Nr 5/2001 (23).  Biblioteki lokalne jako ośrodki informacji regionalnej. Artykuł
Poprzedni artykuł Następny artykuł     

Tekst recenzowany


 
Rozmiar: 45 bajtów

Adam Dobroński
Uniwersytet w Białymstoku

Samorząd wojewódzki - realia i potrzeby informacyjne

Rozmiar: 45 bajtów

Ustawa z 5 czerwca 1989 r. o samorządzie wojewódzkim nie zawiera bezpośrednich odniesień do polityki informacyjnej, nie ma w niej stosownych zobowiązań kierowanych do władz i zaleceń pod adresem radnych. Zarazem w tej ustawie można znaleźć wiele artykułów, które pośrednio wskazują na konieczność istnienia sprawnego systemu informacyjnego.

Wspomniana ustawa rozpoczyna się od stwierdzenia: "Mieszkańcy województwa tworzą z mocy prawa regionalną wspólnotę samorządową". Niezależnie od opcji politycznych właśnie układ samorządowy uznaje się za bardziej demokratyczny i jednocześnie efektywny, co maj ą potwierdzać wzory krajów zachodnich. Samorząd - mass media - sprawna informacja funkcjonują lepiej w systemie demokratycznym, zarazem go wzmacniają oraz umożliwiają jego pełne wdrażanie i ułatwiają zaakceptowanie przez ogół społeczeństwa. Istotne zatem jest zwrócenie uwagi na ich działanie w warunkach polskich końca XX w., po dziesięcioleciach funkcjonowania w innym systemie politycznym, forsującym rozwiązania centralistyczne, dające prymat elitom partyjnym, nomenklaturze. Mają również znaczenie okoliczności wprowadzania reformy samorządowej, malejąca popularność rządu, pogarszająca się koniunktura gospodarcza, błędy proceduralne.

Kolejne wybory, zarówno do Senatu, Sejmu, jak i samorządowe, kończyły się ubolewaniami z powodu niskiej kultury politycznej oraz obywatelskiej dużych grup polskiego społeczeństwa. Zapóźnienia te tłumaczy się złą tradycją, obwinia się byłe i obecne władze, partie polityczne, organizacje społeczne, najczęściej jednak środki masowego przekazu. Zwłaszcza media publiczne są postrzegane w funkcji "nauczyciela narodu", częściej źle niż dobrze przygotowanego, a zarazem - w wersji uproszczonej - są niemal utożsamiane z systemem informacji. Rzeczywiście, głównym źródłem wiedzy o życiu publicznym stała się telewizja, uzupełniana przez wiadomości przekazywane przez stacje radiowe oraz - w miastach - ważną rolę odgrywa wciąż prasa. Jeśli wierzyć sondażom to słabnie oddziaływanie szkół, domu rodzinnego, książek. Jednocześnie sama opinia publiczna stała się siłą "groźną i tajemniczą", choć nie jest ona suma poglądów jednostek, lecz zbiorem mniej lub bardziej autentycznych dominujących tendencji, często o posmaku propagandowym, zmanipulowanych, ze sporą dozą uprzedzeń, przesądów, półprawd.

Czego oczekiwać można od sprawnego układu informacyjnego, pozostającego na usługach samorządu wojewódzkiego? Funkcje zewnętrzne tego układu winny zapewnić przepływ informacji między regionem, centralą państwa a innymi regionami oraz niektórymi przynajmniej ośrodkami zagranicznymi. Obecnie w kontaktach między województwem a władzami centralnymi występują liczne utrudnienia i niejasności. Bywa, że pozornie proste odniesienia komplikuje wymuszane pośrednictwo urzędu wojewody jako reprezentanta władzy państwowej w województwie. Chyba jeszcze częściej w roli samowolnych lub desygnowanych pośredników występują posłowie, czołowi działacze związkowi, inne prominentne persony. W praktyce w ministerstwach i urzędach centralnych istotne znaczenie ma piastowanie funkcji przez osoby z danego terenu, nie bez udziału układów koleżeńskich, politycznych, środowiskowych. To wszystko może wzmacniać, ale częściej chyba osłabia, pozycje członków władz samorządowych województwa, w trakcie uzgadniania decyzji z instancjami nadrzędnymi. Stąd należy oczekiwać, że w przyszłości precyzyjniej zostaną określone reguły przepływu informacji w tak ważnym dla samorządów wojewódzkim układzie "z Warszawą".

