Toruniu. Szkoła przeznaczona jest dla około 200 uczniów i choć jest szkołą eksperymentalną, podlega ustrojowi prawnemu obowiązującemu wszystkie polskie szkoły średnie.

Jeden etat (30 godzin tygodniowo) dla nauczyciela-bibliotekarza, któremu powierzono obowiązki organizacji działalności biblioteki i prowadzenia zajęć dydaktycznych w ramach ścieżki edukacji czytelniczej i medialnej.
Codziennie, z wyjątkiem sobót i dni ustalonych przez MENiS za ustawowo wolne, w godzinach od 10.00 do 16.00 bibliotekarz jest do dyspozycji uczniów i nauczycieli. Czas od 10.00 do 12.00 przeznaczony jest na prace biblioteczne: wprowadzanie danych do baz elektronicznych (udostępniania, katalogów, rejestru nabytków, inwentarzy, wykazów akcesyjnych czasopism), przygotowanie zadań do wykonania dla uczniów, ewentualne zakupy w księgarniach, służbowe kontakty z Biblioteką Główną UMK i innymi instytucjami.
Od godziny 12.00 zaczynają schodzić się goście i od tej pory do godziny 16.00 czas bibliotekarza należy wyłącznie do nich. W tym czasie uczniowie pomagają w pracy biblioteki. Jest określony zakres czynności, które mogą być wykonywane przez uczniów zupełnie samodzielnie lub przy wsparciu nauczyciela-bibliotekarza. Jeżeli uczniowie deklarują gotowość pomocy, mogą sobie wybrać z przygotowanej porcji to, co im odpowiada. Jest wielu zwolenników pieczętowania dokumentów, oklejania kodami paskowymi i podkładkami sygnaturowymi. Są też zwolennicy porządkowania dokumentów oddanych przez czytelników lub codziennej prasy. "Bibliotekobyw@lcy" opiekują się czytelnikami korzystającymi z uczniowskiego stanowiska komputerowego. Poszukiwacze mogą wyszukiwać w elektronicznym katalogu BG UMK opisy bibliograficzne dokumentów wprowadzanych do zbioru. Jest to praca przygotowująca późniejsze wprowadzenie przez bibliotekarza rekordu egzemplarza. Umiejętności specjalnych wymaga uzupełnianie bazy Mała Biblioteka, opisującej tylko kolekcję szkolną. Poza tym lepiej zorientowani bibliotekobywalcy wyręczają bibliotekarza w wyszukiwaniu informacji w bazach elektronicznych, w szkolnych zbiorach, pomagają innym w prawidłowym wypełnianiu obowiązujących rewersów.

Tak zorganizowana praca wymaga ścisłego podziału na czynności, które mogą być wykonywane przez uczniów (przy pomocy nauczyciela lub samodzielnie) oraz na czynności, które powinny być wykonane wyłącznie przez nauczyciela-bibliotekarza. Wymaga też konsekwencji w postępowaniu, dyscypliny w wykonywaniu codziennych zajęć i dbałości o zdrowie, bo przecież nie ma zastępstwa. Problemy stwarza zaniedbanie jakiegokolwiek z tych elementów. Zła organizacja pracy lub brak dyscypliny powoduje, że nie starcza czasu na wykonanie prac istotnych dla kolekcji lub złe ich wykonanie. Kłopotliwe bywają dodatkowe obowiązki, które powierza się bibliotekarzowi, np. współpraca przy opracowaniu wydawnictw szkolnych - trzeba wygospodarować dla nich czas poza sześcioma godzinami pracy, bo te należą bezwzględnie do czytelników.

"Biblioteka to miejsce, w którym każdy sobie poradzi" - takie stwierdzenie może być komplementem, potwierdzeniem dobrej organizacji pracy, otwartości na potrzeby bywalców, ale jakże często taka opinia ma zabarwienie pejoratywne. Dla szefa może oznaczać miejsce, gdzie pracownik nie musi posiadać kwalifikacji zawodowych, w związku z czym każdy może go zastąpić. Dla czytelnika może to oznaczać miejsce bez "reguł gry", gdzie nie warto doszukiwać się systemu działania, poznawać praw ani przestrzegać jakichkolwiek obowiązków.
Ci goście biblioteki, którzy poznali ją i zaakceptowali, deklarują, że czują się tu świetnie. Opiekują się nią i wspierają. Biorą czynny udział w jej życiu jako współpracownicy i użytkownicy. Jest to sukces nauczyciela. Problemem są Ci, dla których jest to miejsce nieznane, a więc nieprzyjazne. Ci, którzy nie respektują żadnych zobowiązań i dbają wyłącznie o własne interesy, pomijając potrzeby innych. W związku z tym zdarza się wynoszenie dokumentów z czytelni i wolnego dostępu bez wypisania rewersów, na chwilę, na lekcję, do ksero. Ponieważ obsada jest jednoosobowa, nie można dokładnie obserwować wszystkich, a współpraca opiera się na zaufaniu. Najczęściej dokumenty te wracają na swoje miejsce po jakimś czasie (przed lub po wywieszeniu telegramu donoszącego o poszukiwaniu tomów), ale bywa, że tylko determinacja bibliotekobywalców odnajduje je w jakiejś pracowni lub prywatnej kolekcji. Bywa też, że przywiązanie do ksiąg jest zbyt wielkie, by się z nimi rozstać. Skoro nie udaje się ich wyśledzić i odzyskać, może należy uznać to za początki... bibliofilstwa?

    
 Początek strony



O szczęśliwej bibliotece i początkach bibliofilstwa / Anna Churska// W: Biuletyn EBIB [Dokument elektroniczny] / red. naczelny Bożena Bednarek-Michalska. - Nr 7/2004 (58) sierpień/wrzesień. - Czasopismo elektroniczne. - [Warszawa] : Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2004. - Tryb dostępu: http://www.ebib.pl/2004/58/churska.php. - Tyt. z pierwszego ekranu. - ISSN 1507-7187