Po niemal roku funkcjonowania województw samorządowych, nadal jest za dużo wzajemnych uprzedzeń i niesnasek międzyregionalnych, a za mało przykładów rzetelnej współpracy. Przede wszystkim zadecydowały o tym spory w fazie określania granic nowych województw, następnie doszły nieporozumienia kompetencyjne, dramatyczne niekiedy kontrowersje, towarzyszące podziałom instytucji i ich majątku, animozje personalne, odmienności koalicji, rywalizacja w poszukiwaniu środków finansowych z centrali.

Województwa samorządowe muszą stworzyć układ informacyjny "z organizacjami międzynarodowymi i regionami innych państw, zwłaszcza sąsiednich". Za najważniejsze uznano kontakty z Brukselą, a także krajami zachodnimi, zwłaszcza z Włochami, Francją! Niemcami. Mniej atrakcyjne, a z pewnością trudniejsze, są kontakty z państwami pozostałymi po rozpadzie ZSRR (z wyjątkiem republik nadbałtyckich). Wydaje się, że także w tym przypadku nie potrafimy wykorzystać bogactwa w postaci środowisk polonijnych i polskich poza granicami III RP. Zbyt mała jest też pomoc udzielana województwom samorządowym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych (ma również znaczenie znajomość języków obcych).

Ten zewnętrzny układ informacyjny ma istotne znaczenie dla promowania regionów w kraju i zagranicą, zyskiwania przyjaciół i sojuszników, a w efekcie rozwoju turystyki oraz pozyskiwania kapitałów. Paradoks polega na tym, że województw o większych potrzebach w zakresie infrastruktury i inwestycji przemysłowych z reguły mają słabsze możliwości tworzenia "grup nacisku", popularyzowania walorów przyrody, zabytków, kultury.

Wewnętrzny układ informacyjny powinien integrować nowe województwa, pomagać w znoszeniu dawnych barier i podziałów. Samo pojęcie regionu wymaga istnienia ośrodka, do którego w sposób naturalny ciążą pozostałe miasta, tereny wiejskie. W stolicy województwa problemem jest wspomniany już spór między władzą samorządową a państwową (administracją wydzieloną). W praktyce jednak nadal pozostają powiązania części powiatów oraz gmin z byłymi stolicami "małych województw". Nowej władzy nie zawsze starczyło mądrości i taktu, by wykorzystać utrwalane przez 25 lat kontakty, włączając je do powstającego systemu informacyjnego.

Dużym problemem pozostaje przepływ informacji między siedzibą władz wojewódzkich a powiatami. Zaczęło się od trudności ze znalezieniem odpowiednich gmachów dla organizowanych urzędów, które następnie należało wyposażyć w odpowiedni sprzęt. Wystąpiły, zwłaszcza w regionach słabszych ekonomicznie, problemy ze skompletowaniem i przeszkoleniem kadry. Często dokonywano rozległych zmian, kierując się nie tyle kryterium fachowości, co raczej przynależności partyjnej lub związkowej. Tej sytuacji towarzyszył ostry deficyt środków finansowych. Z różnych powodów - wspomniano omawiając kontakty między regionami - część powiatów nie darzy zaufaniem władzy wojewódzkiej. W zasadzie brakuje merytorycznego, bezpośredniego porozumiewania się rad powiatowych i sejmików wojewódzkich (taka więź tylko częściowo ma miejsce poprzez struktury partyjne).

Obecnie trudno ocenić układy informacyjne między samorządowymi agendami wojewódzkimi a gminami. Najprawdopodobniej w tych relacjach uwydatniły się duże różnice, przyczyna tkwi nie tylko w wyposażeniu technicznym i mierzonej kilometrami odległości: na poziomie gminy istotny jest również styl pracy wójta.

Jeszcze większe zróżnicowanie występuje między władzami sejmikowymi a organizacjami i stowarzyszeniami. W tej początkowej fazie inicjatywa należy zwykle do organizacji, które występują o wsparcie finansowe i starają się uzasadnić wojewódzki wymiar ich działalności. Brak precyzyjnych kryteriów przyznawania subwencji powoduje, że są konieczne częste kontakty, uzupełnianie danych o informacje statystyczne. "Zatory informacyjne" sprzyjają podejrzeniom o faworyzowanie niektórych "petentów", w części także usprawiedliwiają działania pozastatutowe, wsparte znajomościami osobistymi. Trudności sprawia nawet obieg dokumentów między przewodniczącymi sejmików i marszałkami a zarządem i komisjami. Dużo lepiej wygląda sytuacja w odniesieniu do instytucji i placówek utrzymywanych przez sejmik. Zbyt wolno tylko dokonuje się ich reorganizacja , polegająca najczęściej na likwidacji najsłabszych placówek lub ich włączeniu do silniejszych.

Najtrudniejszą kwestią pozostaje bezpośrednie przekazywanie informacji z sejmiku wojewódzkiego do obywateli. Mogą (i zapewne chcą) tym się zajmować w swoich obwodach wyborczych oraz bliskich im środowiskach, lecz niedostateczne są kontakty w czasie stałych dyżurów oraz wyjazdów poza miejsce zamieszkania. Tylko częściowo taki stan tłumaczy brak lokali, specjalnych funduszy delegacyjnych, ryczałtów komunikacyjnych. Sądzę, że nie ma potrzeby dublowania istniejącego systemu poselskiego. Do rzadkości należą konferencje prasowe organizowane przez radnych, kluby i koła (nie we wszystkich województwach powołano rzeczników prasowych).

Dziennikarze uczestniczą w obradach sejmików wojewódzkich, choć rzadko przekazują pełną relację. Za pośrednictwem mass mediów można się dowiedzieć o najważniejszych tylko debatach. W pozostałym czasie obrad miejsca przeznaczone dla dziennikarzy świecą pustkami. W takiej sytuacji łatwo o oskarżenia wobec przedstawicieli "czwartej władzy", podważanie ich kwalifikacji, wątpienie w rzetelność i przestrzeganie zasad etyki zawodowej. Zrozumiałe, że w krótkim czasie nie mogli wyłonić się "sprawozdawcy samorządowi" na podobieństwo "sprawozdawców parlamentarnych".

Czy w takiej sytuacji samorząd wojewódzki powinien zabiegać o własne środki masowego przekazu, wydawać czasopisma, biuletyny, kroniki, organizować rozgłośnie radiowe i uczestniczyć w audycjach komercyjnych stacji telewizyjnych? Obecnie to wizja mało realna w odniesieniu do większości województw. Sejmiki muszą pozyskać sojuszników i sponsorów, a rozpoczynać można od płatnych wkładek w prasie, magazynów radiowych i telewizyjnych. Istotna jest jednak kwestia kosztów, stąd jest konieczna pomoc państwa, by w przyszłości każde województwo miało regionalny ośrodek telewizyjny, z ekspozyturami w dużych miastach (byłych stolicach wojewódzkich?), a każdy duży powiat lub kilka powiatów dysponowało studiem radiowym, korespondenci miejscy i gminni zaś mogli przekazywać informacje lokalne.

Zwraca się uwagę na potrzebę własnych programów samorządowych w istniejących mediach publicznych. Jan Szafraniec, mając na względzie głównie udział mieszkańców w kształtowaniu prawa, w sierpniu 1999 r. zapowiadał możliwość zgłoszenia poprawki do ustawy o radiofonii i telewizji. Chodziłoby o umożliwienie naczelnym organom samorządowym bezpośredniego prezentowania oraz wyjaśniania istotnych potrzeb, planów, działań i osiągniętych już wyników. Na tej samej konferencji białostockiej na temat: media publiczne a samorząd, Marek Jurek zalecał przygotowanie się do pertraktacji w trakcie odnawiania koncesji radiowych. Wówczas będzie można sprawić, by na falach eteru płynęły informacje formowane przez władzę samorządową. Istnieje również wiele wegetujących czasopism terenowych, działają rozgłośnie radiowe o małym zasięgu. Z tej różnorodności może wyłonić się przejrzysta, bardziej wydajna struktura.

W tej sytuacji dziennikarze twierdzą, że od parametrów formalnych jest ważniejsza jakość, a od życzeń, już zdobyte doświadczenia. Programy, bezpośrednio obsługiwane przez przedstawicieli sejmików, po krótkim czasie ukazywania się mają bardzo niskie wskaźniki oglądalności lub słyszalności, ta sama uwaga odnosi się do wydzielonych kolumn gazetowych. Osoby sprawujące władzę, jak i osoby od nich zależne unikają trudnych z reguły pytań, a jeśli takie padną, zwlekają z odpowiedzią. Nie tylko w Warszawie popularne stały się tematy zastępcze, głównie zajmujące czas, lepsza jest zatem sytuacja, gdy z urzędów płyną sugestie tematyczne, ich realizację zaś zostawia się dobrze przygotowanym i odpowiedzialnym dziennikarzom. Pomocą samorządowi służyć mogą m.in. biblioteki, wychodzące poza tradycyjną działalność udostępniania księgozbiorów. W tym przypadku na pewno cenna jest nie tylko współpraca ze szkołami wyższymi, domami kultury, muzeami, ośrodkami metodycznymi i wieloma innymi placówkami. Nowe zadania można postawić przed ruchem społeczno-kulturalnym, miłośnikami regionu, poszczególnych miast i ziem. Z pewnością trudniej będzie pozyskać pomoc kół młodzieżowych, m.in. harcerskich. Dotychczas w ogóle nie mówiło się o podobnej współpracy na szczeblu wojewódzkim z kościołami.

Naturalnym sojusznikiem powinny być inne samorządy, zwłaszcza grupujące osoby wykonujące wolne zawody, zainteresowane sprawnym obiegiem informacji bieżącej. Zarazem jednak oprócz aspektu aktualności, należy zadbać o popularyzowanie wiadomości odnoszących się do tożsamości regionalnej, przeszłości danego regionu, wielkich i zasłużonych postaci. Ułatwia to zawsze działania ponad podziałami politycznymi i sporami doraźnymi. Podobnym celom służy krajoznawstwo, rozwój turystyki. Efektem tak szerokich przedsięwzięć również może być pokonywanie barier pokoleniowych.

Tematyka szczegółowa, adresowana do niektórych tylko środowisk, pozostanie jednak cennym uzupełnieniem działań integrujących i promujących region, służących wspomnianej już edukacji obywatelskiej oraz rozwojowi gospodarczemu i poprawie warunków życia mieszkańców.

Istotny jest nakaz opracowania przez województwo samorządowe zasad polityki informacyjnej. Powołać należy nie tylko rzeczników prasowych, jako udzielających informacji w imieniu marszałka oraz przewodniczącego sejmiku i ich współpracowników, ale określić zadania innych struktur w tej mierze. Wydaje się celowe, by prace informacyjne powiązać z już wyodrębnionymi w wielu województwach komórkami zajmującymi się promocją regionu. Należycie przeszkoleni rzecznicy prasowi muszą z większą starannością odnosić się do konferencji dla dziennikarzy, precyzyjnie określić tematykę tych spotkań, dbać o przygotowanie materiałów. Często nadmierne środki przeznacza się na mało wartościowe wydawnictwa regionalne, i to kosztem bardziej ambitnych przedsięwzięć. Większość województw szybko będzie musiała zadbać o przyjęcie herbów, sztandarów i flag oraz innych znaków tożsamości. Powinny również ukazać się monografie regionów, doprowadzone do czasów współczesnych, słowniki o charakterze encyklopedycznym, wybory źródeł, prace popularno-naukowe dla młodzieży. Są to zadania trudniejsze, ale i ważniejsze od niejednokrotnie publikowanych folderów, powielających błędy, bez tekstów w językach obcych. Nowe możliwości stwarzają sieci komputerowe, przede wszystkim Internet, bardziej skomplikowane techniki audiowizualne. Zapoznać z nimi trzeba także władze oraz radnych wojewódzkich.

Zaprezentowano tu tylko wybrane uwagi, odnoszące się do relacji wojewódzki samorząd a realia i potrzeby samorządowe. Korzystano głównie z własnych doświadczeń (jestem radnym województwa podlaskiego, przewodniczącym klubu radnych i wiceprzewodniczącym jednej z komisji) oraz informacji z innych województw. Niestety, założenia polityki informacyjnej nie zostały uwzględnione w projekcie strategii rozwoju województw. Tymczasem art. 12 Ustawy z 5 czerwca 1998 r. Nakazuje, by samorząd wojewódzki w tej dziedzinie współpracował w szczególności z jednostkami samorządu terytorialnego, gospodarczego i zawodowego, administracją rządową, innymi województwami, szkołami wyższymi i jednostkami naukowo-badawczymi, organizacjami międzynarodowymi i regionami innych państw. Trwają właśnie intensywne prace w tym zakresie i nie można wyłączyć z nich zagadnień informacji. Obecnie jednak wydaje się, że dominuje dobra wola zadbania o sprawny system informacji, przy jednak dość abstrakcyjnym rozumieniu tego zagadnienia. Brakuje rzetelnej wiedzy, czasem wyobraźni, doświadczenia. Niestety, władze nie wszędzie zadbały o należycie przygotowanych współpracowników i nie znajdują adekwatnych do potrzeb środków finansowych. Grozi to utrwaleniem rozwiązań prowizorycznych, złych nawyków, a w efekcie zbagatelizowaniem istotnego problemu.

Rozmiar: 45 bajtów

Rozmiar: 45 bajtów
 
Rozmiar: 45 bajtów Rozmiar: 45 bajtów

EBIB 5/2001 (23), Biblioteki lokalne jako ośrodki informacji regionalnej.
A. Dobroński Samorząd wojewódzki - realia i potrzeby informacyjne
www.ebib.pl/2001/23/dobronski.html